niedziela, 24 sierpnia 2014

Kolega Brata cz. 61

Po kilku minutach byłam domu. Podziękowałam Damianowi, który po chwili odjechał. Czułam,że robię coś nie tak,że Damian na dużo sobie pozwala.. czułe słówka, częste przytulanie.. Czy na tym ma polegać przyjaźń? Czy przyjaźń damsko-męska tak w ogóle istnieje? coraz bardziej tego nie rozumiem.
-O Poluś! Jak dobrze, że jesteś!
-Stało się coś?
-Zostałaś ciocią!
-Paulina urodziła?
-Tak, śliczny i zdrowy chłopiec, o imieniu Gabryś.
Byłam wniebowzięta! Zobaczyłam zdjęcia małego, jest taki prześliczny. Marek szczęśliwy, miałam przez moment okazje z nim porozmawiać, tata zachwycony wnuka, nie mógł się doczekać kiedy go zobaczy.
Cały dzień minął nam na zachwycaniu się malutkim szkrabem.Nie było nawet momentu gdzie moje myśli skierowałyby się na, któregoś z chłopaków. Wieczorem do mojego pokoju przyszła mama z dwoma kubkami gorącej czekolady, usiadła koło mnie i podała mi kubek.
-Polu, powiesz mi o co chodzi? Widzę, że jest coś nie tak. To przez Kubę, prawda?
-Tak.
Spojrzałam się na mamę, w której dostrzegłam zmartwienie. Opowiedziałam jej wszystko, dosłownie wszystko co leżało mi na sercu, i o Kubie i o Damianie, słuchała uważnie, z moich oczy płynęły krople łez, ale mówiłam dalej. Potrzebowałam z kimś pogadać, z mamą zawsze mogłam, potrzebuje jej.
-Kochanie, martwię się o Ciebie razem z tatą, teraz znam powód, a raczej powody. Nie wiadomo jak to jest z Kubą, nie spodziewałam się tego po nim, ale uważam, że powinnaś dać sobie trochę czasu i dać możliwość kubie zrehabilitowania się, choćby wyjaśnienia sytuacji, wtedy się przekonasz jak to jest z jego uczuciami, teraz zaczynają się wakacje, z tego co wiem Marek ma Cię gdzieś zabrać, więc jutro po szkole zabieram Cię na zakupy, tak na poprawę humoru,m a teraz połóż się spać i nie myśl o tym Skarbie. A co do Damiana, to musisz mu powiedzieć na czym polega Wasza znajomość, i nie pozwolić mu na takie zbliżenie, bo chłopak się zakocha, o ile już tego nie zrobił. Dobranoc Poluś.
-Dziękuje mamo.-powiedziałam i przytuliłam się. Zrobiłam tak jak mama powiedziała, chwile przemyślałam jej słowa, i poszłam spać.
Wstałam wcześnie naszykowałam się i zabrałam potrzebne rzeczy, jak co ranka zjadłam śniadanie i poszłam do szkoły.
W szkole połowę lekcji nam przepadło z powodu zamieszania z zakończeniem roku szkolnego,z Olą wybrałyśmy się na shake'a czekoladowego do pobliskiej budki z lodami. Zadzwoniłam do mamy i powiadomiłam ją, że już może przyjechać po mnie.
-Co będziesz robić dzisiaj?-zapytała przyjaciółka.
-Teraz z mamą na zakupy, a później nie wiem, a Ty?
-Nie mam pojęcia, pewnie będę się nudzić, ale mama coś mówiła, że na działkę pójdziemy i rodzinka przyjedzie na grilla.
-To super.
-No nawet.-uśmiechnęła się, chwile jeszcze pogadałyśmy, i pożegnałyśmy się. Mama przyjechała i pojechałyśmy na miasto, Chodziłyśmy po wielu sklepach, co chwile miałyśmy coraz więcej toreb z zakupami, dużo kupiłyśmy ubranek dla Gabrysia, dla mnie nowy kostium kąpielowy, buty, spodnie, bluzki, i wszystko inne walało się w torbach.
-Nieźle zaszalałyśmy.-powiedziałam do mamy.
-Raz na jakiś czas nie zaszkodzi.-zaśmiała się i poszłyśmy do kolejnego sklepu.
Z daleka dostrzegłam Kubę, szedł jakiś przygnębiony. Zobaczyłam po chwili witającą się z nim Julię, pocałowała go policzek, a on uściskał najpierw ją a potem małego. Poczułam jak łzy napływają do moich oczu. Otrząsnęłam się, mama  zauważyła moje zachowanie, spojrzała się w miejsce gdzie ja spoglądałam i zobaczyła widok, który i ja zobaczyłam, pomimo wielu toreb, przytuliła mnie, i odciągnęła od szyby. Chodziłyśmy dalej po sklepach, ale już z mniejszym entuzjazmem, i chęcią. Gdy skończyłyśmy zakupowy szał, udałyśmy się załadowane po cały bagażnik do domu, zahaczając jeszcze o Tesco. Chodziłyśmy między regałami w poszukiwaniu produktów, które trzeba koniecznie kupić. W regale ze słodyczami spotkałam nie kogo innego jak Damiana, który w szkole dzisiaj nie był, przynajmniej go nie widziałam z Olą.
-Cześć Poluś!
-Cześć Damian.
-Co tam Moja Księżniczka powie?
-Damian musimy koniecznie porozmawiać.
-Mów dalej, o co chodzi.
-Tutaj?
-Tak!
-No więc, wiesz, że Kocham Kubę?
-Tak wiem.
-To dobrze, bo nie chce dawać jakiś znaków, czy choćby nadziei, i po prostu  głupio się czuje jak mówisz mi to wszystko.
-Ale nic nie poradzę, że Cię kocham, i chce być przy Tobie, nie oczekuje niczego, tylko pozwól mi być przy Tobie.
-Damian..przepraszam..-to co usłyszałam zbiło mnie całkowicie, chciałam z stamtąd zniknąć.-Nie wiem co powiedzieć, nie chce Cię zranić, mogę zaoferować tylko to co do tej pory przyjaźń, nic więcej nie mogę ci obiecać.
-Nie jesteś na mnie zła?
-Nie, nie jestem, a teraz wybacz ale muszę iść, mama na mnie czeka, odwróciłam się i poszłam do mamy, która rozmawiała z jakąś panią,. Po chwili byłyśmy już przy kasie, zdecydowanie ten dzień nie należy do najlepszych,a raczej jest na liście najgorszych. Zabrałyśmy zakupy i pojechałyśmy w końcu do domu, do mojego azylu.
Po rozpakowaniu samochodu, zabrałam swoje rzeczy i zaniosłam do pokoju gdzie je pochowałam. Postanowiłam wziąć kąpiel, jak pomyślałam tak też zrobiłam. Rozrobiłam pianę i położyłam się w wannie. Nie mogę sobie zdać sprawy z tego co dzisiaj usłyszałam i zobaczyłam.. On mnie kocha, chyba nie ten co trzeba, tego którego ja kocham, nie ma, i pytanie czy kiedyś będzie, zaczynają się wakacje, a mieliśmy tyle wspólnych planów, morze, wypady rowerowe, wycieczki, kino, spacery, wspólne noce, oglądanie filmów i wiele innych, wszystko uciekło, znikło za jednym dotknięciem różdżki, nie wiem jak długo tak pociągnę, boli mnie serce i dusza, kolejne pytanie jak boli dusza? czy może ona boleć?, jest to wszystko niemożliwie nie pojęte, wiele paradoksów, wiele pytań retorycznych, wiele sprzeczności w uczuciach, nienawiść, miłość, mieszanka wybuchowa i do tego zazdrość, ale bycie zazdrosnym o kogoś kogo już nie ma, jest czymś nieopanowanie cholernym uczuciem, Czuje, że Kuba chce wrócić do Julii, ze mną już dał sobie spokój, od tamtego wydarzenia z moim bratem ani razu się nie odezwał, nic kompletnie nic, pustka, którą nie umiem ukryć, nie mogę niczym jej zakleić, choć wiem że z czasem mi przejdzie ,troszeczkę, nie do końca, bo tak się nie da, nie da się zapomnieć osoby, którą się kocha ponad życie, nie tą która jest dla Ciebie ważniejsza, od samego siebie. Z czasem to uczucie może stanie się mniejsze, może już nie będę tak na niego reagować, ale te jego oczy, jego sylwetka, ramiona w których czułam się bezpieczna, których tak bardzo mi brakuj, brakuje mi przytulenia i pocałunków jego delikatnych i czułych ust. Brakuje mi jego.
-Pola do cholery opanuj się!-wypowiedziała zła na siebie, Za to co sama czuje się karce, nie daje rady z mylą, że mogę już nie przytulić się do niego. Kolejna łza spłynęła po moim policzku, Woda robiła się coraz zimniejsza, ciało moje drżało od zimna, a ja nie miałam siły by się ruszyć, nie mogłam opanować swoich uczuć, emocji, wszystko się we mnie gotuje, burzy się, i czeka aż ktoś otworzy by wybuchnąć, i czuje, że to byłaby eksplozja wszech czasów.  Za niecałe trzy tygodnie mój brat bierze ślub, podejrzewam, że pójdę sama, pomimo faktu, że Kuba i tak będzie, tyle, że nie ze mną, może z Julią, może sam, a może jeszcze z kimś innym. Jak ja lubię się dołować.
-Pola! stało się coś? co tak długo!
-Wszystko w porządku, już wychodzę.-powiedziałam.
Po chwili była już w pokoju, ubrana, ogarnięta, bez żadnego śladu po łzach, zeszłam na dół na kolacje, wieczór spędziłam z rodzicami, nawet na chwilę wpadł Marek i ucieszony opowiadał o małym członku rodziny, i o dzielniej Paulinie, z której był mega dumny. Co chwile zerkał na mnie, aż w końcu powiedział:
-Poluś, wiem że obiecałem, że na początku wakacji wyjedziemy, ale trochę się zmieniło, jak widzisz Paulina urodziła, i jest za mały, żebym mógł go zabrać, ale jeśli się zgodzisz to pojedziesz sama, albo z rodzicami.
-Marku nie przejmuj się mną, teraz Gabryś jest najważniejszy, ja to w zupełności rozumiem, jeszcze niebawem ślub, więc się nie martw mną, ja sobie dam rade, mogę siedzieć w domu, chociaż będę widywać małego.
-Pojechać i tak pojedziesz, tylko myślę, że lepiej będzie jak pojedziesz z rodzicami, bo samej to bałbym się Ciebie puścić, zaraz dziesięciu by za Tobą latało.-zaśmiał się brat.
-Dobrze, mi pasuje.-uśmiechnęłam się, a rodzice powiedzieli, że jedziemy nad morze, ucieszyłam się nieziemsko. Marek posiedział jeszcze chwile i pojechał do siebie, odpocząć, ja też poszłam do pokoju się położyć, cieszyłam się na prawdę mocno, zawsze marzyłam by jechać nad morze, a teraz to na wyciągnięcie ręki.
~~trzy dni później~~
-No to mamy zakończenie roku.-powiedziałam do mojej przyjaciółki.
-Ojj tak, w końcu, będziemy się często widywać?
-Oczywista oczywistość.-uśmiechnęłam się i przytuliłam Ole.
po apelu, dostrzegłam Damiana, z którym nie gadałam ostatnio w ogóle, przyszedł do mnie po chwili.
-Cześć Polu, przepraszam, że się nie odzywałem, ale nie miałem jak, parę problemów rodzinnych.
-Coś się stało?
-Nie, już wszystko w porządku.Rodzice się ciągle czepiają, że gram i że pale.
-Co o palenia mają racje! i do grania nawet też, nie ma co przesadzać.-Przytuliłam go, widząc jego smutek w oczach.
Po całej uroczystości, i p pożegnaniu się ze wszystkimi poszłam z Olą, Damianem i jedną dziewczyną z naszej paczki na pizze, Damian ze względu na to, że pełnoletni kupił nam po piwie jabłkowym, naszym ulubionym, a sam zamówił fantę, obiecał, że nas później porozwozi do domów.Bawiłam się dobrze, nie myślałam o niczym  innym jak o tym, że za parę godzin wyjeżdżam nad morze, tylko wrócę do domu, dokończę pakowanie i wieczorem wyjeżdżamy by w nocy dojechać do Hotelu i od samego rana iść na plaże. Moi przyjaciele zawzięcie rozmawiali , a ja myślałam, słuchałam i tak na zmianę. Z zamyślenia wyrwał mnie dźwięk dochodzący z mojej torebki był to mój telefon.
-Tak mamuś?
-Kiedy będziesz?
-Niedługo, a dlaczego?
-Bo chcemy jeszcze jechać do Gabrysia przed wyjazdem, chcesz jechać?
-Pewnie!
-To zaraz po Ciebie podjedziemy. Gdzie jesteś?
-Na Kaliskiej w pizzerii.
-Dobrze, za dziesięć minut jesteśmy, dam Ci znać.
-Dorze, pa.
-Zaraz będę jechać, bo rodzice chcą jechać do maluszka, jeszcze go nie widzieliśmy, dzisiaj dopiero można wchodzić.
-Ojj no szkoda, kiedy znowu się zobaczymy w takim gronie?
-Jak wrócimy z wakacji.-powiedziała.
-Zgadamy się! zawsze mamy skype.-uśmiechnęłam się,
-I telefony.-powiedziała Wiki.
-Damy radę.
Dostałam sms's od mamy, że już są, pożegnałam się ze wszystkimi i poszłam do rodziców. Do szpitala nie jest daleko, więc dojechaliśmy bardzo szybko, od razu znaleźliśmy się na oddziale ginekologcznym i zobaczyliśmy małego. Cudowne dziecko, strasznie podobne do mojego brata, parę detali ma po Paulinie, a tak wykapany Tatuś. Przeuroczy i przesłodki. Zachwycaliśmy się nim z dobrą godzinę, po tym czasie pożegnaliśmy się z bratem i Pauliną, po czym wróciliśmy do domu by skończyć pakowanie, rodzice byli zadowoleni z mojego świadectwa, a było dobre nawet bardzo dobre. Byłam z siebie dumna, bardzo dumna. Przestałam się zamartwiać wszystkim tym na co nie mam wpływu, nie mam ochoty płakać kolejny raz, Kuba chyba już sobie całkowicie odpuścił, może dobrze. Jeżeli to go ma uszczęśliwić to się cieszę jego szczęściem, on jest ważniejszy niż ja. I jego szczęście jest dla mnie ważniejsze od mojego.
-Pola jesteś gotowa?
-Tak, już idę.- Spakowałam ostatnią parę spodenek, i książkę. Zabrałam okulary i torebkę, i torbę , a potem zeszłam do rodziców, oni czekali już przy drzwiach. Po kilku minutach już jechaliśmy.
~~3 godziny później~~
Nawet nie wiem kiedy usnęłam, obudziłam się dość zdezorientowana, tata akurat gdzieś zbaczał z trasy, za zakrętu ujrzałam McDonalda, poczułam się głodna,
-O kochanie dobrze, że już nie śpisz, idziemy coś zjeść, jeszcze ponad godzinkę i będziemy na miejscu.
Zamówiliśmy jedzenie i poszłam się ogarnąć do łazienki, oczy miałam zaspane, włosy potargane, po chwili wyglądałam jak człowiek, gdy wróciłam czekało już na mnie zamówienie, pochłonęłam je bardzo szybko, powiedziałabym nawet, że za szybko.
Po kolejnej godzinie byliśmy na miejscu, było kilka minut po północy, w recepcji przywitano nas bardzo uprzejmie, zaprowadzono do pokoi i zaproponowano kolacje. Ale odmówiliśmy, Przytulny hotel, okazało się że rodzice znają managerów tego hotelu, i mieliśmy sporo upustów. Dostałam pokój z widokiem na morze, tuż obok pokoju rodziców, byłam szczęśliwa, że mogę być tutaj, tylko brakuje mi ukochanej osoby przy mnie.






