czwartek, 25 grudnia 2014

Kolega Brata cz. 67

-Kocham Cię Polu.
-A ja Ciebie Kocham Jakubie.
Gładził moje ramiona dłonią, muskając je przy tym ustami, po moim ciele przechodził, przyjemny dreszcz, pragnęłam jego coraz bardziej. Odwróciłam się do niego i pocałowałam go, po chwili odwzajemnił pocałunek, stał się on namiętny i przyprawiał o jeszcze większe dreszcze, moje ciało rozpływało się na kawałki.
-Jesteś cudowna, i taka piękna-wyszeptał mi do ucha.
-To Ty jesteś cudowny, najcudowniejszy i do tego mój, na wyłączność.
-Tylko Twój, pamiętaj, dla mnie nie liczy się nikt więcej, udowodnię Ci to.
-Nie musisz.
-Ale chce Kochanie.
-W jaki sposób?
-W każdy możliwy.-powiedział tajemniczo.
-Jesteś niesamowity.-Po tych słowach przysunął mnie do siebie i pocałował, z sekundy na sekundę pocałunek stawał się bardziej namiętny, wyrażał nasze pragnienie, naszą tęsknotę za naszymi ciałami.
-Kochanie..-wyszeptał łapiąc oddech.
-Tak?-powiedziałam po chwili. Obróciłam się całkowicie w jego stronę, i spojrzałam w jego lśniące oczy, jego usta zmysłowe, nie dawały mi się skupić.
-Wielbię Cię Moja Bogini. Nadal nie mogę uwierzyć, że jesteś tutaj, ze mną, w wannie.
-Uwierz, bo ja już sobie uzmysłowiłam, że jesteś tutaj, mój najcudowniejszy, najprzystojniejszy facecie.
-Takie słowa to sama rozkosz.-złapał mnie i przysunął do siebie, pocałował mnie.-Polu, wychodzimy bo pragnę Cię, a wanna to tak mało możliwości nam daje.-zaśmiał się lekko, i muskał palcami mój policzek.
Wyszedł jako pierwszy, owinął ręcznik wokół bioder, i podszedł z powrotem,ja zamierzałam opuścić już wannę, ale Kuba uniemożliwił mi to, okrył mnie ręcznikiem, i nie wiedząc kiedy wyjął mnie z niej, i postawił tuż obok na dywaniku, zaczął powoli i delikatnie wycierać moje ciało, skóra z każdym z jego dotykiem stawała się wrażliwa, pragnęła jego dotyku, jego bliskości. Zawinął na moich włosach ręcznik, i przytulił, ciągle byłam otulona ręcznikiem, i jego ramionami, moje ciało ogrzewało się od jego ciepła, podszedł do szafki, na której była koszulka, wziął ją i podszedł do mnie, zakładając ją powoli na mnie. Sam się nie ubrał, pociągnął mnie za rękę do lusterka, gdzie wyjął suszarkę i zaczął suszyć, moje włosy, obserwowałam jego skupienie.
-Pierwszy raz susze komuś włosy.-powiedział, po chwili.
-Wspaniale Ci idzie, dziękuje.
-Chce na każdym kroku pokazywać jak bardzo zależy mi na Tobie.
-Jejjj jak ja Ciebie kocham, tak za Tobą tęskniłam.-W tym samym momencie odkręciłam się do niego, i pocałowałam jego nieziemskie soczyste usta, na jego biodrach był tylko ręcznik, mogłabym patrzeć się na niego całymi dniami, ciągle trzymał suszarkę, jej ciepły podmuch, sprawiał, że włosy są prawie suche.
-Ja za Tobą też tak bardzo tęskniłem, nie mogłem pojąc, że nie mogę nawet Cię przytulic, to było straszne, każdy dzień bez Ciebie..
