sobota, 31 stycznia 2015

Zapraszam:*

http://czytaj-miedzy-wierszami.blogspot.com/ oraz FanPage
Tak więc stworzyłam bloga, i co myślicie?
Dziękuje, i pomyśle nad nowym opowiadaniem, już w sumie myślałam, ale rozważę taką decyzje, tylko potrzebuje więcej czasu, bo nie chce Was zaniedbywać z tym opowiadaniem,
Dziękuje i pozdrawiam:* Wypowiedzcie się:D Chętnie zrecenzuje książkę przez Was poleconą ;)

Kolega Brata cz.70

Niedługo po tym znaleźliśmy się w łóżku, wtuleni w siebie, leżeliśmy i rozmawialiśmy o planach na najbliższe dni.
Kuba zaproponował byśmy wyjechali na parę dni nad morze,  pomimo faktu że ja niedawno z stamtąd wróciłam. O cholera!Damian! Zapomniałam o nim. Przecież on teraz wraca, albo już wrócił. Muszę z nim pogadać, jeszcze mam tyle od niego wiadomości nie odczytanych i połączeń. Co ja narobiłam.
-Polu, kochanie co się dzieje?
-Muszę Ci o czymś powiedzieć.-Kuba usiadł na moje słowa i spojrzał się na mnie,, otulił mnie ręką i nie odrywał ode mnie wzroku.
-Zaczynam się bać.-wyszeptał i wsunął swoją głowę w moje włosy.
-Nie bój się, to raczej ja powinnam.
-Tak więc powiedz, nie bój się Skarbie.
-Pamiętasz Damiana?
-Tak.
-No więc, on trochę za bardzo wziął sobie moje towarzystwo do serca, był zawsze przy mnie, kiedy go potrzebowałam, i pomagał mi jak straciłam ciebie, ale traktowałam go jak przyjaciela, nie wierzyłam nikomu kto mówił że on coś do mnie czuje, dopóki sam mi tego nie powiedział, a wiedział że kocham Ciebie, i że tęsknie za Tobą, chce żebyś o tym wiedział, bo nie chce mieć przed tobą tajemnic, zapomniałam kompletnie o nim, dopóki nie przypomniałam sobie o moim wyjeździe.
-Wyjazdu?
-Ponieważ, będąc na plaży okazało się że Damian też jest nad morzem, i mieszkał koło mnie praktycznie, było okej do czasu kiedy praktycznie ciągle chciał spędzać ze mną czas, męczyło mnie to już, i starałam się go unikać, do czasu kiedy powiedział mi to co powiedział i...
-I?-zapytał i odsunął się ode mnie. Wstał na równe nogi i zaczął chodzić po pokoju.-Pocałował Cię prawda?-spojrzałam się na niego, a on zatrzymał się i spojrzał w moje oczy. Opuściłam i przytaknęłam.
-Tak, nie chciałam tego, wręcz zmusił mnie, znaczy ja się tak poczułam, dobrze wiedział że nie powinien, ale ja nie odwzajemniałam tego, czułam się tak źle i czuje, nie wiem jak mogłam do tego dopuścić, nie che żeby cierpiał, ale prawda jest taka że nie kocham go, a wręcz, nawet nie chce go widzieć.  Przepraszam.....-powiedziałam i schowałam twarz w dłonie.
-Kochanie!-powiedział Kuba i po chwili był koło mnie, po czym mnie przytulił i uspokajał.-to moja wina, gdybym powiedział Ci o wszystkim z Julią, gdybym nie ukrywał i bardziej dbał o Ciebie to wszystko nie miałoby miejsca, od początku nie lubiłem go, i wkurzało mnie to że on spędza z Tobą czas, jest mi tak strasznie źle, że  wymigiwałem się od spotkań, bo Julia zaczęła się użalać i byłem naiwny, nie powinienem, przez nią straciłem Ciebie, nie mogłem się pozbierać, byłem tak na nią zły, a jeszcze bardziej na siebie, nie wiedziałem co zrobić, byś mi wybaczyła, wiele razy widziałem Cię w jego towarzystwie i myślałem że już nie będziesz chciała do mnie wrócić, byłem cholernie zazdrosny i nie mogłem sobie wybaczyć że dopuściłem do tego, by inny kręcił się koło Ciebie. Ale nie pozwolę by ktokolwiek odebrał mi Ciebie, bo jesteś dla mnie tak cholernie ważna, bez Ciebie to wszystko nie ma sensu, uwierz mi, odkąd Cię poznałem jesteś dla mnie całym światem, jesteśmy ze sobą z trzy lata, i nie wyobrażam sobie by było inaczej. -Podniosłam głowę i spojrzałam na Kubę, miał w zupełności rację. jesteśmy już tak długo razem znamy się jeszcze dłużej, a ja bym miałą to stracić, jego, moją oaze szczęścia,
-Kocham Cię Kuba, wybacz mi to wszystko z Damianem, wszystko mu wyjaśnię, nie mogę Cię stracić, bo kocham tylko Ciebie. Nie chce wspominać Juli, chce zamknąć ten rozdział i otworzyć nowy, z Tobą byśmy byli szczęśliwi, i tylko we dwoje, by już nikt nie mieszał w naszym związku.
-Też Ciebie kocham, i nie wyobrażam sobie by mogło się to zmienić, dlatego masz racje zapomnijmy, zamknijmy przeszłość, skupmy się na teraz i na naszym wspólnym jutrze.
-Jesteś najwspanialszy!-powiedziałam i wtuliłam się w Kubę, który posadził mnie na swoich kolanach,
-Jutro kochanie z samego rana pakujemy ciuchy i zabieram Cię z stąd. Chce być tylko z Tobą  i nikogo więcej,
-Dokąd?
-Nad morze, chce żebyś miała ze mną z stamtąd wspomnienia a nie z nim. I to ja chciałem Cię tam zabrać, pamiętasz?
-Oczywiście, i bardzo chętnie pojadę, byleby z Tobą.
-To teraz idziemy spać, musimy rano wszystko załatwić.
-Dobranoc Misiu,
-Dobranoc Skarbie.
~~Kilka godzin później~~
Rano obudziło mnie brak  Kuby w łóżku, rozglądając się po pokoju widziałam jak Kuba pakuje ciuchy do torby, przyglądałam się mu, wyglądał tak cudownie jak zawsze, poprawiłam się na łóżku, i ciągle wpatrywałam się w jego sylwetkę, jego ciało było umięśnione i piękne. Pod każdym aspektem był mój. Kocham go ponad wszystko i wszystkim, jest moim największym skarbem jaki posiadam,
-Ohh nie śpisz już Słonko. Nie chciałem Cię budzić, tak słodko spałaś, ale i tak chyba mój hałas Cię obudził.
-Nic się nie stało, miło tak na Ciebie popatrzeć,-Uśmiechnęłam się, a Kuba wstał i podszedł do mnie, po czym mnie przytulił i pocałował.
Niedługo po tym ubrana byłam w jeansowe spodenki i bokserkę, Kuba również miał spodenki do kolan jeansowe i koszulkę, po spakowaniu jego rzeczy poszliśmy zjeść śniadanie.
Niedługo po tym pojechaliśmy do mnie do domu, wysiadając z samochodu dostałam esemesa od Damiana, Kuba widząc moją posmutniałą minę zabrał mi telefon , nie chciałam by on cierpiał, od początku go uświadomiłam że kocham tylko jednego jedynego, Uprzedzałam, ale on nie posłuchał, jak to mówią serce nie wybiera w kim się zakocha.
Kub oddając mi telefon uśmiechnął się i powiedział:
-Musimy to załatwić.-zerknęłam na wysłaną wiadomość a tam: Cześć Damian, tu Kuba, mam Poli telefon, dziękuję za wszystko co dla niej zrobiłeś, pod moją nieobecność, przepraszam, że w taki sposób dziękuje, ale jesteśmy w przygotowaniu do wyjazdu, Kocham Pole, i jestem taki szczęśliwy że mi wybaczyła i że jest ze mną, bez niej nie ma sensu nic, co mnie o tacza, ona nadaje kolor wszystkiemu, mówiła mi, że bardzo jej pomogłeś, więc chce podziękować jeszcze raz,mam nadzieję, że wszystko dobrze, pozdrawiam Kuba.;)
-Ty wrrrrredoto!-powiedziałam i się zaśmiałam.-Bardzo załatwiłeś, to bezboleśnie.
-Kochanie, nie chce byś si z nim widywała i cokolwiek, nie pamiętasz zamykamy przeszłość, i jesteś tylko Ty ważna.
-Pamiętam pamiętam, no dobrze chodźmy.-po chwili byliśmy już domu mama pomogła mi się pakować, a Kuba pomógł tacie przy samochodzie.
Po godzinie byłam gotowa, mama dała mi pieniądze, i kazała odpocząć i zapomnieć o tym wszystkim.
-Cieszę się, że wyjeżdżacie, w końcu jedziesz z odpowiednią osobą.
-Tak też się cieszę, powiedziałam Kubie o Damianie.
-I jak?
-Dobrze, wytłumaczyliśmy sobie wszystko i już jest dobrze.
-To wspaniale.
-Gotowa?-w tym samym momencie wszedł tata z Kubą.
-Oczywiście Kubuś.
-To możemy jechać.
-Uważajcie na siebie,i pisz Polu co jakiś czas.
-Dobrze.-odpowiedziałam, Kuba zabrał moją torbę, ja wzięłam torebkę i poszliśmy. Pożegnałam się z rodzicami i pojechaliśmy do rodziców Kuby.
Po godzinie byliśmy już w drodze, jechaliśmy w ciemno, ni zarezerwowaliśmy nawet hotelu, wszystko byleby być tylko we dwoje.
-Jestem podekscytowany wspólnym wyjazdem.-powiedział Kuba i zerknął na mnie po czym na moim kolanie znalazła się jego dłoń.
-Uwierz mi, że ja też.-powiedziałam i uśmiechnęłam się do niego.
O trzynastej zrobiliśmy sobie postój i poszliśmy coś zjeść, jeszcze jakieś dwie godzinny i powinniśmy dojechać, Kuba jest taki uśmiechnięty i emanuje z niego ogromna radość, wspaniale widzieć o w takim stanie euforii.
Kuba ani na moment nie puszczał mojej dłoni, a ja ciągle wtulałam się w niego, chciałam już być na miejscu i iść z Kubą wzdłuż plaży obok niego, tak jak zawsze marzyłam.
-To co jedziemy?-zapytał Kuba, gładząc moją dłoń.
-Oczywiście.-odpowiedziałam i musnęłam ustami jego policzek.
Wstaliśmy i ruszyliśmy do samochodu.
Droga przebiegała bardzo szybko, ciągle rozmawiając , śmiejąc się i snując plany na każdy dzień, Wszystko zapowiadało się cudownie i magicznie, zamierzam zrobić z milion zdjęć, na samą myśl pojawia mi się uśmiech na twarzy, będąc już na miejscu, znaleźliśmy hotel blisko plaży, był idealny pod każdym względem, albo tak nam się wydawało, wszystko widzieliśmy i widzimy przez różowe okulary, i nie chce się budzić z tego, chce by już tak zawsze było, żeby wszystko co błahe ni zaprzątało nam myśli.
-Wspaniały pokój!-powiedziałam opadając na łóżko.
-Zgadza się!-powiedział.-idziemy na plaże, czy najpierw coś zjeść?
-Może chodźmy coś zjeść a później pójdziemy na zachód słońca?
-Idealnie.
Tak też zrobiliśmy, zamówiliśmy parę przysmaków, siedzieliśmy na zewnątrz, i wpatrywaliśmy się w morze, które widzieliśmy z taką łatwością, tyle ludzi, a tu kilka minut po siedemnastej.  Cięgle gadaliśmy, tematy nam się nie kończyły, ciekawe czy tak już będzie zawsze, wpatruje się w Kubę, jest taki skupiony, je swoje danie, a ja nie mogę oderwać od niego wzroku, znowu czuje się nieopanowani szczęśliwa. Po zjedzeniu, poszliśmy na spacer, usiedliśmy sobie, ludzi było coraz mniej, za to coraz więcej par, byłam w tulona i wpatrywała się w dal, wpatrywałam się w słońce, które powoli zaczyna zachodzić,czułam przyjemne dreszcze, które wywoływał na mnie Kuba.
-Jestem taki szczęśliwy, że mogę tu być z Tobą.
-Ja też!-powiedziałam i wyjęłam z futerału aparat, robiąc nam zdjęcie, później zachodowi, i znowu nam, i tak w koło, aż w końcu odłożyłam go i wtuliłam się w Kubę i pocałowałam go, a on ani na moment nie pozwolił mi się odsunąć.