Hejj:)
Przepraszam, po raz kolejny. Ale musicie mi wybaczyć i zrozumieć. Całe wakacje pracowałam od rana do popołudnia późnego, wracałam byłam zmęczona, albo gdzieś jechałam, wesele brata, problemy, i do tego jestem od miesiąca Singielką,, staram się po dwóch latach wrócić do codzienności, a do tego mój były, dopiero sobie uświadomił jak bardzo mnie kocha. Ale to długa historia:) bardzo długa.. nie chce się jakoś usprawiedliwiać:)  i myślę że dlatego Pola ma problemy miłosne:) jestem okrutna wiem, ale wstrzymam Was w niepewności:D
Za tydzień szkoła, a ja jeszcze nie odpoczęłam, ale nie żałuje że wstawałam o 4 rano i jechałam rowerem 8 km by zarobić:D mogę sobie sama kupić co chce, i nie naciągać rodziców, wspaniałe uczucie <3 mieć własne pieniądze i być niezależnym^^ Jestem z siebie dumnaaaa;D
Więc jeszcze raz najmocniej Was przepraszam i postaram się jak najszybciej napisać kolejny rozdział.
Buziaki:**
Ola <3
Jak Wam minęły kochani Wakacje?^^ jeśli posiadacie swoje blogi to chętnie poczytam w wolnej chwili ;D Pozdrawiam;] <3