-Kubuś..-nie dałam mu dokończyć, jego uśmiech pobladł, a w oczach błyszczały iskierki,.Czułam,że nastrój może ulec zmianie, zabrałam od niego urządzenie, wyłączyłam je. Odłożyłam zboku i wspięłam się na palcach, po czym przytuliłam go jak najmocniej, po chwili poczułam jak otulił mnie swoimi ramionami, uniósł mnie, oplotłam go nogami, i skierował nas w stronę drzwi, po kilku sekundach znaleźliśmy się w pokoju, położył mnie na łóżku, i był tuż nademną,jego pocałunki się nasilały, potrzebujemy tego oboje, potrzebujemy siebie, odwzajemniałam każdy pocałunek, po chwili pozbył się mojego ubrania, i całował każdy skrawek mojego ciała, było to elektryzujące, nasze ciała, przyciągały się, tak jakbyśmy byli idealnym połączeniem, cudowne, magiczne uczucie.Z każdą minutą spełnialiśmy się, był taki delikatny, każdy jego ruch odbijał się w moim wnętrzu, ciągle czułam, przypływający dreszcz podniecenia. Z jego twarzy widać było wyraz fascynacji i ekscytacji, a zarazem niezwykłe podniecenie i pożądanie. Kochaliśmy się, dopełniliśmy i połączyliśmy się zupełnie, razem doszliśmy, razem opadliśmy zmęczeni, i wtuleni do siebie.
Jestem taka szczęśliwa, mam koło siebie mężczyznę, którego kocham, może to zabrzmi dziwnie, ale czuje, że on jest tym jedynym, to z nim chce spędzić moje życie.
Przyglądał mi się i przykrył nas kołdrą.
-O czym myślisz?-zapytał
-O nas.
-Podzielisz się? Chciałbym znać Twoje myśli,coś nie tak, zrobiłem coś źle,sprawiłem Ci ból, kochanie?-miał lekki uśmiech, oczy miał przepełnione troską i smutkiem, jak zawsze wyglądał nieziemsko przystojnie.
-Kubuś Kochanie, jest cudownie, czuje się wspaniale, nie zrobiłeś nic źle, wręcz byłeś taki delikatny, taki fantastyczny, w każdym Twoim ruchu dostrzegam miłość, starasz się, ufam Ci, przede wszystkim Cię Kocham, a myślę o tym, że chce spędzić z Tobą resztę mego życia, nie wyobrażam sobie, że mogłabym stracić Cię kolejny raz, czuje, że nie przeżyłabym kolejnego rozstania, moje serce pękało, czułam się tak źle, tak pusto bez Ciebie, gdy ujrzałam Cię w kościele, czułam ukłucie, wszystkie wspomnienia wróciły, marzyłam by zatopić się w Twoich ramionach, byś mnie pocałował, pomimo, że byłam zła, czy też bardziej smutna,że tak postąpiłeś, ale nigdy nie przestałam Cię kochać, tęskniłam, ale nie dałam wygrać uczuciom, później po naszej rozmowie czułam się skołowana, ale nie mogłam pozwolić, nie mogłam się powstrzymać, by Cię nie dotknąć, byłam taka szczęśliwa jak dotknąłeś moją dłoń, że odwzajemniłeś to,do tej pory czuje ten przyjemny dreszcz, i cieszę się możliwością spędzania z Tobą każdej chwili, napawam się Tobą. A gdy okazało się, że nie zawozisz mnie do domu, skakałam z radości, moje wewnętrzne ja, robiło salto w powietrzu.-W końcu na twarzy Kuby pojawił się uśmiech, był taki zafascynowany, słuchał mnie, ani na chwile mi nie przerywając, widziałam jak w jego oczach pojawiły się iskierki radości, miłości, czułam jak odpływa z jego ciała cały stres, czułam ulgę, był taki czuły, objął mnie i przytulił, schował głowę w moich włosach, czułam jego oddech na szyj, nic nie mówił, zbierał prawdopodobnie myśli, ale po chwili czułam krople spływające po moim ramieniu, odsunęłam się lekko, spojrzałam na Kubę, miał w oczach łzy, przetarłam dłonią jego policzek, a on położył swoją na mojej dłoni, która znajdowała się na policzku.