Hejj:)
Tak więc jak obiecałam ;)
Co myślicie o tym, że utworzyłabym jeszcze jednego bloga, tylko tam będę recenzować książki, zawsze to lubiłam robić, jakiś czas robiłam to do gazet szkolnych, ale przestałam i chciałabym do tego wrócić, bylibyście zainteresowani czytaniem tego? i jak myślicie czy podołam, trochę się cykam, ale zawsze uwielbiałam to robić, może warto spróbować. tak bardzo uwielbiam książki o tematyce romantycznej. Trochę już ich przeczytałam w swoim życiu. Dziękuje za wytrwałość, i myślę nad tym, że będę dodawać rozdział co tydzień, zależy od czasu, i tego czy będę miała dostęp do komputera, czasem jeśli mi się uda będę dodawać częściej.
Trzymajcie za mnie kciuki, w poniedziałek idę na Casting do PaT , organizowany jest u mnie spektakl, i może uda mi się dostać.
Pozdrawiam.
Ola ;*
Napiszcie co myślicie o moim pomyśle;)


środa, 28 stycznia 2015

Kochani;*

Hejj;*
Przepraszam że musicie czekać tyle, ale mam dość straszne urwanie głowy, rozdział powinien pojawić się najpóźniej w niedziele, ale myślę że uda mi się go o wiele
 wcześniej napisać.
Dziękuje za wszystkie komentarze, motywujecie mnie tym, w razie jakichkolwiek pytań jestem pod kontaktem na GG. 32333285,
Do usłyszenia niebawem.
Pozdrawiam
Ola;*