środa, 2 lipca 2014

Kolega Brata cz. 60

Zabrali mnie do samochodu, i ruszyliśmy w niezanym mi kierunku.
-Polu?-ułyszałam głos brata. Ocknęłam się i spojrzałam na niego.-Jak się czujesz mała?-zapytał.
-Czuje się jak wyrzucony w kąt misiek, bo się dziecku znudziło.-Nie czekając długo przytulił mnie, a dziewczyny tylko obserwowały.-Gdzie jesteśmy?
Rozejrzałam się, nie poznawałam tego miejsca ani trochę.
-Jesteśmy w Opolu.-odpowiedziała Paula.
-Chciałem Cię tu zabrać, żebyś zobaczyła jakie to piękne miasto.-dopowiedział Marek.
Ola się tylko uśmiechnęła, a ja próbowałam wdusić na swoją twarz choć trochę uśmiechu.
Przechadzając alejkami, deptakami, promienie słońca muskały nam twarze. Wybraliśmy się na most zakochanych, do moich oczu napłynęły łzy, nie pozwoliłam na to by je dostrzegli. Postanowiłam, że będę udawać szczęśliwą tak jak kiedyś. Nie myślałam że ten czas do mnie wróci.
-Poluś,  a może przyjedziemy tu na wakacje? To już za pare dni.
-Tak! czemu by nie.-uśmiechnęłam się i naprawde byłam zadowolona z tego pomysłu.
-To super, Olu a Ty będziesz mogła?
-Niestety na początku wakacji wyjeżdzam do Grecji.
-Pozazdrościć-powiedziała Paulina.
-Albo mam lepszy pomysł na wakacje.-Powiedział Marek, po czym puścił oczko do Paulina, a ta się uśmiechnęła.
-Jaki?-zapytałam.
-Dowiesz się za tydzień.
Już za tydzień wakacje?! Nie wierze, jak to minęło. Tylko przetrwać ten tydzień-pomyślałam.
Chodząc wzdłuż Odry, podziwialiśmy widoki, robiliśmy zdjęcia, i jakby wszystkie problemy znikły.  Marek ani na chwile nie pozwolił mi myśleć o głupotach. Powiedział tylko, że wszystko się wyjaśnij i ułoży, żebym tylko mu zaufała. Poszliśmy na duże przepyszne lody, a Marek w tym samym czasie odebrał telefon, dziewczyny skupiły się na zamawianiu, a ja siedziałam przy stoliku , Marek troszkę odszedł, ale  wszystko  łatwością usłyszałam.
-Kuba, proszę daj jej odetchnąć, ja Tobie wierze, jesteś w końcu moim przyjacielem, a Poli daj czas, ona go potrzebuje, a Ty do tego czasu pomyśl jak masz udowodnić to wszystko. Przepraszam ale nie pomogę Ci, to moja siostra, i pomimo że jesteś moim przyjacielem, mam ochote Cię zamordować, bo zraniłeś osobę którą kocham ponad życie....
Przerwały mi dziewczyny, które przyniosły  lody, więcej nie usłyszałam, Marek przyszedł po chwili uśmiechnięty.
-Kto dzwonił?-zapytała Paulina.
-Dominik.-odpowiedział Marek i spojrzał na nią, ona tylko się uśmiechnęła i zaczeliśmy zajadać się lodami.
-Najlepsze lody jakie jadłam!-powiedziałam po chwili.
Wszyscy się ze mną zgodzili, po zjedeniu poszliśmy do galerii, kupiłam sobie pare rzeczy, i postanowiliśmy jechać do domu, w drodze powrotnej wstąpiliśmy do McDonalda. Najedzeni i szczęśliwi wróciliśmy po dwóch godzinach do domu.
-Zmęczeni?-zapytała uśmiechnięta mama.
-Trochę.-powiedziała Paulina, Ole podwieźlimy do domu, na zegarku było tuż po dziewiętnastej, ale ten dzień szybko minął.
Spakowałam brudnopis do szkoły, tylko tyle będzie potrzebne. Po czym wzięłam długą kąpiel i poszłam spać. Telefon w końcu umilkł, już nie było ciągłch smsów i połączeń, mój telefon świecił pustkami. Kuba się poddał?-pomyślałam.-Chyba tego chciałam, żeby dał mi spokój, żebym wszystko w głowie ułożyła. Ale co mam układać, precież nie dałam mu nic wytłumaczyć.- Z godziny na godzię czułam się coraz to gorzej, w końcu o pierwszej usnęłam,
Rano bez problemu wstałam, założyłam spodenki, boserke i trampki, rozczesałam moje włosy, i zeszłam na dół. Byłam sama, na stole czekały na mnie płatki i jogurt. Rodzice byli w pracy na rano, wrócą razem ze mną. Zjadłam śniadanie, napiłam się soku pomarańczowego i ruszyłam do szkoły. Do niej mam dwadzieścia minut drogi, więc spokojnie zdąże gdy nawet będę szła bardzo wolno. Jak nigdy wyszłam dość szybko z domu. Bo już o siódmej dwadzieścia. Po drodze spotkałam moją przyjaciółkę i razem szlyśmy, rozmawiając i się śmiejąc.
-Cześć Dziewczyny!-powiedział ucieszony Damian,
-Hej-odpowiedziałyśmy
-Co tam?
-A dobrze,byłyśmy wczoraj w Opolu.-powiedziała Ola.
-Super.
-A Ty co tam?
-Ja dowiedziałe się, że na początku wakacji jade nad morze, nie ciesze się zbyt z tego powodu.
-Dlaczego? zazrdoszcze Ci, ja byłam raz w żuciu, i marze by tam jechać.
-Chętnie bym Cię zabrał.-Poczułam jak na moich policzkach pojawiają się wypieki.
Ola mnie tylko szturchnęła i powiedziała po ciuchu "Ale on słodki"
Zaśmiałam się, a on mnie objął.
-Mam najwspanialszą przyjaciółkę pod słońcem.-dopowiedział.-Masz takie śliczzne lazurowe oczy, po prostu hipnotyzujesz mnie, nie mogę oderwać od Ciebie wzroku.-wyszptał tak bym tylko ja usłyszała, ja coraz bardziej czułam,że się rumienie, a serce bije mi coraz mocniej. Po dzwonku poszliśmy na lekcje.
-Polaaaaa, ale on jest słodki, podobasz mu się i to widać na kilometr, ten wzrok jak się na Ciebie patzry, awwww.-zaczęła piszczeć.
-Olu ja nie mogę mu się podobać, nie chce by cierpiał, ja kocham tylko Kube.
-Wiem Poluś, wiem.-Przytuliła mnie, a ja uroniłam jedną łze.
Przez kolejne przerwy unikałyśmy Damiana jak tylko się dało, lecz ostatnią lekcje miałyśmy tuż koło niego.
-Hejj, szukałem Was dzisiaj ciągle, gdzie zniknęłyście?-Spojrzałam na Ole a ona powiedziała:
- Byłyśmy praktycznie ciągle pod klasą, a jak nie to z tyłu szkoły na ławkach.
-Ahh tam nie byłem, ale na smsy też nie odpisałaś Polu.
-Ponieważ, nie wyciągałam telefonu z torby.-Co było prawdą, przy nim włączyłam telefon, i zobaczył 4 nieodebrane smsy i połczenia.
-Wybaczam.-uśmiechnął się.-Ale w rekonpensacie odwioze Cię do domu! i nie przyjmuje sprzeciwu. Ciebie Olu, te mogę podwieźć.
-Nie trzeba,poza tym musze iść dowód tymczasowy odebrać.
-Ale Ty Polu mi nie odmówisz.-Próbowałam coś wymyślić ale nie mogłam, nie byłam w stanie się skupić.
Po lekcji, Damian czekał tuż kolo mojej klasy, po czym pożegnałam się z Olą, a z Damianem ruszyłam do samochodu, milczęliśmy, aż w końcu odezwał się.
-Polu co jest?
-Nic.-wysiliłam się na uśmiech, ale w sumie będąc przy nim humor mi się poprawiał,jego obecność była dla mnie wazna, dostrzegłam to będąc z nim na sam, otworzył mi drzwi i zabrał na hot dogi, przetałam się smucić, a on cięgle opowiadał, W końcu ruszyliśmy do domu..



Hejj!:D
Witajcie ponownie, nie jestem trochę zadowolona z tego rozdziału, ale musicie mi wybaczyć.
Postaram się częściej dodawać jakiś rozdział, ale może być różnie.
tak więc dozobczenia niedługo.
Udanych Wakacji;*
Podrawiam<3
Ola^.^