Po chwili usłyszałam:
-Przepraszam Kochanie, ale wzruszyłem się, taak to łzy szczęścia, jestem taki, taki szczęśliwy, że Cię mam, będę dziękował tak długo, że zesłano mi Ciebie, bez Ciebie, moje życie byłoby bez najmniejszego sensu, tak jak powiedziałaś byłoby puste, nie mógłbym żyć bez Ciebie, ten miesiąc był dla mnie katorgą, nie mogłem skupić się na niczym, wszystkie moje myśli leciały ku Tobie, chciałem mieć Cię blisko i nie wypuszczać Cię nigdy z moich objęć, czekałem na ten ślub, bo wiedziałem, że choć tam będę miał Cię blisko, że będę mógł na Ciebie patrzeć, że będę mógł napawać się Twoim widokiem, modliłem się, żeby usadzili nas koło siebie, a jak później zobaczyłem, że siedzę tuż obok, tak się ucieszyłem, dziękowałem Markowi, później widziałem jak Cię zgarnął od stołu, bałem się, że poprosisz go o zmianę miejsca, ale nie zrobiłaś tego,ale jak zobaczyłem, że Rafał do Ciebie uderza, jak się przeszywa wzrokiem, myślałem, że już nie mam najmniejszej szansy, nawet nie wiesz jak miałem ochotę mu przywalić, ale jak dostrzegłem, że nie działa na Ciebie On, ucieszyłem się tak bardzo, że po prostu gdybym mógł, to skakałbym po stole.-zaśmiał się i ciągle się mi przyglądał, nawet na moment nie puszczając mojej dłoni. -Jesteś najwspanialszą osobą, jaką dano mi spotkać, jesteś dla mnie ideałem, pod każdym względem jesteś fantastyczna, nie daruje sobie jak Cię stracę, oddaję się Tobie cały, za jedenaście miesięcy skończysz osiemnaście lat, chce byś wtedy ze mną zamieszkała, będę miał Cię koło siebie cały czas, a wiem, że  teraz nie mogłabyś, i rodzice, tak trudno będzie ich przekonać, ale nie poddam się, bo chce byś była ze mną dwadzieścia cztery godziny na dobę przez siedem dni w tygodniu. Pocieszam się, że są wakacje, więc chciałbym byś u mnie spała, byś zostawiła choć kilka swoich rzeczy, by był tu Twój ślad, byś zawsze miała swoją cząstkę tutaj, bym czuł Cię zawsze, bo...wiesz ten dom należy już do mnie, rodzice kupili sobie mały domek na przedmieściach, a mi zaoferowali, że mogę zamieszkać tutaj, i pierwszą myślą jaką miałem to bym mógł mieszkać tu z Tobą, więc na ten moment mieszkam w naszym starym mieszkaniu, rodzice się powoli wyprowadzają, a ja chce mieć Ciebie blisko, więc poczekam na Ciebie, a tu będziemy jeździć, jeśli będziesz u mnie spać, przepraszam u nas, chce by to było nasze. Może wybierzemy się na zakupy i kupimy trochę rzeczy, i zostawiłabyś je tutaj, kosmetyki, swoje ulubione perfumy, ulubione rzeczy, a najlepiej całą Ciebie.Czy chciałabyś spędzić te wakacje ze mną, byś nocowała ze mną gdy tylko będziesz mogła?
W oczach miałam łzy szczęścia, Kuba mnie przytulił, i wplatał palce w moje włosy, po czym delikatnie musnął wargami moje usta.
-Kubuś nie wiem co powiedzieć..
-Najlepiej, że się zgadzasz, ale oczywiście nie zmuszam.
-Oczywiście, że się zgadzam, chce mieć Cię na wyciągnięcie ręki. Chce być przy Tobie, chce spędzać z Tobą każdą chwile, aby już nigdy nic ani nikt nas nie rozdzielił. Tylko zastanawiam się że podjąłeś taką trudną decyzje, w końcu chce byś miał swoją prywatność, byś mógł się jeszcze wyszaleć, masz dwadzieścia trzy lata, czy nie podejmujesz zbyt pochopnej decyzji?
-Nie! miałem na to dużo czasu, na to by pomyśleć, i nie chce bez Ciebie żyć, jesteś moim skarbem, który jest w moim sercu, nie ma miejsca dla nikogo więcej, za wyjątkiem naszych dzieci, ale Ty i tak zawsze będziesz dla mnie najważniejsza.
-Tak bardzo Cię kocham.
-Ja Ciebie też, i wiem też, że masz wiele planów,  marzeń i chce pomóc w ich realizacji, chce by stały się naszymi wspólnymi celami. Po technikum chcesz iść na studia, i ja wtedy pojadę z Tobą, nie mógłbym rozstać się z Tobą na tak długo, już wszystko obmyśliłem.
