czwartek, 31 marca 2016

Kolega Brata cz. 82

Byłam dumna z Kuby i z siebie, a zarazem wdzięczna wszystkim za wsparcie, Damian zebrał się i odwrócił i poszedł, ja wtuliłam się w Kubę, chowając mój czerwony nadgarstek od uścisku. Później chcieliśmy zapomnieć, i uratować ten wieczór chociaż trochę.


~~Kilka miesięcy później~~

Moja miłość z Kubą umacniała się z każdym dniem, od tamtego zdarzenia spod pizzerii nie widziałam Damiana, wyjechał na studnia, był spokój, w tym czasie zdążyłam zrobić prawo jazdy, jeszcze tak ciężkiego egzaminu nie miałam, było sprawdzeniem moich umiejętności, poszło bardzo dobrze, dumna i szczęśliwa, ten rok jest wyjątkowy, skończyłam osiemnaście lat, podobno najpiękniejszy wiek, Nasza bajka z Kubą trwa niezmiennie, kocham, go tak bardzo, codzienne odwiedzanie, w czasie roku szkolnego nocowałam u niego rzadziej, ze względu że obiecałam, że nie zawale egzaminów zawodowych ani matury i udało się nie zawaliłam. Przyzwyczaiłam się do niego tak bardzo, że na samą myśl tęsknie, a wiem, że jest w pracy na popołudniowej zmianie, więc piątkowe popołudnie spędzę sama,  dwa miesiące temu obchodziłam kolejne moje urodziny ostatnie naste. Wolne, złożyłam papiery na kilka uczelni i czekam za potwierdzeniem, w między czasie leniuchując korzystając wakacji,
W tym samym momencie usłyszałam dzwoniący telefon. 
-Tak?-zapytałam
-Cześć kochana, może chciałabyś wybrać się dzisiaj do klubu?-usłyszałam głos Kasi.
-Hej, wiesz nie wiem, trochę źle się czuje.-powiedziałam
-Proszę chodź, nawet będę kierować, żebyś mogła się napić..-powiedziała,
-Wiesz..dobrze, ale ja będę kierować, nie mam ochoty na alkohol.
-Świetnie jak uważasz, to może tak o dwudziestej u mnie to się ogarniemy i pogadamy, co Ty na to?
-Pewnie, mi pasuje, to do zobaczenia.-powiedziałam, i uświadomiłam sobie, że nie zapytałam się Kuby. -Wiesz Kasiu, jeszcze zobaczę co na to Kuba, bo jest w pracy, i nie wiem czy nie będzie miał nic przeciwko.
-Raz mogłabyś się wyrwać,-zaśmiała się-nie ma innej opcji, do dwudziestej. Too paa.-dopowiedziała, nie dając mi dojść do słowa.
Uśmiechnęłam się sama do siebie, i poprawiłam się na łóżku, pierwsze moje wakacje w których bym tylko leżała i spała, nie mam energii, jestem taka zmęczona, a nic nie robię, nawet moje włosy stają się takie łamliwe, i paznokcie się łamią, jakiś witamin mi brakuje.-stwierdziłam po chwili.
-Kubuś-powiedziałam dzwoniąc do mojego faceta.
-Tak, skarbie?
-Nie przeszkadzam?
-Ty mi nigdy.-powiedział
-Kochany, mogłabym dzisiaj wieczorem iść z Kasią do klubu?
-Oczywiście, nie widzę przeciwwskazań.-powiedział.
-Cieszę się.
-A przyjedziesz do mnie po imprezie? Stęskniłem się już trzy dni się nie widzieliśmy, a u nas to się nie zdarza.-Racja za każdym razem coś, a to mi było niedobrze, a to musiałam coś załatwić, albo On miał spotkanie w firmie.
-Ja też się stęskniłam i to bardzo, oczywiście, ale nie chciałabym Cię obudzić.
-Spokojnie, chce byś mnie obudziła,  i proszę uważaj na siebie, i odzywaj się czasem, dobrze?
-Tak kochanie, nie ma innej opcji, postaram się jak najszybciej przyjechać do Ciebie.
-Cudownie.