sobota, 21 czerwca 2014

Kolega Brata cz.59

Telefonu nawet nie włączałam, i nie miałam kontaktu z szarą rzeczywistością, lecz żyłam chwilą teraźniejszą.
Po kolejnych godzinach, które ciągnęły się niemiłosiernie długo, usnęłyśmy, nie było to łatwe zadanie, gdy moje powieki pomimo, że ciężko opadały, oczy były zmęczone, a głowa bolała jakby miała zaraz eksplodować nie ułatwiały mi tego.  Gdy przebudziłam się, zerknęłam zegarek na którym widniała dziewiąta dwadzieścia, mamy niedziele, kolejny dzień, kolejna walka z samą sobą, ze swoimi cholernie rozchwianymi emocjami. Nie chciałam dopuszczać myśli, że..że to już koniec. Czy to się tak ma skończyć? Leżąc tak i wpatrując się w sufit, nie przychodziło mi żadne racjonalne wytłumaczenie, ani żadna możliwość zadecydowania co dalej, nie teraz, teraz jedyne o czym mogę marzyć, to żeby zakopać się gdzieś głęboko, by nikt, kompletnie nikt nie mógł mnie znaleźć, ale nawet to w tym momencie jest najmniej realne. Czułam jak moja przyjaciółka wpatruje sie we mnie od dłużeszgo czasu.
-Czy moje życie, zawsze musi być takie porąbane? Czy ja zawsze muszę mieć pod górke? Czy kiedykolwiek będę w pełni szczęśliwa?-zapytałam, wiedząc że i tak nie uzyskam żadnej odpowiedzi.
-Poluś, kochanie! Nie mów tak, to chwilowe, zobaczysz jeszcze wszystko się wyjaśni. Ale pamiętaj zawsze będę przy Tobie!
-Dziękuje-tylko tyle zdałam z siebie wydusić. Niespodziewanie po chwili ktoś wtargnął do mojego pokoju.
-Dziewczynki, dalej wstawajcie. Nie spędzicie chyba całego dnia w łóżku?-zapytała podekscytowana mama.
-Stało się coś?-wydukałam. Mama dziwnie się na mnie popatrzyła.
-Nie wręcz przeciwnie, a Ty Poluś jakoś niewyrazie wyglądasz,źle się czujesz?
-Dobrze się czuje.-odparłam.
-To dalej wstawajcie, zaraz Marek po was przyjedzie.
-Po nas?-zapytała zaskoczona Ola
-Tak, tak ale myśle że on wam sam wszystko opowie.- Byłyśmy w szoku, nie wiedząc o co w tym wszystkim chodzi, jakieś tajemnice, sam nam powie, czy mamy się bać? moje myśli jak zwykle kłębią się, nie mogę się na niczym skupić, parę dni i czerwiec i coraz więcej wolnego i wakacje, teraz czuje że potrzbuje odpoczynku, dużo odpoczynku i wyjazdu, tak! tego najbardziej potrzebuje. Ubrałam sukienkę i sandałki, spięłam włosy w koka, pojedyncze kosmyki opadały mi na twarz, przejechałam tuszem po moich rzęsach po czym musnęłam usta pomadką. razem z Olą, byłyśmy gotowe na coś o czym nie miałyśmy kompletnie pojęcia.
-Mam ochotę przeleżeć cały dzień w łóżku!-odparłam.
-To nie zmieni niczego, od problemów nie uciekniesz.
-Zawsze można spróbować.
-Nie marudź, napewno Twój brat wymyślił coś fajnego.
-Nie wątpie.-odrzekłam na odczepnego.
Na śniadaniu nie tknęłam niczego, nie mogłam przełykać nawet śliny, rodzice nerwowo mi się przyglądali, tylko czekać jak zaczną wypytywać. 
-Jestem!-usłyszeliśmy po chwili głos Marka, pierwszy raz od dawna cieszę się że go słyszę, uratował mnie od zbędnych pytań, i tłumaczeń.
-Gotowe?-zapytał.
-Tak, tylko powiedz na co?
-Zobaczycie.-odpowiedział i skinął głową. Ruszyłyśmy za nim, pożegnałam się jeszcze z rodzicami i poszłyśmy do samochodu gdzie czekała Paulina narzeczona brata, jak wspominałam dużo się wydarzyło, a między innymi to, że niedługo na świat przyjdzie mały skarb. Termin na koniec maja, a to tuż tuż. Paula zmęczona już od ciężaru brzuszka, ale uradowana i ucieszona tak jak i mój brat. 
-Jak się czujesz?-zapytałam.
-Wspaniale, może trochę boli jak się maluszek wierci, ale tak cieszę się że już niedługo będę mogła go przytulić.
-Agh..a ja zostane taką prawdziwą ciocią-westchnęłam.
Wszyscy się zaśmiali, nawet mi się poprawił nieco nastrój, lecz zaraz zniknął, gdy zobaczyłam Kubę, który stał na chodniku i obserwował nas. Marek wkurzył się widząc go.
-Przecież rozmawiałem z nim do cholery!-a jednak, ale o czym? co się dowiedział, Mar...ku powiedz mi, proszę. Nie dałam rady się odezwać, z oczu płynęły mi tylko łzy. Marek wysiadł z samochodu i poszedł do Kuby, dyskutowali z pieć minut, które dla mnie były wiecznością, nie dałam rady, wyszłam z samochodu niezauważona, dziewczyny były skupione na akcji chłopaków. Skierowałam się do parku, jedynego azylu, pomimo wielu złych wspomnień, i wydarzeń jakie się tam wydarzyły, lecz to mogło być jedyne miejsce gdzie mogłam być sama. Po kilku chwilach byłam na miejscu, usiadłam na jednej z ławek i patrzyłam się w otaczające mnie miejsce, na przechodniów, którzy mnie mijali, na te małe szkraby które ganiały się wokół drzew, i na..na pary zakochane, które nie widziały nic poza sobą. W tym momencie najardziej potrzebujemy osoby, która by nas przytuliła, byśmy czuli czyjąś obecność, a nie skrają pustkę, samotność. Takie balansowanie na krawędzi, gdzie się nie ruszysz i tak spadniesz. Pytanie czy człowiek kolejny raz będzie potrafił się podnieść? Spojrzałam na zegarek, który widniał na mej ręce, wskazówki poruszały się w swoim tępie, z sekundy na sekunde, z minuty na minutę, czas dłużył się, a ja czułam się coraz gorzej.
-Z tego szczęścia najlepiej bym skakała...z mostu..pod pociąg.-wyszeptałam, pozwoliłam łzą swobodnie spływać po moich policzkach.-Niedługo wyląduje  psychiatryku,
-Nie pozwole na to!-usłyszałam znajomy mi głos, odkręciłam głowę, i ujrzałam Damiana, zawsze tam gdzie go potrzebuje.
-Co Ty tu robisz?-zapytałam z drżącym głosem.
-Musiałem się przejść, i postanowiłem że pójdę do parku, w sumie coś mi kazało tu przyjść.-spojrzałam na niego, a on dosiadł się do mnie, nie mówił już nic, tylko siedział ze mną w ciszy, i patrzył się w to samo miejsce co ja. Nie pytał o nic, tkwił w cichej nadzieji, że sama mu powiem, ale nie chciałam kolejny raz tłumaczyć tego samego, oparłam się na jego ramieniu, powieki opadły bezsilne, łzy przeciskały się i płynęły po moich zaróżowionych policzkach. Damian poczuł na swojej koszulce krople łez, po czym przejechał swoją dłonią po moich policzkach, przytulił mnie, a ja nie protestowałam.
-Jesteś wspaniałym przyjacielem!-wyszeptałam
-A Ty  wspaniałym, przeuroczym łobuziakiem.-pomimo wszystko uśmiechnęłam się. Czułam, że powinnam już wrócić do domu, pomimo że minęła dopiero godzina. 
-Przepraszam Damianie, ale muszę już iść, i zarazem dziękuje, że byłeś prz mnie.
-Polu, nie dziękuj, jesteś wspaniałą osobą, zasługujesz na wszystko co najlepsze, nie chcę byś była smutna, i nie pozwole by Cię ktoś skrzywdził, gdyby to miało nawet zależeć od mojego życia, nie wahałbym się ani minuty.
-Nie jestem tego warta.-wydukałam
-Nawet tak nie mów! Jesteś warta, wiem co mówię, jesteś najwspanialszą osobą jaką poznałem.
-Dziękuje, jestem Twoją dłużniczką.
-Nie jesteś, jestem Toim przyjacielem, jedyne czego oczekuje to żebyś była szczęśliwa!-wymusiłam uśmiech, i pożegnałam się z Damianem, miałam niezły mętlik w głowie, i on mi go zrobił, coraz bardziej dostrzegałam coś czego do tej pory nie widziałam, a może nie chciałam widzieć. 
-Jest ze mną jeszcze gorzej niż myśłałam!-wyszeptałam, odchodząc od mojego przyjaciela.
Wychodząć z parku słyszałam krzyki, jakby ktoś kogoś szukał, po kilku sekundach usłyszałam wyraźniej "Pola" czyżby mnie szukali. Wyczuwam kłopoty.-pomyśłałam.
-Tam jest!-krzyknęła Paulina.
-Pola! co ty sobie myślisz-wypowiedział zdyszany Marek, po czym nie czekając na odpowiedź mnie przytulił.
Ola dołączyła niedługo po tym, a Kuba widział że się znalazłam, pomachał mi niepewnie ręką, a ja zamknęłam oczy nie mogłam na niego patrzeć, jeszcze nie teraz, z szybko.
Zabrali mnie do samochodu, i ruszyliśmy w niezanym mi kierunku. 