-Na każdym kroku mnie zaskakujesz.-na mojej twarzy pojawił się uśmiech, byłam taka zafascynowana jego słowami, i byłam pewna że to wszystko jest realne i możliwe do spełnienia, moi rodzice uwielbiają Kubę, i cieszą się moim szczęściem, więc wiem, że nie byłoby z tym żadnego problemu.
-Cieszę się, uwielbiam jak się uśmiechasz, śmiejesz,każdą Twoją cząstkę, mam wszystko czego mógłbym zapragnąć, od września będę pracował u taty w firmie, zadzwoniłem do niego po tym jak do mnie wróciłaś, bo nie mogli mnie znieść przez ostatni miesiąc, powiedzieli, że mam się wziąć w garść i zrobić wszystko byś mi wybaczyła i wróciła, oni Cię uwielbiają, tak jak ja. I miałem zacząć prace już w następnym tygodniu, ale tata powiedział, żebym  każdą minute poświęcił Tobie, i kazał przekazać, że są bardzo szczęśliwi, że w końcu nam się udało, pokonać wszelkie problemy, i że miłość przezwycięży wszystko, zaskoczył mnie tym, że mogę zacząć od września, wtedy ty masz szkołę a ja prace, a teraz całe wakacje jestem dla Ciebie.
-Muszę podziękować Im za wszystko. Tak samo uwielbiam i Twoich rodziców i Ciebie, oczywiście jestem taka szczęśliwa, że mogę mieć Cię na wyłączność, i może zrobimy tak, że będę u Ciebie spać, często bardzo często, ale ty będziesz u mnie spał, nie mogę zniknąć na całe wakacje z domu.-zaśmiałam się.
-Twoi rodzice nie byli by z tego faktu zadowoleni, że Cię zabrałem, i dlatego zgadzam się na wszystko, Kocham Cię ponad wszystko.
-A ja Ciebie.-pocałował mnie w czoło a ja się wtuliłam, dopiero teraz poczułam jak ogarnia mnie zmęczenie.
-Kotuś kładziemy się spać , jest już około ósmej, jej jak my długo rozmawiamy, a Ty musisz się wyspać, za kilka godzin poprawiny, Księżniczko uśnij.
-Ty też Misiu, kolorowych snów, śnij o mnie.
-Cały czas mam sny z Tobą, i uwierz mi są bardzo kolorowe, i nie tylko, ale i tak wole mieć to wszystko realne. Dobranoc Mój Aniele.
-Dobranoc.-powiedziałam, zamknęłam oczy i wtuliłam się w tors Kuby, otulił nas kołdrą, i nie wiem nawet kiedy a pogrążyłam się w snach.






Witajcie Kochani:*!
Tak oto kolejna część, mam nadzieję, że się spodoba. Dziękuje za wszystkie komentarze, za to że jesteście wytrwali.Postaram się jak najszybciej napisać kolejny rozdział. Taka pogoda na dworze, brr.. Ale mój nastrój nawet ona nie popsuje, a to dzięki największemu skarbowi jakim jest mój bratanek <3
Dziękuje Misie;*!
Macie jakieś swoje opowiadania,blogi, czym się interesujecie? chciałabym Was poznać choć trochę :*
na odpowiedź do jednego z komentarzy: Pola ma 17 lat,a Kuba 23;D
Buziakii:*
Ola ^^

Moi Kochani;*!