sobota, 17 stycznia 2015

Kolega Brata cz.69

-Wytłumaczysz mi o co chodzi?-zapytał roześmiany Kuba.
-Później.-opowiedziałam i okręciłam małą.
Parę godzin później poprawiny dobiegły końca, na zegarze wybiła dwudziesta trzecia dziesięć, a wszyscy zmęczeni rozchodzili się, po kilkunastu minutach nie było na sali nikogo, prócz moich rodziców, państwa młodych, oczywiście Kuby i kelnerów, DJ składał sprzęt, a my zabraliśmy się za zbieranie jedzenia i pozostałych napoi.
Po włożeniu ostatniej butelki do bagażnika samochodu, opadałam na pobliską ławkę.
-Kochanie chłodno jest, wejdź do środka.-powiedział zatroskany Kuba.
-Nie mam siły.-powiedziałam na jednym oddechu. Podszedł ściągnął swoją marynarkę i mnie nią otulił, po czym pocałował w czoło, 
-Odpocznij Kochanie, ja zaraz do Ciebie przyjdę i zawiozę Cię do domu.- i poszedł pomagać na sale , przyglądałam się im jak wnosili sprzęt i chowali do samochodu, co chwile drzwi się otwierały to zamykały, czułam się tak strasznie zmęczona i śpiąca. Zamknęłam oczy, powieki były takie ciężkie, po wstrzymywałam się od uśnięcia, ale z minuty na minute było to coraz trudniejsze, poprawiłam marynarkę, i od razu moje ciało przeszedł ciepły dreszcz, czując zapach wody Kuby. Na zewnątrz zrobiło się strasznie cicho, światła ledwie dawały jasność, na samą myśl dostawałam gęsiej skórki, wyobraźnia dawała się w znaki, jak zawsze kiedy jestem sama, jest pusto, cicho i przede wszystkim ciemno. Wszystko stało w ciągu paru chwil takie niespokojne i przerażające, co usłyszałam kroki, to milkły postanowiłam wrócić na sale,wstałam z ławki i ruszyłam w jej kierunku., po chwili poczułam nagły ucisk ręki, nieopanowany ból wykręcanej ręki, zawyłam z bólu.
-Cicho bądź!-usłyszałam męski głos.-Dokąd się wybierasz mała!-wycedził przez zęby.
Nic nie odpowiedziałam czułam się sparaliżowana ze strachu.-Co nie wiesz co powiedzieć?pomogę Ci, może zabawimy się? Znam takie fajne miejsce na pewno ci się spodoba. Chodźmy zanim nas ktoś zobaczy.-pociągnął mnie,i odwrócił do siebie, a ja w końcu się ocknęłam, poczułam od niego nieprzyjemną woń alkoholu, pomieszanych zapachem papierosów, było to odrażające, głos wydawał się bardzo poważny, i ostry.
-Zostaw mnie!-wydarłam się na niego.
-Chciałem załatwić to polubownie, ale nie dajesz mi innego wyboru,nierozsądne było siedzieć tu samej.-Nie było widać jego twarzy, był lekki zarys sylwetki, na oko był wzrostu Kuby, ubrany na czarno, nic się nie wyróżniało,co bym mogła zapamiętać, gdybym zobaczyła jego twarz. Chciałam grać na zwłokę, ale był silniejszy ode mnie, nie mogłam, albo nie potrafiłam się mu wyrwać. Marynarka opadła na ziemie, a on złapał mnie mocniej, i pociągnął w stronę rozwalonego ogrodzenia, nie było ono tak popsute, nie rozumiem kiedy on to zrobił, nie słyszałam, albo nie chciałam słyszeć, próbowałam na wszelkie sposoby się wyrwać, brakowało mi sił, nie wiedziałam co robić, gardło powoli mi wysiadało i zaczęłam dławić się łzami.
-Zamknij się!-wykrzyczał,i popchnął mnie na ogrodzenie, poczułam rozdzierający ból, opadłam na ziemie, i dopiero po chwili wróciła mi świadomość, przyglądnęłam się jego postaci, dostrzegłam twarz, dzięki lampie, która była nieopodal, ręce miał zaciśnięte, miał czarną bluzę z założonym kapturem i czarne spodnie dresowe, rozciętą wargę i podbite oko, wydawał się taki znajomy, łzy przestały płynąć po moich policzkach, czułam się tak dziwnie, wszystko mnie bolało, strach paraliżował każdy mój ruch, każda minuta była  wiecznością, nie było nikogo słychać.Tak bardzo chciałam cofnąć czas.
-Długo będę czekał aż wstaniesz? Bo wiesz mi to obojętne gdzie się zabawimy.
Zwinęłam się w kulkę, trawa była niesamowicie zimna i mokra, dostałam drgawek, i było mi na tyle obojętne co się stanie ze mną, że zaczęłam się bronić, pomimo że był silny, zaczął podwijać moją sukienkę i sunął ręką ku górze, poczułam się tak strasznie dotknięta, nie panowałam nad moimi ruchami, nie wiem jak ale odepchnęłam go od siebie, że upad obok, chciałam wstać, ale złapał mnie i nie mogłam się wywinąć, opadłam zrezygnowana i załamana, wiedziałam co się zaraz stanie, nie mogłam na to pozwolić, nie pozwolę na to choćby miało to zaważyć na moim życiu.
-Pola!-usłyszałam przez mgłę moje imię.
-POLA-głosy stawały się głośniejsze i bardziej wyraźne,
-Cholera.-wycedził przez zaciśnięte zęby mężczyzna-Potrzebuje więcej czasu, poddaj się, a zapewniam, że będzie Ci dobrze. I przede wszystkim mi sprawisz przyjemność.-Jeździł swoją ręką w górę i w dół, jedną trzymał mi ręce nie mogłam ich zabrać, ograniczał moje ruchy.
-Pola!-słyszałam zbliżający się głos Kuby, i światła latarek. Oprawca zaczął kląć pod nosem, i szarpać mnie, pociągnął mnie w mniej widoczne miejsce, wykorzystałam chwile nieuwagi i z całą resztką sił jakie we mnie pozostałą i dominującą determinacją, kopnęłam go w krok, zawył z bólu, jego ręce się poluzowały na moich i z całych sił je wyrwałam kopnęłam go jeszcze raz i nie wstał tylko wyrzucał na mnie wszystkie wyzwiska jakie posiadał w swoim umyśle, i jęczał na przemian.
-Idiotka!-wykrzyczał. Nie miałam na tyle sił by krzyczeć, nie chciałam uciekać, bo wtedy on by mógł i by mu się upiekło a na to nie mogłam pozwolić. 
-Tutaj!-w końcu krzyknęłam.
-Pola!-usłyszałam Kubę, odwróciłam się na ogrodzenie, przez które przeskakiwał Kuba. Za nim Marka i Tate, który znalazł rozwalone ogrodzenie.
-Boże Pola, co ten skurwysyn Ci zrobił?-usłyszałam głos Marka, który po chwili był razem z tatą i Kubą przy mnie, Kuba nie panował nad złością, i zaczął okładać leżącego na ziemi chłopaka, Marek dołączył do niego, ja opadłam na ziemie, nie mogłam na to patrzeć,.
-Kochanie zrobił Ci coś?-zapytał tata, kiwnęłam przecząco głową.
-Nie zdążył, i nie pozwoliłam na to.-tylko on zachował zimną krew, chłopak skowyczał z bólu, i mówił, że wystarczy, że ja go dosyć załatwiłam. Ale oni nie przestawali.
Tata wstał i powstrzymał chłopaków, Kuba  opadł koło mnie  na kolana i nie mówiąc nic przyciągnął mnie do siebie.
-Jak mogłem na to pozwolić.-powiedział przez łzy.
-Już dobrze.-powiedziałam.
-Co Ci zrobił?
-Cii, teraz tylko mnie przytul.-wyszeptałam i zamknęłam oczy.-Teraz jestem bezpieczna. 
Wszystko działo się tak szybko,nie wiadomo kiedy policja była tuż koło nas, mama nie wypuszczała mnie z ramion, zabrali nas na sale, a mężczyznę zaciągnęli do wozu.
Spisali moje zeznania, wyjaśniłam że już wcześniej był bardzo poobijany, trudno było mi mówić, ale Kuba obejmował mnie, a ja schowałam pod marynarkę, którą ponownie mnie przykrył jego opuchniętą rękę. Policjant po zadaniu wszelkich pytań, odjechał, ja tylko wtuliłam się w Kubę, i chciałam zapomnieć, cieszyłam się, że nie zdążył mnie wykorzystać.
Kuba przytulił mnie mocniej, a ja zawyłam z bólu.
-Przepraszam!-powiedział..
Mama popatrzyła na mnie zatroskana, Kuba czułam jak odkrywa mi skrawek sukienki, i zaklął. Marek patrzył się na niego i po chwili był koło nas. Zrobił to samo, miałam wszędzie obicia i siniaki, ręce miałam nadal czerwone od jego mocnego uścisku, a na plecach miałam odrapania zapewne od ogrodzenia. Kuba nic już nie powiedział, przekręcił mnie na kolanach i przytulił, ta lekko, żeby nie sprawić mi bólu.
-Zabieram Pole do siebie, jeżeli nie mają państwo nic przeciwko.-wyszeptał,w moje włosy. 
-Dobrze.-powiedziała mama, Paulina z Markiem  i rodzicami  dokończyli chowanie jedzenia, a ja nie zamierzałam schodzić z kolan Kuby.
-Kochanie, jedziemy do mnie.-powiedział, podniósł się razem ze mną, mama wzięła moją marynarkę i torebkę, i po chwili byłam w samochodzie.
-Kubuś?-wyszeptałam gdy usiadł na miejscu kierowcy.
-Tak Skarbie?
-Pojedziemy na chwile do mnie?-spojrzałam się na niego, jego twarz rozpromieniła się i emanował troską.
-Dobrze, a co chciałabyś wziąć?
-Parę rzeczy, jakieś ubrania na jutro, w sumie już na dzisiaj.-Nie wiadomo kiedy wybiła pierwsza.
Po chwili już jechaliśmy, czas szybko minął, przez całą drogę Kuba nie spuszczał ze mnie wzrok, i trzymał swoją dłoń na moich.
Podjechaliśmy pod bramę mojego domu, wysiadłam a Kuba razem ze mną, zamknął samochód i podbiegł do mnie, złapał za rękę i weszliśmy razem na podjazd, a później na schody, wyjęłam z torebki klucz i po chwili drzwi się otworzyły, w tej samej sekundzie pod dom podjechał samochód rodziców. Po zabraniu najpotrzebniejszych rzeczy, zeszliśmy na dół, gdzie rodzice wnosili wszystko z samochodu do domu.
-Pomóc Wam?-zapytałam.
-Nie Polu, jedźcie i odpocznijcie. To ciężki dzień.
Mama przytuliła mnie, później tata.
-Uważajcie na siebie-dopowiedział tata, gdy wsiadaliśmy do samochodu, Kuba położył moją torbę na tylne siedzenia.
Dwadzieścia minut później byliśmy już w garażu pod domem Kuby. 
-Kochanie, co powiesz na wspólną kąpiel?-zapytał.
-O niczym innym nie marze, czuje się taka brudna i nie umiem tego opisać.
-Gdyby nie Twój tata, to zapewne bym go zabił na miejscu.-powiedział, spojrzał się na mnie z iskierkami w oczach i przytulił mnie, wziął na ręce i zaniósł do już naszego pokoju. 
Usiadłam na jednej z szafek w łazience, i przyglądałam się Kubie jak szykował dla nas kąpiel, pozwolił napełnić się wannie wodą, podszedł do mnie, i pomógł mi ściągnąć sukienkę, która nie należała do czystych, ubrudzona piaskiem, mokra od trawy i zielona od niej. Kuba oglądał moje nagie ciało, oczy jego momentalnie pociemniały i dotykał w najbardziej obolałe miejsca na moim ciele, czułam się zawstydzona i pozbawiona pewności siebie, niby nic a jak wpływa na psychikę. Dostrzegł moje zmieszanie i emocje, które mną targały, pocałował mnie i przytulił po raz kolejny tej nocy, całował delikatnie moje ciało, złapał lekko za dłoń i poprowadził do wanny, po chwili byliśmy już w niej razem, obejmował mnie  tali i całował ramiona, czułam przyjemny dreszcz, i powoli czułam jak schodzi ze mnie cały strach, stres.
-Moja dzielna dziewczyna!-powiedział i pocałował mój zaczerwieniony policzek.
-Nie taka dzielna.-zaśmiałam się lekko.
-Jesteś dzielna kochanie, każdy ma chwile, kiedy myśli że nie da rady, ale Tobie się udało, cieszę się, że nie zrobił Ci krzywdy, choć jakby nie patrzeć to to zrobił. Może powinniśmy jechać jednak do szpitala, niech Cię zobaczą czy wszystko jest w porządku.
-Dziękuje.-wyszeptałam, czułam się o wiele lepiej po jego słowach.-Jest dobrze, nic mi nie jest, chce zasnąć dzisiaj w Twoich ramionach I spędzić każdą minute z Tobą.
-Ja też tylko tego chce, i obiecuje, że już nigdy samej Cię nie zostawię,m nie darowałbym sobie gdyby ten palant Ci coś zrobił więcej, już teraz jestem na siebie zły.
-Kochanie, to nie Twoja wina.-powiedziałam odwróciłam się do Kuby,i pocałowałam jego usta, czułam jak jego złość się ulatnia.
Niedługo po tym znaleźliśmy się w łóżku, wtuleni w siebie, leżeliśmy i rozmawialiśmy o planach na najbliższe dni.