Witajcie:*
Dziękuje za wyrozumiałość! Tak więc spięłam się i napisałam kolejny rozdział. Nie wiem czy mi wyszedł, pisałam go pod natchnieniem mojego niezbyt dobrego humoru, jak się zaczyna coś walić, to wszystko naraz. Czuje się jak Pola, która balansuje na krawędzi, zastanaiam się czy ona się upodobnia do mnie czy raczej ja do niej. Pytanie na które muszę sobie odpowiedzieć, jak i na wiele innych zadanych pytań, na które i tak pewnie nie znajdę odpowiedniego rozwiązania. To na tyle mojego użalania:D Miłego Weekendu Kochani ;* Do usłyszenia.
Ola;3

czwartek, 19 czerwca 2014

Kolega Brata cz.58

                                                    ~~Pięć Miesiący później~~
Z dnia na dzień jest coraz cieplej, mamy już maj, gorący czas w szkole trzeba uporać się z ocenami, i wakacje tuż tuż, w planach wyjazd z Kubusiem nad morze. Już nie mogę się doczekać. Jeszcze pare chwil i biegnę na nasze spotkanie, umówilśmy się w parku tuż niedaleko mojego domu.
-Kochanie, zejdź na chwilkę.-zawołała mama, wyrywając mnie z rozmyślań.
Nie zwlekając długo, już po chwili byłam koło mamy i taty.
-Tak?
-Poluś, mamy dla Ciebie prezent-powiedził tata.
-Dla mnie? ale z jakiej okazji?
-Kochanie przcież masz dzisiaj imieniy.-rzekła mam i się zaśmiała.
-Faktycznie.-również się zaśmiałam-kompletnie o nich zapomniałam.  Poszłam za rodzicami przed dom, a na podjeździe stał przecudowny rower, moje marzenie, był to miętowy holenderski rower, zawsze chciałam taki mieć.
-Dziękuje!-niemalże wykrzyczałam.
-Podoba się?-zapytał tata.
-I to jak.-przytuliłam się do rodziców i podbiegłam uradowana do roweru, od razu postanowiłam się przejechać. Wspaniale się jechało, nie czuło się żadnego wysiłku, a jednak marzenia się spełniają.
Dostałam po chwili sms'a od Kuby o treści "Kotuś, przepraszam ale nie mogę się dzisiaj spotkać, muszę pomóc koledze, gdyby to nie było ważne bym odmówił, ale musze. Wybacz mi<3 Kocham Cię" . Moja wina od razu zbledła, robiło mi się smutno, i nieopanowana radość, która przed chwilą we mnie tkwiła, prysła jak bańka mydlana.
-Stało się coś?-zapytała mama
-Nie nic, tylko Kuba nie może się spotkać .
-Przykro mi kochanie.
-Innym razem.-W tym samym czasie zadzoniła do mnie moja przyjaciółka  Ola, z którą zaprzyjaźniłam się jakiś czas temu,  miałyśmy wiele wspólnych tematów, i dużo spędzałyśmy razem czasu, dużo się wydarzyło przez te kilka miesięcy, poznałam wiele wspaniałych ludzi.
-Siostrzyczko wszystkiego najlepszego.-powiedziała moja przyjaciółka.
-Dziękuje kochana.
-Masz może wolne popołudnie?-usłyszałam
-Tak się składam, że mam.
-Super! spotkamy się?
-Pewnie!
-Za piętnaście minut koło fontanny.
-Dobrze, dozobaczenia.
-Kto dzwonił?-zapytała mama.
-Ola.
-Może zaprosisz ją na noc?
-A mogę?
-Oczywiście.
-Dziękuje.
Powiadomiłam moją przyjaciółke, ta zgodziła się bez chwili zastanowienia. Trochę lepiej się poczułam. Cieszę się, że ją poznałam. Po kilku minutach wzięłam rower i pojechałam w umówione miejsce. Po drodze analizowałam ostatni czas, zmieniło się sporo, dużo się wydarzyło. I nie żałowałam żadnej chwili, przykro mi że niedługo wakacje, a ja nie będę mogła widywać codziennie tych ludzi. Sobota, jutro niedziela i poniedziałek, a wtedy szkoła i widze znowu te wszystkie buzie, a w wakacje, tak mało spotkań, wyjazdy, mijanie się.
-Ahh.-zamyśliłam się.
-Cześć Łobuziaku!-usłyszałam, rozejrzałam się i zobaczyłam Damiana,
-Cześć Damian. jak miło Cię widzieć.
-Żebyś wiedziała, jak ja się cieszę, że Cię widzę.- Damian to kolejna osoba, którą poznałam w ostatnim czasie, znam go od niedawna, a mam wrażenie jakbym go znała od zawsze, jest wspaniałym człowiekiem, mam wrażenie że został mi zesłany przez Anioła Stróża,  ostatnio ardzo potrzebowałam tak pozytywnej osoby jak On.
-Jak miło, co tu robisz?
-Postanowiliśmy z Rafałem się przejechać na miasto.
-A gdzie on jest?
-W sklepie. Wiesz, że jesteś słodkim, uroczym łobuziakiem.-Czułam jak na moich policzkach pojawiały się rumieńce, jest on moim przyjacielem, ale wszyscy mi mówią, że On czuje coś do mnie, i z biegiem czasu, zauważam to samo, ale czuje się wyjątkowo przy nim, i rozmawia mi się z nim bardzo dobrze, Kuba trochę ostatnio ma mało czasu dla mnie, a Damian jest przy mnie zawsze gdy potrzebuje obecności drugiej osoby.
-Hej Stara!-zawołam Rafał, znałam go o wiele wcześniej niż Damiana, to dzięki niemu się poznaliśmy. Drugi wspaniały człowiek, bez którego moje życie nie miałoby koloru.
-Hej, jak zawsze miły.-zaśmiałam się.
-Gdzie pędzisz?-zapytał. A Damian mi się przyglądał.
-Na spotkanie z Olą, o właśnie tam jedzie,
-I co planujecie?
-Zamierzamy spędzić razem noc.
-Gorąco się robi.-zażartował Rafi. Ola praktycznie zeskoczyła z roweru, podbiegła do mnie i mnie przytuliła i dając mi prezent złożyła życzenia po raz drugi, ocknęła się po chwili i przywitała się z chłopakami.
-Polu, jest dzisiaj coś o czym nie wiem?-zapytał Damian
-Pola ma imieniny!-powiedziała Ola.
Zaczęli mi składać życzenia i mnie przytulać, w moich oczach pojawiły się łzy szczęścia. Nie wiedziałam co powidzieć.
Posiedzieliśmy razem bardzo długi czas, cągle czułam na sobie wzrok Damina, po godzinie zaczęłyśmy się zbierać, chłopacy też musieli już jechać. Pożegnałyśmy się i wsiadłyśmy na nasze rowery i pojechałyśmy do mojego domu. Będąc niedaleko mojego domu, poczułam wibracje, zatrzymałam się i zerknęłam na telefon, na którym był sms od Damiana.
-"Polu masz śliczne oczy, lazurowe, takie hipnotyzujące nie mogę przestać się na nie patrzeć, jesteś uroczym łobuziakiem"
-No powiedz, czy on nie jest słodki-zawołała radośnie podekscytowana Ola.
-Niestety muszę przyznać Ci rację, tylko nie zapominaj że ja Kocham tylko i wyłącznie Kubę,
-Wiem, a pamiętasz ostatnią fizyke?
-Pamiętam.-odpłynęłam.
~~Kilka dni wcześniej przerwa przed fizyką~~
-Cześć dziewczyny!-powiedział Damian,
-O cześć.
-Mam wolną godzinę teraz, a wy macie lekcje?
-My mamy fizykę niestety-powiedziałam.
-Oj szkoda, chętnie spędził bym trochę z Tobą czasu, z moją najwspanialszą przyjaciółką,
-Niestety, muszę iść.
-To pójdę z Wami.
-Żartujesz? -zapytała Ola.
-Nie.-zaśmiał się.-Może się nie zjarzy.
Damian jak mówił tak zrobił.Usiadłyśmy z Olą do ławki, a Damian tuż niedaleko nas.
-Przepraszam Ty chodzisz do tej klasy?-zapytała pani.
-Nie.-odpowiedział.
-Z której klasy jesteś?
-Z trzeciej.-odpowiedział.
-A co Ty tak w ogóle tu robisz?
-Sam nie wiem. Pomyliłem klasy.
-A mógłbyś iść?
-No dobrze.- cała klasa zaczęła się śmiać, ja się popłakałam ze śmiechu tak jak i Ola. Pani mina bezcenna. Gdy Damian wyszedł, pani robiła dochodzenie czy ktoś go zna, każdy zaprzeczył, choć wszyscy wiedzieli że znamy się z nim, to nikt nas nie wydał. Całą lekcję nie mogłam uierzyć w to co on zrobił.
-Wygrałeś wszystko!-napisałam jemu wiadomość.
-Dla Ciebie było warto!-odpisał po chwili. Pobił wszystko i wszystkich już nic mnie nie zaskoczy, nie spodziewałam się że jest to wstanie ktokolwiek dla mnie zrobić.
~~
-Pola!obudź się!-zawołała moja przyjaciółka.-Mówię do Ciebie, a Ty mnie w ogóle nie słuchasz.
-Jeju przepraszam, myśłałam o tej fizyce. Na prawde nie pamiętam kiedy się tak śmiałam i to dzięki Damianowi.-Weszłyśmy do mojego pokoju, gdzie czekały na nas same smakołyki naszykowane przez mame, z pomocą zapewne taty,
-Polu, wiesz że jemu na Tobie bardzo zależy? widzę jak na Ciebie patrzy, Rafał też jakby miał się ku Tobie, jest zazdrosny o Twoje kontakty z Damianem, myśle że odkąd Damian jest Twoim przyjacielem to On czuje się zagrożony.
-Przecież przyjaźnie się z nimi, może rozmawiam więcej z panem D, ale ehh i tak głupio się czuje.
-Rozumiem, ale Damian jest taki słodki.-zaśmiała się Ola.
 Długo rozmawiałyśmy, leżąc zajadając się ciastem czekoladowym. Przerwał nam to mój telefon, a raczej sms.
-"Cześć Polu! Z tej strony Maciek, kolega Kuby, wiem że nie powinienem, ale muszę, od jakiegoś czasu widzę Kubę, ze swoją byłą dziewczyną. Nie wiem czy coś jest na rzeczy,ale musiałem ci to powiedzieć, nie reaguj zbyt pochopnie, nie mam dowodów na coś, ale lepiej byś wiedziała, i dzisiaj  tego co wiem miał się z Tobą spotkać, a widziałem go z Julią"-nie mogłam w to uwierzyć, Ola przeczytała i mnie przytuliła, nie chciałam w to wierzyć, nie mogłam, ale rzeczywiście wszystko się układało w jedną całość, był ostatnio nie obecny, miał mało czasu, i ciągle był zabiegany. I taki milczący.
-Ale ze mnie idiotka!-powiedziałam przez łzy.
-Polu, weż głeboki oddech, policz do dziesięciu i zjedz czekolade, poczujesz się lepiej.-Posłuchałam moją przyjaciółkę i poczułam małą ulgę, łzy przestały mi płyąć, gdyby ni ona, byłabym załamana, a świat by siędla mnie skończył, nie mogłam się poddać, muszę to wyjaśnić, i dowiedzieć się jak jest na prawdę.
-Pójdziesz ze mną do niego?
-Pewnie!-po dwudziestu minutach byłam pod jego domem. zapukałam, ogarnęłam się nieco i udawałam zadowoloną.
-Dobry wieczór, jest Kuba?
-Dobry Wieczór Polu, jak dobrze Cię widzieć. Tak jest.-powiedziała jego mama, która po chwili posmutniała,
-A mogłbyśmy wejść?
-Tak.
Poprosiłam Ole by została na dole, a ja sama poszłam na góre, mama Kuby uświadomiła mnie że nie jest sam, wchodząc po schodach usłyszłam śmiech, i głosik małego dziecka. Zapukałam do drzwi.
-Proszę!-usłyszałam głos Kuby. Zebrałam się w sobie, i otworzyłam lekko drzwi, po chwili nabrałam sił, i weszłam do pokoju.
-Pola! co Ty tu robisz?
-Też się cieszę, że Cię widzę. Możesz mi wyjaśnić o co tu do cholery chodzi.
-Ale to nie tak.
-A jak?-zapytałam. Ona siedziała z małym chłopczykiem na kolanach, miał może rok.
-Pamiętasz Julie?
-A jak myślisz..
-Wiem głupie pytanie. To jest jej syn, i chce jej pomóc, bo została sama.
-Może jeszcze mi powiesz, że to Twój syn!
Dłużej nie zniosłam tego, wybiegłam z pokoju, i Ola nie pytając o nic łapała mnie za ramie i przytuliła, chodziłyśmy po uliczkach, mi już nawet łzy nie leciały, nie miałm sił wydobyć z siebie nawet słowa. Kuba usilnie próbował się ze mną skontaktować, ja za każym razem odrzucałam połączenia, w końcu wyłączyłam całkowicie telefon.
-Siostra co wy tu robicie?-zapytał zdziwony brat.
-Tak sobie chodzimy.-powiedziałam.
-Co się stało?
-Długa historia.-Marek poprosił Ole by opowiedziała co się stało, odwióżł nas do domu, i powiedział bym się nie martwiła, nie pozwoli na to by ktoś mnie zranił, widziałam, że jest zły na przyjaciela, ale nie chciałam miec z nim nic wpólnego, czułam się oszukana, naiwna.  reszte wieczoru i nocy, spędziłyśmy na wspominaniu i plotkowaniu, ciągle coś robiłyśmy, nie było czasu myśleć o tym co się wydarzyło, zowu się uśmiechałam i byłam wdzięczna, że mogłam spędzić z moja przyjaciólą czas, dzięki której normalnie funkcjonuje.
Telefonu nawet nie włączałam, i nie miałam kontaktu z szarą rzeczywistością, lecz żyłam chwilą teraźniejszą.