Kilka godzin później byłam już ogarnięta względnie, pożegnałam się z rodzicami, powiedziałam że będę nocować u Kuby, i pojechałam do mojej przyjaciółki. 
Szykowałyśmy się powoli na impreze, makijaż, włosy, strój, wstępne poprawki, i byłyśmy gotowe. 
Postanowiłyśmy,że ściagniemy jeszcze Paule, która miała ochotę się wyrwać. Babski wieczór, tego było nam trzeba.
-Co tam u Kuby?-zapytały
-Dobrze, ostatnio zapracowany, tak mało śpi, aż mi go szkoda, chciałabym z nim wyjechać i odpocząć, obojgu nam tego trzeba. A u Mateusza i Dominika?
-Świetnie-wykrzyczała Paulina,-Jest tak inaczej, Domiś się stara i widać, że mnie kocha.
-Tak jak Mateusz, jest taki kochany, ostatnio przynióśł mi bukiet róż , tak bez okazji.
-Wspaniale.-powiedziałam zachwycona szczęściem dziewczyn. W drodze do klubu zajechałyśmy do supermarketu po paczkę chipsów i napoje. Kilka minut potem byłyśmy już na miejscu.  Ludzi coraz więcej, choć przeważnie i tak większość siedzi w aucie, czekając chyba na cud, bo inaczej nie wiem jak nazwać, patrzę tak na dziewczyny i słucham jak zawzięcie rozmawiają i zajądają chipsy. 
-Jak się czujesz?-wyrwał mnie głos Kasi.
-Lepiej, ale jeszcze niezbyt dobrze.
-To kiepsko, a co Ci jest?
-Musiało mi coś zaszkodzić.
-Ja ostatnio miałam ten sam problem. 
-Może chodźmy już do środka.-zaproponowała Paula.
-Jestem za.-powiedziałam i poszłyśmy na sale, gdzie kupiłyśmy wejściówki i poszłyśmy na kanapy, ludzie przybywali, pierwsze osoby zajmowały parkiet, ja im bardziej przyglądałam się i czując zapach papierosów i alkoholu robiło mi się nie dobrze. Spoglądając na telefon Kuba napisał, że jest już w domu., napisałam, że tęsknie i że jesteśmy w kontakcie. 
Kilka minut później, już tańczyłyśmy, poczułam się lepiej, choć na przemian robiło mi się zimno i ciepło, musiałam zaczerpnąć świeżego powietrza,.
-Dziewczyny, muszę iść na zewnątrz.
-Co się dzieje?-zapytała przerażona Paulina,
-Słabo mi.-powiedziałam,a one wyprowadziły mnie z sali., na zegarze widniało kilka minut po północy.
-Zadzwonię po Kube.
-Niee Kasiu, nie budź go, niech się nie martwi. Dam radę.
-W takim stanie nie pozwolę Ci prowadzić,-Powiedziała.-Mogłam nie pić.-dopowiedziała zła na siebie.
-Daj spokój.-oparłam głowę o swoje kolana i zaczęłam nabierać głęboko powietrze.-Kasia nie wytrzymała.
-Kuba, przepraszam , że dzwonię , ale mógłbyś przyjechać, martwimy się o Pole. wygląda strasznie słabo i blado, jesteśmy z nią na dworze, a ona jest tylko trzeźwa i nie pozwole jej prowadzić.
-Zaraz będę.-powiedział tylko tyle. Nie minęło nawet dziesięć minut jak był.
-Z jaką Ty prędkością jechałeś?-zapytała zaskoczona Paulina.
-Dużą.-powiedział tylko tyle i podszedł do mnie, odgarniając mi włosy z twarzy, spojrzałam na niego, był taki przerażony, zasmucony, opiekuńczy,,
-Polu co się dzieje?
-Nic takiego kochanie, dam radę, trochę i tylko słabo było.
-Nie myśl, że pozwolę Ci prowadzić.
-A samochód?
-Spokojnie, .
-Kochanie, dam radę, zawieź tylko dziewczyny do domu, obiecuję że będę jechała czterdzieści na godzinę.
-Nie jestem pewnien Polu, martwie się.
-Proszę, na prawdę dam radę, możesz jechać za mną bądź przedemną/
-Zgoda.-powiedział, pomógł mi wstać, ja poczułam się lepiej, i pojechaliśmy, Kuba zawiózł dziewczyny, a ja obiecałam powolną jazdę, zatrzymałam się koło apteki z myślą o jakiś tabletkach.
Wchodząc do sklepu, rzucił mi się w oczy test ciążowy. 
-Mój boże..-wyszeptałam. Kupiłam dwa i wyszłam przerażona. Po kilku minutach byłam w domu, Kuba lada moment miał podjechać, szybko poszłam do łazienki, przeczytałam instrukcję, i po kolei wykonałam dane czynności. Zrobiłam dwa testy i czekała za wynikiem, dwie kreski.
-Cholera..-powiedziałam..-Niee, to nie możliwe. Przecież.. -opadłam na podłogę, przerażona, a co Kuba powie jak mu o tym powiedzieć., a rodzice, studnia, tak bardzo się boję....
Kilka minut później usłyszałam jak otwierają się drzwi do domu.
-Pola jesteś?-usłyszałam.
Nie odpowiedziałam, dławiąc się łzami. Jak sobie damy radę, nie może to nie prawda. 
-Polu.-głos narastał, po chwili wtargnął do łazienki i zobaczył mnie siedzącą na podłodze opartą o ściane ze łzami.
-Pola, cholera co się dzieje, -podbiegł do mnie i mnie przytulił.,zauważył, że chowam coś. Złapał moją rękę i zobaczył dwa testy.-Czy,, czy to znaczy? Tak się cieszę, Polu kochanie!-powiedział. widząc go tak szczęśliwego, z takiej nowiny, ulżyło mi ale zaczęłam bardziej płakać, z bezsilności.
-Kotku! Nie cieszysz się?
Nie powiedziałam nic, bałam się, sama nie wiedząc czemu, Kuba mnie przytulił a ja się uspokoiłam.
-Cieszę się, ale jak sobie poradzimy? Chcesz tego dziecka?
-Oczywiście, kocham Ciebie i to jasne,że chce mieć z Tobą dzieci, poradzimy sobie, nie martw się. Tak bardzo Cię  Skarbie kocham, Was kocham. Nic to nie zmieni, ale jestem szczęśliwy. 
Kuba był pełen euforii, mi także się udzieliło, zrobił mi gorącą herbatę, którą podał mi do łóżka, i położył się wtulając do mojego brzucha.




Witajcie, Przykro mi, że musieliście tyle czekać. Ale miałam poważny wypadek, podupadłam na zdrowiu, na szczęście jest lepiej, tylko liczne zadrapania . wybaczcie ale moja wena także cierpi, nie jestem w stanie zbyt dużo pisać. Mam nadzieję, że jest w miarę dobre.
Trzymajcie się ciepło i bezpiecznie. 
Pozdrawiam
Ola.