Hej ;D
Tak więc o to kolejna część, co o niej myślicie? Starałam się żeby nie było tak bajkowo, ale  wyszło jak wyszło:D
Dziękuje Wam za wszystko, przepraszam że tak długo nie wstawiałam, postaram się trochę szybciej, albo częściej pisać, ale nie obiecuje.
Pozdrawiam i buziaki;*
Ola;*

wtorek, 30 grudnia 2014

Kolega Brata cz.68

-Dobranoc.-powiedziałam, zamknęłam oczy i wtuliłam się w tors Kuby, otulił nas kołdrą, i nie wiem nawet kiedy a pogrążyłam się w snach.
Otwierając oczy uświadamiałam sobie, że to wszystko dzieje się na sto procent, że to nie był tylko piękny sen, zerknęłam na zegarek, który był na szafce nocnej tuż obok łóżka, wskazówki wskazywały godzinę trzynastą trzydzieści. Spałam zaledwie pięć godzin, ale o dziwo nie czułam się jakoś strasznie zmęczona, wręcz pełna energii. Kuba nadal spał, tak szkoda było mi go budzić, był jak zawsze nieziemsko przystojny, taki uroczy i emanował pozytywną energią, radością. Jestem tak bezgranicznie szczęśliwa, tak bezgranicznie mu ufam. Po cichu wyszłam z łóżka, i ubrałam koszulkę Kuby, leżącą na komodzie, skierowałam się do drzwi, a następnie poszłam na dół do znajdującej się tam kuchni.
-Przydałoby coś przyrządzić-pomyślałam.-Bingo!-Powiedziałam dostrzegając urządzenie do gofrów.
Po sprawdzeniu czy posiadam wszystkie składniki, wzięłam się za robotę. Po kilku minutach naszykowaną masę, wlewałam do gofrownicy, i wyciągałam gotowe gofry na talerz. W między czasie, naszykowałam truskawki, znalazłam bitą śmietanę, sos czekoladowy oraz dżem, wszystko się nadawało, więc postawiłam na stole składniki do ostatecznego wykończenia gofrów. Do szklanek nalewałam soku pomarańczowego, gdy do kuchni wszedł zaspany Kuba, włosy miał rozczochrane, oczy dopiero po przebudzeniu, na sam jego widok się uśmiechnęłam.
-Tu jesteś!-powiedział.-Wystraszyłem się, że to był sen, a Ty zniknęłaś, nawet nie wiesz jak się przestraszyłem.-Stałam wpatrzona w niego, widziałam jak ciągle ma w oczach strach, że nie jestem z nim, jak jak go  kocham.
-Kochanie, ja tylko chciałam zrobić śniadanie-powiedziałam i odsunęłam się by zobaczył co przygotowałam, w jego oczach dostrzegłam iskierki, na jego twarz wkradł się uśmiech.
-Jestem...jestem pod wrażeniem. Dziękuje!-wyszeptał, ruszając w moją stronę. Pocałował mnie w czoło i w usta, czułam jak drży mu ciało, czuć było ulgę, jak zobaczył że jestem, że to nie jest zły sen.
-Kubuś to ja chciałam Ci podziękować, i pokazać jak bardzo Cię kocham. Mam nadzieję że będą smakować, a teraz jedz bo ostygną.
-Jesteś najwspanialsza, i będę to powtarzać na okrągło.
Usiadł, ja tuż koło niego i zabraliśmy się za jedzenie, czułam ciągle wzrok Kuby na sobie, taki przeszywający i podniecający, na moim ciele pojawiały się dreszcze, pomimo że nawet mnie nie dotknął, przyciągał jak magnes, sprawiał, że nagle potrzebuje jego bliskości. Długo nie wytrzymałam, odsunęłam lekko krzesełko i podeszłam do Kuby, on ciągle mi się przyglądał rozszyfrowując co zamierzam zrobić, odłożył gofra na talerz, a ja w tym momencie wsunęłam się mu na kolana, Kuba uśmiechnął się i pocałował mnie w policzek, złapał za biodra i usadził mnie tak bym siedziała na nim "okrakiem", jego oczy ciągle wpatrywały się w moje,
-Jesteś taka cudowna!-powiedział i pocałował mnie czule.
-Tak sie cieszę, że jesteś.-wyszeptałam ze łzami w oczach.
-Słonko nie płacz, jestem i będę już zawsze, obiecuje!-powidział tak poważnie, i pewnie.
-Jesteś pewny co obiecuejsz?-zapytałam
-Tak, nie pozwole by ktoś to zniszczył, będę tak długo walczył o Ciebie, nawet  gdybyś Ty nie chciała mnie,dopiero wtedy dam Ci spokój kiedy mi powiesz dosadnie.
-Nie spodziewaj się tego, bo się nie doczekasz.-zaśmiałam się i przytuiłam.
-Ojj nie czekam na to, ale Ty jesteś zimna kochanie, jakie lodowate ręce.Dlaczego nie mówisz, że Ci zimno.-powiedział z troską.
-Nawet nie czułam, Ty mi dajesz ciepło.-Spojrzał się na mnie, lekko uśmiechnął, złapał mnie mocniej i wstał, oplotłam wokół niego nogi i przytulilam się, nawet nie wiem dlaczego jest mi zimno, przecież na dworze jest dwadzieścia pare stopni, a ja jestem lodowata, takie reczy to tylko ja, na samą myśl się uśmiechnęłam i spojrzałam na Kube, przygladając się jego zamiarom, usadził mnie na krzesełku obok, zawiadomił że zaraz przyjdzie i wyszedł. Napiłam się soku, i spojrzałam na zegarek, było kilkanaście minut po czternastej, Zaczęłam  jeść gofra, kiedy do kuchni wszedł Kuba z bluzą w ręce, podszedł do mnie i zwinnym ruchem okrył mnie nią, usiadł obok,, i pociągnął moje nogi na kolana, pomasował lekko moje stopy, nie odwracając odemnie wzroku.
-Dziękuje.-wyszeptałam, wzruszyłam się tym zdarzeniem, Kuba jest taki słodki, że aż nieralne, ale tak to jest realne, bo to mój Kuba, który  jest tuż koło mnie, jestem najszczęśliwszą szczęściarą.
-Kotek, będę dbał o Ciebie zawsze i wszędze.-powiedział i nadal trzymał dłoń na moich stopach. Dokończył gofry, i z uśmiechem stwierdził, że musimy szykować się na poprawiny.
-Ja najpier pozmywam.-rzekłam i wstałam zbierając talerze.
-O nie, nie Kochanie! Nawet nie ma takiej opcji.-wyszeptał mi do ucha i zabrał odemnie naczynia.-Ty zrobiłaś przyszne śniadanie, a ja sprzątam.
-Tak zawsze będzie?
-Zawsze.-pocałowałam go w policzek, nakazał usiąść, i przyglądąłam się jak zmywał, był taki zadowolony, pełen życia.
 Niedługo po tym byliśmy gotowi, miałam na sobie czerwoną sukienkę i założyłam baletki, moj nogi odmawiały założenia szpilek, a Kuba miał na sobie czarne spodnie,  białą koszule z czarnymi wstawkami, koszula opinała się na jego mięśniach, odsłniając lekko jego tors.
-Gotowa?-zapytał
-Oczywiście.-powiedziałam, wzięłam torebkę leżącą na komodzie, wsunęłam ją do niej.
-Wyglądasz jak zawsze pięknie.-wyszeptał, pociągnął mnie za dłoń i ruszyliśmy w kierunku wyjścia, przed domem stał zaparkowany jego samochód, Kuba otworzył mi drzwi od pasażera, a ja wsiadłam do samochodu, włączyłam muzykę, a Kuba po chwili znalazł się koło mnie.
-Uświadomiłem sobie, że powoli będzie trzeba dać Ci parę lekcji jazdy. W końcu w następnym roku prawko. Czyż nie?
-Zgadza się.-odpowiedziałam.-Nie boisz się o samochód?-lekko się zaśmiałam i spojrzałam na Kubę, który właśnie wyjeżdżał za bramę.
-Nie boję się, pojedziemy w takie miejsce gdzie nie będzie nic niebezpiecznego, bardziej martwił bym się o Ciebie, a nie o samochód Kochanie.-spojrzał na mnie, jego oczy płonęły troską i miłością, nie spodziewałam się takiej odpowiedzi, była ona najlepza jaką mogłam usłyszeć, zaskakuje mnie na każdym kroku. Uśmiechnęłam się i położyłam swoją dłoń na jego kolanie, po chwili jego ręka spoczwała na mojej, gładząc palcami wierzch mojej dłoni.