Witajcie Kochani! 
Tak, więc na sam początek chciałam Was Przeprosić, za moją jakże długą nieobecność.
Nie chce się tłumaczyć, powiem tylko tyle na moją obronę, że miałam trochę problemów, pare upadków, po których musiałam się pozbierać, i pisanie o milości to było wtedy ostatnią rzeczą o której chciałam pisać,teraz jest już dobrze, mam więcej czasu uporałam się z nauką, i postaram się w miarę reguralnie pisać, ale nie chce nic obiecywać. Dziękuje za wytrwałość. Jestem Wam bardzo wdzięczna, i wybaczcie mi to. Jeszcze raz przepraszam i dziękuje.
Pozdrawiam;3
Ola;)

piątek, 18 kwietnia 2014

Kolega Brata cz.57

Będąc w kuchni, umyłam naczynia, wzięłam talerz faworków, i wróciłam do Kuby, który za mną czekał.
-Nawet nie wiesz jak tęskniłem!
-A ja za Tobą najdroższy!
-Chodź tu dalej do mnie!-powiedział Kuba.
Położyłam się tuż koło niego, byłam wtulona w jego silne męskie ramiona, on co chwilę przytulał mnie mocniej i przypominał, że jest koło mnie. Oglądaliśmy film, i nie zwracaliśmy uwagi na dzwoniące telefony, tylko na siebie, całe skupienie było tylko i wyłącznie na naszym towarzystwie. 
-Skarbie wybierzesz się ze mną jutro na zakupy świąteczne?
-Pewnie-wyszeptałam, spojrzałam na rękę Kuby, która pokryta była ciarkami.
-ahh,co Ty ze mną wyprawiasz.-zaśmiałam się, i pocałowałam Go w policzek.
-Wspaniały!
Leżeliśmy tak dłuższy czas, rozmaiając, i nie wiedząc kiedy skończył się film, nie zwracaliśmy uwagi na to co się dzieje w naszym otoczeniu, w pokoju było dość ciemno, jedyne co oświetlało go, to malutkie gwiazdki nad łóżkiem, wystarczyło bym widziała jego twarz, i nieziemski uśmiech. po niedługim czasie usnęliśmy. 
Rano obudziłam się i spojrzałam się na Kube, który się na mnie patrzył, uśmiechnęłam się i spoglądałam w jego oczy.
-Dzień Dobry, długo już tak leżysz?-zapytałam
-Dzień Dobry Kochanie, a troszeczkę, jesteś piękna, z dnia na dzień Kocham Cię jeszcze bardziej!
-A Ja Ciebie, i oby tak było Skarbie!
-Będzie!- zerknęłam na zegarek, na którym widniała godzina 9.
-To co wstajemy?-zapytałam.
-Jeszcze chwileczkę, tak miło leżeć z Tobą!
-Dobrze, a o której jedziemy na miasto?
-O dwunastej, będzie dobrze?
-Pewnie! To co powiesz na tosty?
-Genialny pomysł, to chodź zrobimy bo głodny się zrobiłem.
-Ja też-uśmiechnęłam się.
Zwlekliśmy się z łóżka i ubraliśmy się, po czym zeszliśmy do kuchni, gdzie Tosty już czekały naszykowane przez tate.
-Tato jesteś Kochany!-powiedziałam
-Wiem córeczko! Poźniej mi pomożesz-zaśmiał się.
-Wiedziałam, że musi być jakiś haczyk.-Wszyscy odrazu się zaczęliśmy śmiać, i usiedliśmy do śniadania, mama opowiadała jak było u cioci, że każdy się pytał dlaczego mnie nie ma, a kuzynostwo było załamane, e nie będą mogli się ze mną pobawić. 
Po śniadaniu, pooglądaliśmy telewizje, i mijał nam czas dość szybko, tuż przed dwunastą wyjechaliśmy na miasto. Z nieba pruszyły płatki śniegu, było niesamowicie, czuć było klimat świąteczny. 
Dość długo chodziliśmy po sklepach, w szukaniu odpowiednich prezentów dla rodziny, dla Kuby miałam przyjść po prezent innego dnia, teraz tylko wykorzystywałam sytuacje i dowiadywałam się co by chciał dostać, bądź co mu się podoba. 
Po całym szaleństwie zakupowym poszliśmy do Kawiarni na gorącą czekolade i sernik. Wszystko było jak w bajce.


~Kilka Dni Później~
Święta mijały nieubłaganie szybko, każdy dzień w towarzystwie Kuby, każdą minutę spędzaliśmy ze sobą. W drugie święto wybraliśmy się do rodziny Kuby, ma niesamowitą rodzinę, każdy był miły, czułam się cudownie w ich towarzystwie. Siedzieliśmy wszyscy wspólnie przy stole, w tle było słychać kolendy, nawet w kominku palił się ogień, a choinka do samego sufitu pięknie przybrana, przy czym migały kolorowe światełka. Na stole było dużo przeróżnych potraw, nie można było odjeść od stołu gdy się nie spróbuje wszystkich, Kuba trzymał mnie za rękę, dodając mi otuchy, czułam się trochę nie na miejscu będą u obcych mi ludzi w takie święto lecz po chwili ich towarzystwa czułam się jak w domu. 
Po kolacji, wszyscy poszliśmy na spacer.