Z okazji Świąt chciałabym Wam życzyć:dużo zdrowia,szczęścia, miłości, abyście nigdy nie byli samotni. Pamiętajcie, że zawsze możecie na mnie liczyć,(pomimo,że się nie znamy), żebyście byli pełni radości i optymizmu;* spełnienia Waszych najskrytszych marzeń, udoskonalania i odkrywania własnych talentów, a w szkole dobrych, a nawet bardzo dobrych ocen, w pracy samych sukcesów, dużo o pieniędzy, podobno one szczęścia nie dają, ale bez nich funkcjonować się nie da, by każdy odnalazł swoją bratnią dusze, a przede wszystkim szczerych przyjaciół, w których zawsze znajdziecie wsparcie, dużo cierpliwości, wspaniałej atmosfery, i abyście nie żyli w pośpiechu, zatrzymajcie się czasem, przeanalizujcie wszystko, spójrzcie na życie z innej perspektywy, i spędzajcie czas z najbliższymi Wam osobami, w tych czasach każdy jest zabiegany, i wszyscy jesteśmy razem tylko w tych kilku ważnych dniach. Dziękuje Kochani za wszystko, za ten rok, za kojeny już rok, dziękuje za wyrozumiałość, postaram się szybko napisać kolejny rozdział, jesteście bliscy mojemu sercu. Mam nadzieje że choć w cząstce spełnią się te życzenia, pisałam je od serca,a jesteście dla mnie ważni.
Pozdrawiam i całuje;**
Ola;* <3
P.S. Przepraszam, że dopiero teraz, ale w końcu święta, czas rodziny, czas który uwielbiam.
Powiem Wam w tajemnicy, ten rok był dla mnie ciężki, dużo się wydarzyło, ale jestem w końcu szczęśliwa, przestałam się przejmować nieistotnymi sprawami, stałam się nieco pewniejsza, i cieszę się że się kończy, będę moga otworzyć nowy rozdział, za kilka miesięcy skończe osiemnaście lat, chce by był to wspaniały rok, jak dla mnie tak i dla Was, nic nie jest ważniejsze jak szczęście bliskich mi osób, a Wy nimi jesteście;* choć ten rok był zakręcony, i miał wiele negatywny aspektów to jednak miał i dobre strony. Dobrze ja tu się rozpisałam, a tu trzeba iść spać;*
Doobranoc Misie;*
Do usłyszenia niebawem;*
32333285--> kontakt do mnie na GG;*
Kocham Was;*
<3

niedziela, 7 grudnia 2014

Kolega Brata cz.66

-Ono bije dla Ciebie.-moje oczy się zeszkliły, czułam się jak w siódmym niebie, albo i wyżej.
Byłam zmęczona, marzyłam by się położyć, nogi mi odpadały, zsunęłam na chwile swoje szpilki. Chce być do samego końca z tymi wszystkimi ludźmi i Kubą przedewszystkim, jest już coś po trzeciej, dużo osób już poszło, zwariowany dzień i zwariowana noc, jest cudownie, cudownie w ramionach Kuby, dopiero dochodzi do mnie co się stało, że znów jesteśmy razem, że tyle się wydarzyło, Rafał widać pogodził się z tą myślą, i zachowuje się już normalnie, zabawnie wyglądają niektórzy "podpici" aczkolwiek jutro, w sumie już dzisiaj mogą mieć problem z pamięcią. Przypomną sobie oglądając płytę.
-Kochanie zatańczymy?-wyrwał mnie z zamyślenia głos Kuby.
-Oczywiście.-uśmiechnęłam się i załóżyłam moje buty.
-Jak Ty w nich wytrzymujesz?-zapytał pełen podziwu.
-Powiem Ci że mam problem już w nich wytrzymać.-powiedziałam i na samą myśl skrzywiłam się.
-Ojj biedna moja, dasz rade zatańczyć?-pytał okręcając mnie lekko.
-Z Tobą zwasze, jak coś to mnie łap.-odpowiedziałam i się zaśmiałam.
-Oczywista oczywistość Misiaczku.-poczym pocałował mnie w policzek, i uniósł, okręcił na pare razy i postawił. Nie czułam już nawet że cokolwiek mnie boli, byłam zachwycony tym, że jest bez żadnego bagażu z przeszłości, liczy się to co jest tu i teraz. Liczymy się my.
Po kolejnym utworze, poszliśmy usiąść, ledwo zdążyłam odpocząć a już przybiegł kuzyn, tryskającą energią, porwał mnie i zaczęliśmy tańczyć, trochę nogi odmawiały posłuszeństwa, ale dałam rade, jestem dumna z siebie bo ani razu się nie wywaliłam, Odprowadził mnie do stołu, gdy tylko usiadłam, oparłam się o ramię Kuby, i zdjęłam szpilki.
-Zmęczona?
-I to jak.