-Jesteś kochany.-wyszeptałam w jego kierunku.
-Nie tak bardzo jak Ty.-powiedział z łobuzerskim uśmiechem.
-Nie drocz się Jakubie.-powiedziałam i obydwoje zaczeliśmy się śmiać. Reszta drogi minęła podobnie, panowała przyjemna atmosfera, cieszyłam się, że za kilka chwil spotkam się z rodziną, tak rzadko niektóre osoby widzę. Na szesnastą dojechaliśmy na miejsce, przed salą znajdowali się goście, rodzina i znajomi, pogoda byla taka piękna, ani jednej chmurki, wszyscy promienieli, i pytali o samopoczucie, po krotkiej chwili dostrzegłam rodziców.
-Cześć mamo, cześć tato.-powiedziałam na jednym oddechu.
-Dzień Dobry Państwu.-dopowiedział Kuba.
-Witajcie dzieci.-odpowiedziała mama.
-Jeszcze raz dziękuje.-powiedział do moch rodziców, tata kiwnął z uznaniem , a mama uśmiechnęła się i przytuliła Kubę.
-Jestem taka szczęśliwa, że wszystko się ułożyło, że na Poli twarzy znów gości uśmiech.
-Ja też się cieszę.-odpowiedziedział, i przytulił tym razem mnie. Stanęliśmy na schodach, ja byłam o stopień niżej, a Kuba tuż nademną objął mnie w biodrach, i obserwowaliśmy wszystkich, w pewnym momencie mama nie kazała się nam ruszać i zrobiła nam zdjęcie.
-Cudownie.-powiedziała z zachwytem, ja tylko się uśmiechnęłam.
Marek z Pauliną zaprosili na sale wszystkich, przy wejściu stał stół a na nim bańka z piwem, każdy podchodził i sobie wlewał, poszłam z Kubą, i nalał nam, dodając mi soku.
usiedliśmy wszyscy i dostaliśmy obiad.  Po około godzinie wszystko zaczęło się rozkręcać, ubyło trochę osób, parę osób nie przyszło ze względu na prace.Wstając udałam się do sąsiedniego stołu gdzie znajdywała się moja rodzina, na parkiecie pary wirowały, idąc pomiędzy nimi ułyszałam jak mnie woła jakiś głosik.
-Polaaa.-zerknęłam w bok,a do mnie biegła Lenka, jak ja dawno tego szkraba nie widziałam, uśmiechnęłam się odrazu na jej widok, prebierała szybko nózkami i pochwili była w moich ramionach, Jest to córka mojego kuzyna, ma trzy latka, widuje ją bardzo rzadko.
Rośnie w oczach, przytuliła mnie mocno i po chwili wpatrywała się we mnie swoimi błękitnymi oczkami.
-Tęskniłam.-powiedziała i zaczęła skakać.
-Ja też maleńka.
-Jestem już duża.-powiedziała dumnie.
-Racja.-powiedziałam i wstałam, podniosła rączki do góry, w geście bym ją podniosła. Tak też zrobiłam.
-Wyjdziemy na dwór, proszee.
-Dobrze.-zmieniła moje plany, zaśmiałam się i opuściłyśmy sale, wychodząc na zewnątrz promienie słońca raziły a zarazem muskały moje ciało, postawiłam Lenke na ziemi,a ta poszła na dmuchaną zjeżdzalnie, która była specjalnie postawiona na prośbę Państwa Młodych, usiadłam na pobliskiej ławce, pozwalając słońcu by utrwaliło moją opaleniznę, obserwując przy tym Lene.
-Polu, a opowiesz mi bajkę tak jak zawsze?-zapytała podchodząc do mnie i siadając mi na kolana.
-Teraz?-zapytałam.
-Tak, proszę.
Fakt zawsze kiedy się z nią spotykałam opowiadałam jej bajkę,wymyśloną, zawierała jakieś elementy prawdziwe, ale zazwyczaj były to tylko wyobrażenia czy też marzenia.
-Dobrze.-Lena wtuliła się słodko, schowała dłonie w mojej dłoni, lekko je trzymałam.
-W pewnym miasteczku mieszkała dziewczyna, która uwielbiała tańczyć, każdego wieczrou, usadzała rodziców w pokoju i włączała muzyke, tańczyła tylko dla nich, uczyła się wszystkiego sama, była nieśmiała i brakowało jej pewności w swoje możliwości, rodzice wiele razy chcieli ją zapisać do szkoły tańca, ale strach ją paraliżował, nikt oprócz niej i jej rodziców nie widział jak pięknie tańczy, czuła się cudownie wirując pośród traw na łące, czy na dywanie w swoim pokoju. Gdy rodzice prośili by zatańczyła dla rodziny i znajomych, bardzo to przeżywała i odmawiała, po czym wychodziła na zewnątrz,by nabrać świeżego powietrza, wiele razy próbowała się przełamać, ale nie mogła, bała się większej widowni, tego że może się nie spodobać. Pewnego dnia wracając ze szkoły, poszła do parku, zawsze chciała znaleźć się w miejscu gdzie jest mnóstwo drzew pomiędzy nimi altanka, która była oświecona mnóstwem lapionów, które odbijałyby się w tutejszym jeziorze, i ona tańcząca, a obok jej wyśniony,wymarzony Książe, który podziwia jej ruchy i ukradkiem bije brawo, by po chwili do niej dołączyć i trzymając ją w objęciach by tańczyć wirując pomiędzy lampionami.  Wszystko było takie realne, wchodząc na altankę, rozejrzała się dookoła czy nie ma nikogo, zaczęła tańczyć, jej wyobraźnia stworzyła wymarzoną scenerie. Brakowało jej jednak Księcia, nie była wstanie wyobrazić sobie sylwetki wymarzonego faceta, zatrzymała się i usłyszała, że ktoś bije brawo, odwróciła się i zobaczyła wysokiego chłopaka o cimnych krótkich włosach, ubranego w czarne spodnie i koszule, która dopasowana ukazywała jego sylwetkę, był nieziemsko przystojny, a ona marzyła by to nie był sen, by on nie znikął. Była pewna że to wyobrażenie, ale nie, był tam stał, i przyglądał się, a Ona nie umiała wypowiedzieć słowa,czuła jakby straciła zdolność mowy, dostrzegł jej zakłopotanie, podszedł podał jej dłoń, przeszedł po jej ciele przyjemny dreszcz, czuła się pewniej, wiedziała że może mu zaufać, uśmiechnęła się lekko, przez resztę południa siedzieli i romawiali, opowiedział jej wszystko o sobie, ona jemu, po czym złapał ją za rękę przyciągnął do siebie i zaczęli tańczyć, pierwszy raz poczuła się wyjątkowo, jako pierwszy zobaczył ją jak tańczyła, nie bylo jedynie lampionów, ale dla niej wystarczył On, uwierzyła w siebie, i dzięki niemu spełniała swoje największe marzenia. 
-Co było dalej?-zapytała Lena, poprawiając się na moich kolanach.
-Na pewno do tej pory spełniają marzenia, żyją szczęśliwie, i tańczą, resztę zależy od Twojej wyobraźni.
-Według mnie, jak dorośli wzięli ślub, mieszkali w ślicznym białym domku z kwiatami wokół niego i mieli swoją altankę i lampiony, i tańczyli.-powiedziała zachwycona Lena.
-Tu jesteście.-powiedział mój kuzyn.
Lenka zeskoczyła i pobiegła do taty.
-Wiesz, Pola opowiedziała mi bajke.
-Tak?I jak podobała się?
-Bardzo.-powiedziała, odwróciła się i dopowiedziała,-Ja też tak chce.
-To dalej idziemy tańczyć.-powiedziałam, i poszliśmy na sale. -Długo nas nie było?-zapytałam, kierując wzrok na Adriana.
-Jakieś pół godziny.-powiedział Adrian, i zaśmiał się. Na sali wszyscy pochłonięci byli rozmową i zabawą, wielu wznosiło poraz enty toast, śpiewając i opowiadając co nowsze kawały.
-Gdzie byłaś?-zapytał Kuba, łapiąc mnie w biodrach.
-W pewnym miasteczku mój Książe.-powiedziałam, pocałowałam go, Lena pociągnęła nas na parkiet i po chwili tańczyliśmy.
-Wytłumaczysz mi o co chodzi?-zapytał roześmiany Kuba.
-Później.-odpowiedziałam i okręciłam małą.