Witajcie! Moja długa nieobecność spowodowana całkowitym brakiem czasu! Za to najmocniej przepraszam! Dziękuję, że jesteście.
mam trudności z pisaniem, ogólnie mam ostatnio nieciekawy czas, więc wybaczcie, mam nadzieję że choć trochę się spodoba.
Do zobaczenia i usłyszenia:*
Buziaki:*
Ola<3
32333285- Moje GG:D(czasem jestem dostępna):)

niedziela, 2 lutego 2014

Kolega Brata cz.56

Cudownie jest widzieć Kubusia uśmiechniętego i pełnego energii do życia.
Po zrobieniu "małych" zakupów szliśmy spowrotem, Kuba ujrzał Budke do robienia zdjęć, uśmiechnął się i pociągnął mnie za rękę po chwili byliśmy już w środku, wyjął momenty i wrzucił do automatu, pochwili już mieliśmy w ręce dwa egzemplarze śmiesznych, a zarazem słodkich zdjęć.
-Dziękuje!-wyszeptałam i pocałowałam Kube w policzek, a ten się zarumienił.-Oooo jak słodkoo!-zaśmiałam się.
-Co ty ze mną wyprawiasz Kocico! Ale to ja dziękuje!
Byłam w końcu szczęśliwa, brakowało mi tego, nie zdawałam sobie sprawy z tego wszystkiego, co ja bym zrobiła gdybym jego straciła.
-Kochanie dlaczego mi się tak przyglądasz?-zapytał uśmiechnięty Kuba.
-Tak mało brakowało, bym Cię straciła.
-Nie straciłabyś, ani nie stracisz! zawsze będę częścią Ciebie! 
-Ale jednak, nie wiem co ja sobie myślałam, cierpiałeś przezemnie!-Kuba momentalnie zjechał na pobocze.
Z moich oczu płynęły łzy. Wyszedł z samochodu, i otworzył moje drzwi, złapał mnie za dłoń i pomógł wysiąść, po paru sekundach byłam w jego silnych ramionach. Odsunął się na chwilę, choć nie wypuszczał mnie z obięć, wziął głeboki oddech, i zaczął:
-Polu, kochanie. Bezwzględu na to wszystko co się działo, byłem przy Tobie, cieszyłem się że jestem z Tobą, ani razu nie przeszło mi przez myśl, żeby zakończyć nasz związek, ani razu. Bałem się, że mogę Cię stracić,  nowa szkoła, nowi ludzie, przedewszystkim więcej płci męskiej, może dlatego tak naciskałem na spotkania, i starałem się przyjeżdżać, ale ostatnio nie było już wesoło, i gdy zadzwoniłaś byłem w siódmym niebie, i jestem do tej pory, bo mogę być tu i teraz z Tobą, pomimo wszystko. Nie cierpiałem przez Ciebie, nie wiem jak mogłaś tak pomyśleć. Wiedz, że jesteś najważniejszą osoba w moim życiu, jesteś ponad wszystko i wszystkich, Kocham Ciebie, i tylko Ciebie. a teraz nie płacz, tylko uśmiechni się dla mnie, masz taki piękny uśmiech, i mnie przytul!
-Nawet nie wiesz jak bardzo, ale to bardzo Cię kocham! Obiecaj mi, że nic, ani nikt nast nie rozdzieli!
-Obiecuje!
Otarł swoją dłonią mój policzek, przytulił i pocałował w czoło.
-Chodź jedziemy,  nie chce wypuszczać Cię z ramion! Mógłbym tak przytulać Cię non stop, bez przerwy,
-Jesteś moim Skarbem! jedźmy, mamy całą noc dla siebie.
-To i tak mało!
-Jesteś taki kochany!
Ulżyło mi po tej rozmowie, czułam się lepiej, w końcu wszystko wraca do normy!
Po jakiś dziesięciu minutach byliśmy w domu.
-Ohh, dobrze że jesteście.-powiedziała zabiegana mama.
-Coś się stało?
-Nie córciu, mama oczywiście wszystko na ostanią chwilę robi.-zaśmiał się tata.
-Jedziecie gdzieś?
-Zapomniałaś Polu, że dzisiaj Marysia ma urodziny, i zostaliśmy zaproszeni, a jej trudno odmówić!
-Ahh tak wiem jaka jest ciocia, pozdrówcie wszystkich.
-Polu, a może chcesz jechać, ja zrozumiem.
-Oo nie! chce spędzić czas tylko z Tobą, nie ma takiej opcji bym jechała.
-Cieszę się!
-Dobrze to my jedziemy, będziemy późnym wieczorem. W kuchni macie faworki, na kolacje coś sobie zrobicie, lodówka jest pełna, więć macie duży wybór.-Uśmiechnęła się mama, tata pociągnął mame, i poszli.
-Bawcie się dobrze.-krzyknęłi jeszcze za drzwi.
-Wy też-odpowiedziłam.
-To co robimy najpierw?-zapytałam.
-Chciałbym spróbować faworków.-uśmiechnął się, i zrobił słodkie oczka, jak kot ze szreka, nie mogłam mu odmówić, ten jego urok osobisty. Zaśmiałam się tylko, i skierowaliśmy się do kuchni.
-Co powiesz na gorącą czekolade?
-Chętnie!
-Już się robi!-Kubuś zajadał się faworkami, i tylko zachwycał się jakie to one są pyszne.
-Polu, mam pytanie.
-Jakie?
-Chciałbym być pojechała, ze mną w pierwsze święto do mojej rodziny na wieś.Jeśli byś chciała.
-Oczywiście, ale nie chciałabym przeszkadzać, w końcu to rodzinne święta.
-Głuptasku, przecież należysz do rodziny! jesteś w końcu ze mną, i jakby nie patrzeć Ty należysz do mnie, a ja do Ciebie. -Podeszłam do Kuby, i uściskałam najmocniej jak potrafie.
-Dziękuje! Kubuś dziękuje!
-Polu Skarbie Ty mój! choć tu do mnie.-Przytulił mnie, i nie wypuszczał z rąk, dopóki niezaczął gwizdać czajnik.
-Co robimy na kolacje?
-Najchętniej to bym Ciebie zjadł!
-Mam się bać?-zapytałam.
-Skądże, tylko mnie przytul, pocałuj mam niedosyt.
Wstał podszedł do mnie, obiął mnie i uniósł,  po chwili pocałował, i byliśmy złączeni ze sobą kilka chwil, kilka pięknych chwil.
-A tak serio to co robimy?
-Może pizze?
-Genialny pomysł!
-Muszę Ci powiedzieć, że robię pyszną.
-Jaki Ty skromny!
-Wiem.-Zaśmiał się i zaczęliśmy szykować potrzebne składniki.
-Mamy wszystko! To bierzemy się za robote.-powiedział.
Po otworzeniu mąki, i  wysypaniu jej na blat, nie spostrzegłam kiedy byłam już cała biała.
-O nie mój drogi!-Zaczeliśmy się rzucać mąką i czym popadnie, biegając przy tym po kuchni, w końcu wyszło na to, że oboje wylądowaliśmy na podłodze, Kuba na niej, a ja na nim. Śmialiśmy się ciągle, bez przerwy, aż rozbolały nas brzuchy, po chwili zdaliśmy sobie sprawę że leżymy, pocałowałam Kube, i zeszłam z niego, lecz on mnie przyciągnął do siebie, tym razem to on mnie pocałował, i posypał mnie resztą mąki, którą miał w ręce. Nadal traliśmy w pocałunku, tym razem ja na ziemi, a on obok, oparty na łokciu i wpatrzony we mnie.
-Wiem pięknie wyglądam.
-Ty zawsze ślicznie wylądasz!
-Nawet, w takim stanie?
-Tak!, Ty jesteś zawsze dla mnie piękna, jesteś moim cudem! Nie mogę uwierzyć, że to właśnie mnie wybrałaś!
-A ja, że Ty mnie Przystojniaku!
Tym razem to ja wtarłam w niego mąkę.
-Osz Ty!
-Już już, teraz trzeba to posprzątać.
-Już się robi!, Ekipa sprzątająca, wchodzi do akcji!
-Jak ja Cię kocham!-wyszeptałam
-A ja Ciebie!
Pomógł mi wstać z podłogi, dokończyliśmy pizze, i włożyliśmy ją do piekarnika, następnie wzięliśmy się za sprzątanie, w między czasie popijając czekolade. Gdy skończyliśmy sprzątać, i się wygłupiać, pizza, była już gotowa, w całym domu było czuć unączący się zapach.
-Ja wyciągnę!-powiedział Kuba.-Nie chce być się oparzyła.
-Dobrze, ale uważaj.
-Ma się rozumieć!
Na stole po chwili leżała pizza, wyglądała cudownie.
-Nasza pierwsza wspólna pizza.-powiedział!
-Jej! jak się cieszę!
-Trzeba to uwiecznić-wyciągnął telefon, i zrobiliśmy sobie zdjęcie, z pizzą, nadal brudni od mąki. Wyszło pięknie. Zabraliśmy talerze z pizzą, sosy, napój i szklanki, i poszliśmy do mojego pokoju. Zanim wzięliśmy się za jedzenie, poszliśmy się wykąpać.
Kuba znalazł jakąś komedie, usiedliśmy i zaczęliśmy się delektować naszym arcydziełem. Było pysznie, a przedewszystkim miło. Wieczór zapowiadł się bardzo uroczo.  
-Smakowała?-zapytał.
-Bardzo!, najlepsza pizza, jaką jadłam, ni pomijając pizzy moich rodziców, która też jest pyszna! oby dwie mają u mnie pierwsze miejsce!
-To dla mnie zaszczyt, że mogę zajmować pierwsze miejsce z Twoimi rodzicami, a wiem że gotują wspaniale, i te faworki. 
-Ahh właśnie, przyniosę, i zaniosę talerze.
-Pomóc?
-Nie nie trzeba, zaraz wracam.
-Dobrze, zatrzymam film.
Będąc w kuchni, umyłam naczynia, wzięłam talerz faworków, i wróciłam do Kuby, który za mną czekał.
-Nawet nie wiesz jak tęskniłem!