-Jeszcze trochę kochanie, jeśli chcesz to już możemy jechać.-spojrzałam się na niego, ale  jak My, nie to nie możliwe.
-My?-zapytałam zszokowana.
-Tak jestem Twoim kierowcą Kochanie,
-Ahh rozumiem, czyli zawozisz mnie po prostu do domu.-odrzekłam ze smutkiem.
-Coś w tym stylu.-powiedział i się uśmiechnął.-Proszę Poluś, przyniosłem Ci baletki z samochodu, dobrze mówię, to są baletki?
-Jesteś kochany, tak tak baletki, uwielbiam Cię.-powiedziałam.
Przebrałam buty i czułam się o wiele lepiej, na sali było coraz mniej osób, jeszcze kilka utworóch i koniec wesela. Poprawiny mają się zacząć o szesnastej, zdąże nabrać energi do dalszej zabawy.
Napiłam się soku, Kuba gadał z Markiem, i gdzieś wyszli, rodzice też gdzieś zniknęli, ja wstałam i ruszyłam do łazienki, ogarnęłam się nieco rozczesałam moje włosy, i wróciłam na sale, nadal nikogo nie było, poszłam do Pauliny, która widać, że była zmęczona,
-Jak się czujesz?-zapytałam.
-Dobrze, jestem taka szczęśliwa, bolą mnie nogi, ale jeszcze trochę, wyszło cudownie prawda?
-Tak i to bardzo.-chwile porozmawiałyśmy i w końcu na sale wrócił Marek z Kubą,  parę osób wytrwale tańczyło, ja też wstałam i wyszłam naprzeciw Kubie.
-Zatańczysz ze mną Kocie?
-Oczywiście Polu, a jak nogi?
-Mają się dobrze, tylko szkoda że już nie mam wysokich butów.
-Dlaczego?
-Bo wtedy miałam Twoje usta bardzo blisko.-Zaśmiał się i nachyli pocałował i  zaczęliśmy tańczyć.
-Zapraszamy wszystkich na parkiet to ostatni utwór podsumowujący ten cudowny dzień,-rozbrzmiewał głos jednego z członków zespołu.
Po kilku minutach muzyka umilkła, a każdy zbierał się do wyjścia, Marek powiadomił że zamówił taksówki, za które zapłacił, i mogą odwieźć do domu, ja zabrałam swoje rzeczy, ubrałam marynarke, na dworze było trochę chłodno.
-Poluś nie martw się, my wrócimy za chwilę, musimy pomóc Paulinie i Markowi.-powiedziała mama z uśmiechem, podejrzanie się zachowywali, ale byłam tak zmęczona że już nie chcialam się zastanawiać o co chodzi.
-Dobrze.-powiedziałam a Kuba otworzył drzwi. Poszliśmy do jego samochodu, otorzył mi drzwi i zabrał moje buty i torebke po czył położył na tylnim siedzeniu. Zapięłam pasy i czekałam aż wejdzie do samochodu, ale rozmawiał jeszcze z moim bratem, co chwile przyjeżdżała taksówka, i wsiadali kolejni goście.
-Jestem kochanie.
-Cudownie.-powiedziałam i zerknęłam w kieruku mojego faceta. Jego uśmiech, cały on przywracał mnie do życia, mogłam się na niego patrzeć non stop.
Chwile po tym byliśmy już w drodze, nie spuszczałam z niego wzroku, położyłam ręke na jego nodze, a on swoją dłoń położył na mojej, nieraz tylko zabierał by zmienić bieg.
-Jak się bawiłaś?-zapytał.
-Wspaniale, niezapomniany dzień i noc.
-Zgadzam się.
-A Ty?
-Uwierz mi że, fantastycznie, szczególnie odkąd wróciłaś do mnie. Pięknie wygladasz, moja gwiazdko.-usłyszałam, uśmiechnęłam się i przyglądałam się jemu, jego rysą twarzy, jemu, wyglądał inaczej, weselej, był szczęśliwy, i ja to dostrzegam, jestem taka szczęśliwa, wiem że mnie kocha, czuje to, czuje że jest ze mną w pełni szczery.
-Gdzie my jedziey?-zapytałam rozglądając się.
-Zobaczysz.
-Ale..