Witajcie:*
Oto kolejna część, mam nadzieję że spodoba się choć trochę, od trzech dni pisałam, ale złośliwość rzeczy martwych, dopiero dzisiaj udało się dokończyć.
Dziękuje Wam,;*
Udanego, Szampańskiego Sylwestra;*
Do usłyszenia;*
P.S. Może macie jakieś pomysły w stosunku do kolejnego rozdziału, to piszcie ;* W komentarzach albo na GG 32333285;*
Dziękuje za linki do blogów;*
Ola;)

czwartek, 25 grudnia 2014

Kolega Brata cz. 67

-Kocham Cię Polu.
-A ja Ciebie Kocham Jakubie.
Gładził moje ramiona dłonią, muskając je przy tym ustami, po moim ciele przechodził, przyjemny dreszcz, pragnęłam jego coraz bardziej. Odwróciłam się do niego i pocałowałam go, po chwili odwzajemnił pocałunek, stał się on namiętny i przyprawiał o jeszcze większe dreszcze, moje ciało rozpływało się na kawałki.
-Jesteś cudowna, i taka piękna-wyszeptał mi do ucha.
-To Ty jesteś cudowny, najcudowniejszy i do tego mój, na wyłączność.
-Tylko Twój, pamiętaj, dla mnie nie liczy się nikt więcej, udowodnię Ci to.
-Nie musisz.
-Ale chce Kochanie.
-W jaki sposób?
-W każdy możliwy.-powiedział tajemniczo.
-Jesteś niesamowity.-Po tych słowach przysunął mnie do siebie i pocałował, z sekundy na sekundę pocałunek stawał się bardziej namiętny, wyrażał nasze pragnienie, naszą tęsknotę za naszymi ciałami.
-Kochanie..-wyszeptał łapiąc oddech.
-Tak?-powiedziałam po chwili. Obróciłam się całkowicie w jego stronę, i spojrzałam w jego lśniące oczy, jego usta zmysłowe, nie dawały mi się skupić.
-Wielbię Cię Moja Bogini. Nadal nie mogę uwierzyć, że jesteś tutaj, ze mną, w wannie.
-Uwierz, bo ja już sobie uzmysłowiłam, że jesteś tutaj, mój najcudowniejszy, najprzystojniejszy facecie.
-Takie słowa to sama rozkosz.-złapał mnie i przysunął do siebie, pocałował mnie.-Polu, wychodzimy bo pragnę Cię, a wanna to tak mało możliwości nam daje.-zaśmiał się lekko, i muskał palcami mój policzek.
Wyszedł jako pierwszy, owinął ręcznik wokół bioder, i podszedł z powrotem,ja zamierzałam opuścić już wannę, ale Kuba uniemożliwił mi to, okrył mnie ręcznikiem, i nie wiedząc kiedy wyjął mnie z niej, i postawił tuż obok na dywaniku, zaczął powoli i delikatnie wycierać moje ciało, skóra z każdym z jego dotykiem stawała się wrażliwa, pragnęła jego dotyku, jego bliskości. Zawinął na moich włosach ręcznik, i przytulił, ciągle byłam otulona ręcznikiem, i jego ramionami, moje ciało ogrzewało się od jego ciepła, podszedł do szafki, na której była koszulka, wziął ją i podszedł do mnie, zakładając ją powoli na mnie. Sam się nie ubrał, pociągnął mnie za rękę do lusterka, gdzie wyjął suszarkę i zaczął suszyć, moje włosy, obserwowałam jego skupienie.
-Pierwszy raz susze komuś włosy.-powiedział, po chwili.
-Wspaniale Ci idzie, dziękuje.
-Chce na każdym kroku pokazywać jak bardzo zależy mi na Tobie.
-Jejjj jak ja Ciebie kocham, tak za Tobą tęskniłam.-W tym samym momencie odkręciłam się do niego, i pocałowałam jego nieziemskie soczyste usta, na jego biodrach był tylko ręcznik, mogłabym patrzeć się na niego całymi dniami, ciągle trzymał suszarkę, jej ciepły podmuch, sprawiał, że włosy są prawie suche.
-Ja za Tobą też tak bardzo tęskniłem, nie mogłem pojąc, że nie mogę nawet Cię przytulic, to było straszne, każdy dzień bez Ciebie..
-Kubuś..-nie dałam mu dokończyć, jego uśmiech pobladł, a w oczach błyszczały iskierki,.Czułam,że nastrój może ulec zmianie, zabrałam od niego urządzenie, wyłączyłam je. Odłożyłam zboku i wspięłam się na palcach, po czym przytuliłam go jak najmocniej, po chwili poczułam jak otulił mnie swoimi ramionami, uniósł mnie, oplotłam go nogami, i skierował nas w stronę drzwi, po kilku sekundach znaleźliśmy się w pokoju, położył mnie na łóżku, i był tuż nademną,jego pocałunki się nasilały, potrzebujemy tego oboje, potrzebujemy siebie, odwzajemniałam każdy pocałunek, po chwili pozbył się mojego ubrania, i całował każdy skrawek mojego ciała, było to elektryzujące, nasze ciała, przyciągały się, tak jakbyśmy byli idealnym połączeniem, cudowne, magiczne uczucie.Z każdą minutą spełnialiśmy się, był taki delikatny, każdy jego ruch odbijał się w moim wnętrzu, ciągle czułam, przypływający dreszcz podniecenia. Z jego twarzy widać było wyraz fascynacji i ekscytacji, a zarazem niezwykłe podniecenie i pożądanie. Kochaliśmy się, dopełniliśmy i połączyliśmy się zupełnie, razem doszliśmy, razem opadliśmy zmęczeni, i wtuleni do siebie.
Jestem taka szczęśliwa, mam koło siebie mężczyznę, którego kocham, może to zabrzmi dziwnie, ale czuje, że on jest tym jedynym, to z nim chce spędzić moje życie.
Przyglądał mi się i przykrył nas kołdrą.
-O czym myślisz?-zapytał
-O nas.
-Podzielisz się? Chciałbym znać Twoje myśli,coś nie tak, zrobiłem coś źle,sprawiłem Ci ból, kochanie?-miał lekki uśmiech, oczy miał przepełnione troską i smutkiem, jak zawsze wyglądał nieziemsko przystojnie.
-Kubuś Kochanie, jest cudownie, czuje się wspaniale, nie zrobiłeś nic źle, wręcz byłeś taki delikatny, taki fantastyczny, w każdym Twoim ruchu dostrzegam miłość, starasz się, ufam Ci, przede wszystkim Cię Kocham, a myślę o tym, że chce spędzić z Tobą resztę mego życia, nie wyobrażam sobie, że mogłabym stracić Cię kolejny raz, czuje, że nie przeżyłabym kolejnego rozstania, moje serce pękało, czułam się tak źle, tak pusto bez Ciebie, gdy ujrzałam Cię w kościele, czułam ukłucie, wszystkie wspomnienia wróciły, marzyłam by zatopić się w Twoich ramionach, byś mnie pocałował, pomimo, że byłam zła, czy też bardziej smutna,że tak postąpiłeś, ale nigdy nie przestałam Cię kochać, tęskniłam, ale nie dałam wygrać uczuciom, później po naszej rozmowie czułam się skołowana, ale nie mogłam pozwolić, nie mogłam się powstrzymać, by Cię nie dotknąć, byłam taka szczęśliwa jak dotknąłeś moją dłoń, że odwzajemniłeś to,do tej pory czuje ten przyjemny dreszcz, i cieszę się możliwością spędzania z Tobą każdej chwili, napawam się Tobą. A gdy okazało się, że nie zawozisz mnie do domu, skakałam z radości, moje wewnętrzne ja, robiło salto w powietrzu.-W końcu na twarzy Kuby pojawił się uśmiech, był taki zafascynowany, słuchał mnie, ani na chwile mi nie przerywając, widziałam jak w jego oczach pojawiły się iskierki radości, miłości, czułam jak odpływa z jego ciała cały stres, czułam ulgę, był taki czuły, objął mnie i przytulił, schował głowę w moich włosach, czułam jego oddech na szyj, nic nie mówił, zbierał prawdopodobnie myśli, ale po chwili czułam krople spływające po moim ramieniu, odsunęłam się lekko, spojrzałam na Kubę, miał w oczach łzy, przetarłam dłonią jego policzek, a on położył swoją na mojej dłoni, która znajdowała się na policzku.