Hejj!:)
Tak oto kolejny rodział, mam ferie, więc postaram się napisać coś jeszcze. 
Ogólnie mam mętlik w głowie, i jestem w totalniej rozsypce.
Więc wybaczcie, że to opowiadanie wyszło jak wyszło, i za błędy, za wszystko. 
Dziękuje, że jesteście, wspieracie mnie. Jestem tu z Wami ponad rok, Dziękuje!
Jesteście cudowni! Jeśli macie jakieś pomysły, to piszcie 32333285(nie jestem tam często, ale staram się wchodzić i odpisywać, najszybciej się się da)
co tu dużo mówić, Kocham Was<33
Buziaki:****
Do usłyszenia!
Ola :**

http://www.youtube.com/watch?v=h_m-BjrxmgI <33 piękne<3
P.S Zaliczyłam Matematyke :D

środa, 8 stycznia 2014

POWRÓT :D Kolega Brata cz.55

Rok później..
Za oknem było już jasno, zimowy sobotni poranek.
-W końcu mogę odpocząć-pomyślałam. Tyle nauki przez ostatni czas, nowa szkoła, wszystko się zmieniło, prócz mojej miłości do Kuby, kocham go jeszcze bardziej, lecz zaniedbałam Go, a przedewszystkim Nas, nasz związek. Od września zaczęłam szkołę średnią, technikum, nowe wyzwania, dużo więcej nauki, lekcje po osiem godzin, wracam jestem zmęczona, i dalej popadam w rutynę nauki, za tydzień Święta, tyle sprzątania, jeszcze żadnych prezentów nie kupiłam, kiedy ja to wszystko zrobię. Kuba rozumie całą tą sytuację, ale widać że męczy się tym, tęskni, ja też bardzo , dawno nie rozmawialiśmy, nie było kiedy. Od wczoraj się nie odzywa.
-Ehh. Muszę to zmienić!-Sięgnęłam po telefon i wybrałam numer Kuby.
-Tak?-Usłyszałam zaspany głos mojego chłopaka.
-Cześć Skarbie, przepraszam że Cię obudziłam, ale nawet nie zwróciłam uwagi, która godzina.
-Nic się nie stało kochanie, coś się stało?
-Tak, musimy pogadać. Masz dzisiaj czas?
-Coś poważnego? Mam się bać? Pewnie, że mam!
-Nie to nic złego.-Zaśmiałam się.
-Uff..to dobrze. Przyjade do Ciebie około piętnastej, dobrze?
-Oczywiście, będę czekać. To śpi Misiu dalej,
-Ty kochanie też spróbuj, jest dopiero szósta, wyśpij się choć raz.
-Postaram się. Pa.
-Paa Poluś.
Zwlekałam się z łóżka o dziewiątej, rozejrzałam się po pokoju, przeraziłam się, wszystko porozrzucane, kiedy ja tu sprzatałam, przez ten cały pośpiech, zawalam wiele rzeczy, nie poznaje się.
Zebrałam się i zaczęłam sprzątać.
-Kochanie co Ty robisz? -zapytała mama, rozglądająca się po pokoju, gdzie leżały papiery i inne rzeczy nadające się do wyrzucenia.
-Sprzątam, kiedyś trzeba.
-Co się dzieje? Jesteś taka inna, nieobecna.-odwróciłam się i spojrzałam w oczy mamy, które były przepełnione smutkiem i zmartwieniem.
-Wiem mamo. Trudno mi to mówić, ale zaniedbałam wiele spraw, zbyt dużo stresu ostatnio miałam i mało czasu.
-Zauważyłam , ale wszystko jeszcze możesz zmienić, dasz radę, i nie martw się tak wszystkim, jesteś mądrą, piękną dziewczyną wierzę w Ciebie Skarbie, zawsze możesz na mnie liczyć.
-Dziękuję Mamuś.
Uśmiechnęłam się, dokończyłam sprzątanie. Mijała godzina za godziną, coraz bliżej piętnasta. Już nie mogę się doczekać, gdy przytule się do Kuby, kiedy pocałuje go. Ubrałam czarne spodnie, czarną bluzkę z oczami kota i sweterek. Poprawiłam moje potargane włosy, po chwili wyglądały lepiej, jeden tylko niesforny kosmyk opadał na twarz. Przeczesałam jeszcze raz moje długawe włosy, które niewiadomo kiedy urosły.
Z rozmyślań wyrwało mnie pukanie do drzwi.
-Proszę-krzyknęłam z łazienki. Spojrzałam ponownie w lustro, uśmiechnęłam się j wyszłam z niej. Po chwili ukazała mi się sylwetka Kuby, który patrzył w okno.
-Cześć Misiu!-powiedziałam jakby przez łzy.
-Hej moja Kocico!-odrazu mnie pocałował, przytulił, tak bardzo tego potrzebowałam,-Teraz mów mi o czym chciałaś pogadać, bo strasznie się martwię i niecierpliwie. Już nie mogłem wytrzymać.
-Najpierw usiądź.-Posłusznie wykonał polecenie.
-Kochanie nie trzymaj mnie tak długo w niepewności!
-Dobrze, więc chciałam Cię bardzo przeprosić!
-Kotuś za co?
-Za to, że przez ostatni czas nie było dobrze, nie poświęciłam Ci ani trochę czasu, ale Ty dzielnie trwałeś przy mnie! Nie pamiętam kiedy rozmawialiśmy, czy cokolwiek razem robiliśmy. Chciałabym by było jak dawnej, chce naprawić to wszystko!
-Polu kochanie Ty moje, wiem że to był trudny czas, i rozumiem, nie powiem, że mnie to cieszyło, ale Cię kocham i będę pomimo wszystko zawsze! Chce być przy każdym Twoim sukcesie, nawet przy tych nieudanych, chce Cię wspierać, pozwól mi spędzać z sobą więcej czasu, brakuje mi tego. Brakuje mi wspólnych wieczorów, oglądania filmów, zajadania się chipsami, pocałunków, przytuleń, brakuje mi po prostu Ciebie, dzisiaj cieszyłem się jak małe dziecko, gdy do mnie zadzwoniłaś. -Nie wiedziałam co mam powiedzieć, czułam się strasznie. Z moich oczu powoli płynęły łzy.
-Nie płacz Kotuś! Będzie lepiej, nadrobimy to.-Przytuliłam się do Kuby, najszczęśliwsza, że mam tak wspaniałego chłopaka.
-Zawsze możesz do mnie przyjechać, bez zapowiedzi nawet, oderwiesz mnie od tego całego saigonu, obiecuje że będzie inaczej. Co powiesz na to, by u mnie nocować?
-Kuszące.
-Skusisz się?
-Oczywiście, o ile nie będę przeszkadzał, i Twoi rodzice nie będą mieć nic przeciwko.
-O rodziców się nie martw, jestem pewna, że nie mają. Nigdy nie przeszkadzasz!
-Napewno?
-Tak Misiek.
-To ubieraj się! -powiedział Kuba.
-Nie rozumiem.
-Pojedziemy do supermarketu, i kupimy coś na wieczór, sam nie jadę, ponieważ chce spędzić z Tobą każdą minute.
Uśmiechnęłam się, byłam szczęśliwa, po 10 minutach byliśmy już w drodze do supermarketu. W czasie drogi, ciągle rozmawialiśmy, opowiadał o wszystkim co się wydarzyło przez ten czas. Cudownie jest widzieć Kubusia uśmiechniętego i pełnego energii do życia.




Witajcie Kochani:*!
Tak oto jestem, pisałam ten rozdział ponad tydzień, od świąt..
Było wiele poblemów, kilka razy musiałam zaczynać od początku, iż na tablecie coś się przestawiało i wyłączało, co przyczyniało się do usunięcia opowiadania. Było to  dość uciążliwe i denerwujące, ale tak oto skończyłam. Wyszłam z wprawy, muszę się znowu przestawić na pisanie, brak czasu robi swoje. 'Postaram się pisać częściej, ale to zależy od czasu.
Muszę zaliczyć matematyke! Trzymajcie kciuki!
Przepraszam Was bardzo, że musieliście czekać.'Myśle że wiele osób już zrezygnoało czekając, nie dziwię się'
Jeszcze raz przepraszam!
Kocham Was Misie:*!<3
Buziaki:*
Dziękuje Wam:*
<3