-Kotek nie ma ale, obiecałem, i zgodziłaś się na małe porwanie, czyż nie?-puścił mi oczko, i wrócił do kierowania.
-Tak, to prawda.-zaśmiałam się.
-No chyba, że nie chcesz.-powiedział smutny.
-Zastanówmy się, no pewnie że chce, oczywiście jeśli to Ty mnie porywasz.-odrzekłam.
-Ja myśle.-Jechaliśmy ponad dwadzieścia minut, poznawałam te okolice, i to bardzo, właśnie stoimy pod domem na obrzeżach miasta, ten gdzie zabrał mnie dawno dawno temu, ten sam, jest taki piękny, tak jak go pamiętam.
Kuba wysiadł i otworzył moje drzwi, po czym złapał mnie za dłoń pomógł mi wysiąść i przyciągnął do siebie.
-Pamiętasz kochanie?
-Tak,jak bym mogła nie pamiętać,.-rozejrzałam się, i wszystkie wspomnienia wracały.  Momentalnie straciłam grunt pod nogami, dosłownie.
-Wiesz kochanie, trzeba przenieść swoją kobietę przez próg,.-zaśmiał się i wniósł mnie do środka.-A i nie jesteś ciężka. -skąd on wiedział że chciałam to powiedzieć, zaśmiałam się tylko i pocałowałam Kubusia w policzek, wniósł mnie aż na samą  górę, do pokoju, po czym położył mnie na łóżku.
-Zaraz wracam kochanie.
-Dobrze.-powiedziałam, podziwiam go za tą siłę, nie lada wyczyn wnieść mnie po schodach.-Biedny-pomyślałam.
Zdjęłam moje baletki i położyłam tuż obok łóżka, nie mam żadnych rzeczy, po chwili wszedł Kuba, z moją czerwoną sukienką na wieszaku, i torbą którą trzymał w dłoni.
-Masz wspaniałych rodziców,-powiedział, dumny.
-Skąd masz moje rzeczy?
-Wiesz..-powiedział i usiadł w końcu koło mnie.-Pogadałem trochę z twoimi rodzicami, i pojehcałem z twoją mamą do domu, gdzie naszykowała mi rzeczy dla Ciebie, powiedziałem, że chce z Tobą spędzić każdą chwile, nie miała nic przeciwko i mi pomogła, piżamy nie brałem stwierdziłem, że będziesz spać w tym.-powiedzial i podal mi swoją koszulkę,
-Jaki kochany powiedziałam. Dobrze dowiedzieć się o wszystkim na końcu.-wymruczałam, udając obrazoną.
-Też Cię kocham. -powiedział i pocałował.-Kochanie przebieraj się i kładź się spać, jesteś zmęczona.
-Sama nie dam rady.-powiedziałam i mrugnęłam do niego.
-Kusisz kochanie.
-Wiem.-poczym pocałowałam go w policzek.-Mógłbyś.-wskazałam na suwak.
Po chwili rozpiał go i pocałował w ramie. jak dobrze mieć go przy sobie. Ściągnęłam sukienkę, a Kuba pomogł mi założyć bluzkę.
-Wiesz wykąpałabym się.-zakomunikowałam i ruszyłam w kierunku łazienki, zostawiając Kubę zszokowanego, wzięłam torbę, przyniesioną przez Kube i weszłam do łazienki, zostawiając uchylone drzwi.
Za chwilę stanął w drzwiach przyglądając mi się.
-Kotek?-zapytał
-Tak?
-Przygotować Ci kąpiel?
-Nam chciałeś powiedzieć.
-Nam? Mm kochanie.
-No chyba że nie chcesz mi towarzyszyć.
-Jak nie chce jak chce.-Napuszczał wode do wanny, i do mnie  podszedł. pocałował i ściągnął ze mnie wcześniej założoną koszulkę. Po chwili byłam już w wannie pełniej piany, a Kuba tuż koło mnie, przytulony do mnie, czułam jego bijące serce.
-Kocham Cię Polu.
-A ja Ciebie Kocham Jakubie.