Po chwili usłyszałam:
-Przepraszam Kochanie, ale wzruszyłem się, taak to łzy szczęścia, jestem taki, taki szczęśliwy, że Cię mam, będę dziękował tak długo, że zesłano mi Ciebie, bez Ciebie, moje życie byłoby bez najmniejszego sensu, tak jak powiedziałaś byłoby puste, nie mógłbym żyć bez Ciebie, ten miesiąc był dla mnie katorgą, nie mogłem skupić się na niczym, wszystkie moje myśli leciały ku Tobie, chciałem mieć Cię blisko i nie wypuszczać Cię nigdy z moich objęć, czekałem na ten ślub, bo wiedziałem, że choć tam będę miał Cię blisko, że będę mógł na Ciebie patrzeć, że będę mógł napawać się Twoim widokiem, modliłem się, żeby usadzili nas koło siebie, a jak później zobaczyłem, że siedzę tuż obok, tak się ucieszyłem, dziękowałem Markowi, później widziałem jak Cię zgarnął od stołu, bałem się, że poprosisz go o zmianę miejsca, ale nie zrobiłaś tego,ale jak zobaczyłem, że Rafał do Ciebie uderza, jak się przeszywa wzrokiem, myślałem, że już nie mam najmniejszej szansy, nawet nie wiesz jak miałem ochotę mu przywalić, ale jak dostrzegłem, że nie działa na Ciebie On, ucieszyłem się tak bardzo, że po prostu gdybym mógł, to skakałbym po stole.-zaśmiał się i ciągle się mi przyglądał, nawet na moment nie puszczając mojej dłoni. -Jesteś najwspanialszą osobą, jaką dano mi spotkać, jesteś dla mnie ideałem, pod każdym względem jesteś fantastyczna, nie daruje sobie jak Cię stracę, oddaję się Tobie cały, za jedenaście miesięcy skończysz osiemnaście lat, chce byś wtedy ze mną zamieszkała, będę miał Cię koło siebie cały czas, a wiem, że  teraz nie mogłabyś, i rodzice, tak trudno będzie ich przekonać, ale nie poddam się, bo chce byś była ze mną dwadzieścia cztery godziny na dobę przez siedem dni w tygodniu. Pocieszam się, że są wakacje, więc chciałbym byś u mnie spała, byś zostawiła choć kilka swoich rzeczy, by był tu Twój ślad, byś zawsze miała swoją cząstkę tutaj, bym czuł Cię zawsze, bo...wiesz ten dom należy już do mnie, rodzice kupili sobie mały domek na przedmieściach, a mi zaoferowali, że mogę zamieszkać tutaj, i pierwszą myślą jaką miałem to bym mógł mieszkać tu z Tobą, więc na ten moment mieszkam w naszym starym mieszkaniu, rodzice się powoli wyprowadzają, a ja chce mieć Ciebie blisko, więc poczekam na Ciebie, a tu będziemy jeździć, jeśli będziesz u mnie spać, przepraszam u nas, chce by to było nasze. Może wybierzemy się na zakupy i kupimy trochę rzeczy, i zostawiłabyś je tutaj, kosmetyki, swoje ulubione perfumy, ulubione rzeczy, a najlepiej całą Ciebie.Czy chciałabyś spędzić te wakacje ze mną, byś nocowała ze mną gdy tylko będziesz mogła?
W oczach miałam łzy szczęścia, Kuba mnie przytulił, i wplatał palce w moje włosy, po czym delikatnie musnął wargami moje usta.
-Kubuś nie wiem co powiedzieć..
-Najlepiej, że się zgadzasz, ale oczywiście nie zmuszam.
-Oczywiście, że się zgadzam, chce mieć Cię na wyciągnięcie ręki. Chce być przy Tobie, chce spędzać z Tobą każdą chwile, aby już nigdy nic ani nikt nas nie rozdzielił. Tylko zastanawiam się że podjąłeś taką trudną decyzje, w końcu chce byś miał swoją prywatność, byś mógł się jeszcze wyszaleć, masz dwadzieścia trzy lata, czy nie podejmujesz zbyt pochopnej decyzji?
-Nie! miałem na to dużo czasu, na to by pomyśleć, i nie chce bez Ciebie żyć, jesteś moim skarbem, który jest w moim sercu, nie ma miejsca dla nikogo więcej, za wyjątkiem naszych dzieci, ale Ty i tak zawsze będziesz dla mnie najważniejsza.
-Tak bardzo Cię kocham.
-Ja Ciebie też, i wiem też, że masz wiele planów,  marzeń i chce pomóc w ich realizacji, chce by stały się naszymi wspólnymi celami. Po technikum chcesz iść na studia, i ja wtedy pojadę z Tobą, nie mógłbym rozstać się z Tobą na tak długo, już wszystko obmyśliłem.
-Na każdym kroku mnie zaskakujesz.-na mojej twarzy pojawił się uśmiech, byłam taka zafascynowana jego słowami, i byłam pewna że to wszystko jest realne i możliwe do spełnienia, moi rodzice uwielbiają Kubę, i cieszą się moim szczęściem, więc wiem, że nie byłoby z tym żadnego problemu.
-Cieszę się, uwielbiam jak się uśmiechasz, śmiejesz,każdą Twoją cząstkę, mam wszystko czego mógłbym zapragnąć, od września będę pracował u taty w firmie, zadzwoniłem do niego po tym jak do mnie wróciłaś, bo nie mogli mnie znieść przez ostatni miesiąc, powiedzieli, że mam się wziąć w garść i zrobić wszystko byś mi wybaczyła i wróciła, oni Cię uwielbiają, tak jak ja. I miałem zacząć prace już w następnym tygodniu, ale tata powiedział, żebym  każdą minute poświęcił Tobie, i kazał przekazać, że są bardzo szczęśliwi, że w końcu nam się udało, pokonać wszelkie problemy, i że miłość przezwycięży wszystko, zaskoczył mnie tym, że mogę zacząć od września, wtedy ty masz szkołę a ja prace, a teraz całe wakacje jestem dla Ciebie.
-Muszę podziękować Im za wszystko. Tak samo uwielbiam i Twoich rodziców i Ciebie, oczywiście jestem taka szczęśliwa, że mogę mieć Cię na wyłączność, i może zrobimy tak, że będę u Ciebie spać, często bardzo często, ale ty będziesz u mnie spał, nie mogę zniknąć na całe wakacje z domu.-zaśmiałam się.
-Twoi rodzice nie byli by z tego faktu zadowoleni, że Cię zabrałem, i dlatego zgadzam się na wszystko, Kocham Cię ponad wszystko.
-A ja Ciebie.-pocałował mnie w czoło a ja się wtuliłam, dopiero teraz poczułam jak ogarnia mnie zmęczenie.
-Kotuś kładziemy się spać , jest już około ósmej, jej jak my długo rozmawiamy, a Ty musisz się wyspać, za kilka godzin poprawiny, Księżniczko uśnij.
-Ty też Misiu, kolorowych snów, śnij o mnie.
-Cały czas mam sny z Tobą, i uwierz mi są bardzo kolorowe, i nie tylko, ale i tak wole mieć to wszystko realne. Dobranoc Mój Aniele.
-Dobranoc.-powiedziałam, zamknęłam oczy i wtuliłam się w tors Kuby, otulił nas kołdrą, i nie wiem nawet kiedy a pogrążyłam się w snach.






Witajcie Kochani:*!
Tak oto kolejna część, mam nadzieję, że się spodoba. Dziękuje za wszystkie komentarze, za to że jesteście wytrwali.Postaram się jak najszybciej napisać kolejny rozdział. Taka pogoda na dworze, brr.. Ale mój nastrój nawet ona nie popsuje, a to dzięki największemu skarbowi jakim jest mój bratanek <3
Dziękuje Misie;*!
Macie jakieś swoje opowiadania,blogi, czym się interesujecie? chciałabym Was poznać choć trochę :*
na odpowiedź do jednego z komentarzy: Pola ma 17 lat,a Kuba 23;D
Buziakii:*
Ola ^^

Moi Kochani;*!

Z okazji Świąt chciałabym Wam życzyć:dużo zdrowia,szczęścia, miłości, abyście nigdy nie byli samotni. Pamiętajcie, że zawsze możecie na mnie liczyć,(pomimo,że się nie znamy), żebyście byli pełni radości i optymizmu;* spełnienia Waszych najskrytszych marzeń, udoskonalania i odkrywania własnych talentów, a w szkole dobrych, a nawet bardzo dobrych ocen, w pracy samych sukcesów, dużo o pieniędzy, podobno one szczęścia nie dają, ale bez nich funkcjonować się nie da, by każdy odnalazł swoją bratnią dusze, a przede wszystkim szczerych przyjaciół, w których zawsze znajdziecie wsparcie, dużo cierpliwości, wspaniałej atmosfery, i abyście nie żyli w pośpiechu, zatrzymajcie się czasem, przeanalizujcie wszystko, spójrzcie na życie z innej perspektywy, i spędzajcie czas z najbliższymi Wam osobami, w tych czasach każdy jest zabiegany, i wszyscy jesteśmy razem tylko w tych kilku ważnych dniach. Dziękuje Kochani za wszystko, za ten rok, za kojeny już rok, dziękuje za wyrozumiałość, postaram się szybko napisać kolejny rozdział, jesteście bliscy mojemu sercu. Mam nadzieje że choć w cząstce spełnią się te życzenia, pisałam je od serca,a jesteście dla mnie ważni.
Pozdrawiam i całuje;**
Ola;* <3
P.S. Przepraszam, że dopiero teraz, ale w końcu święta, czas rodziny, czas który uwielbiam.
Powiem Wam w tajemnicy, ten rok był dla mnie ciężki, dużo się wydarzyło, ale jestem w końcu szczęśliwa, przestałam się przejmować nieistotnymi sprawami, stałam się nieco pewniejsza, i cieszę się że się kończy, będę moga otworzyć nowy rozdział, za kilka miesięcy skończe osiemnaście lat, chce by był to wspaniały rok, jak dla mnie tak i dla Was, nic nie jest ważniejsze jak szczęście bliskich mi osób, a Wy nimi jesteście;* choć ten rok był zakręcony, i miał wiele negatywny aspektów to jednak miał i dobre strony. Dobrze ja tu się rozpisałam, a tu trzeba iść spać;*
Doobranoc Misie;*
Do usłyszenia niebawem;*
32333285--> kontakt do mnie na GG;*
Kocham Was;*
<3