Witajcie, przepraszam, że takie krótkie, ale po prostu mam tak mało czasu na wszystko, tak często chce coś napisać, do tego mam wkurzającą klawiature, bo niektóre literki nie chcą się wpisać, albo tak gdzie mam być duża litera jest mała, chyba muzę Mikołaja poprosić o nową klawiature:)
Niedługo wolnee, postaram się wtedy nadrobić to wszystko.. Przepraszam, wybaczcie mi. Dziękuje, że jesteście, mogę zdecydownie stwierdzić, że Was kocham, chciałabym kiedyś wydrukować to wszystko i stworzyć z tego książkę, z prawdziwą okładką, i wogólee.
32333285---->kontakt do mnie :)
Buziaki:*
Olaa^^

sobota, 8 listopada 2014

Kolega Brata cz. 65

-Dobrze.-powiedział, podał mi rękę i zaprowadził na salę. gdy weszliśmy do środka, poszedł się ogarnąć, a ja poszłam usiąść i się napić....

Nie mogłam się na niczym skupić, siedziałam i wpatrywałam się w szklankę, pustą szklankę, zdążyłam wypić Cole, Kuba jeszcze nie wrócił, martwiłam się, tak spokojnie przyjął to, że pogadamy po tym wszystkim, wesele mojego brata nie jest dobrym miejscem do załatwiania tego typu spraw.
-Zaraz wywiercisz dziurę w tej szklance-usłyszałam głos Rafała, spojrzałam się na niego i uśmiechnęłam, a On mi się przyglądał. Po czym napełnił moją szklankę sokiem pomarańczowym.
-Dziękuję, skąd wiedziałeś że go lubię?
-Zgadywałem-po czym się zaśmiał, Kuba w końcu pojawił się i usiadł smutny koło mnie. Było mi przykro, że tak się stało. Ale nie możemy tutaj o tym rozmawiać, nie chce płakać, chce by ten dzień był świetny, wyjątkowy.
Kuba rozmawiał ze znajomymi, a ja poszłam zatańczyć z moim kuzynem, który mnie poprosił, umie świetnie tańczyć. Przy następnym utworze, zatańczyłam z Markiem.
-Widziałem jak rozmawialiście. Wszystko w porządku?-zapytał.
-Tak wszystko jest okej, a tak na prawdę to nie do końca.
-Co się stało?-zapytał przerażony.
-Powiedziałam, żeby dał mi czas, i nie chciałam zbyt tutaj z nim rozmawiać, pierwszy raz widziałam jak płacze.-poczułam dziwny dreszcz, smutku i przerażenie. Doprowadziłam faceta do łez.
-To nie dobrze, wiedziałem, że jest przybity, ale nie aż tak. Z tego co wiem, to jak tylko wyjechałaś, zakończył z nią wszelkie kontakty, ona wykorzystywała jego....dobroć, a raczej naiwność,że jest tak samotna, wiesz o czym mówię?-zapytał, okręcając mnie w rytm muzyki.
-Tak wiem, ale mógł powiedzieć.
-Owszem, ale bał się, postaraj się go nieco zrozumieć, i nie myśl, że stoję po jego stronie. Nie po prostu chce widzieć uśmiech na Twojej twarzy.-W tym samym momencie piosenka się skończyła, a do mnie podszedł  Rafał, Marek podał mu moją dłoń, i się uśmiechnął. Rafał ciągle nie odwracał wzroku, uśmiechał się, i pytał, o moje samopoczucie.
-Świetnie tańczysz-poczułam oddech Rafała na mojej szyj, po czym dreszcze miałam na całym ciele.
-Dziękuje, ty również.-powiedziałam, i czułam się nieswojo, Kuba mnie obserwował, po czym odwrócił się i zaczął rozmowę z kolegami. Po kolejnym utworze, podziękowałam Rafałowi, i przy pierwszej okazji wymknęłam się do łazienki, musiałam się schować, widzę w jego oczach, jakieś przyciąganie, patrzy na mnie inaczej, niż powinien, w jego dotyku wyczuwam drżenie, ekscytacje. Po kilku minutach ochłonęłam i wyszłam tylnymi drzwiami na zewnątrz.
-Cześć Polu.-powiedział Tomek.
-Oo cześć, jak osiemnastka?
-Bardzo dobrze, musiałem nieco ochłonąć,a wesele?
-Cudownie.-powiedziałam i się uśmiechnęłam.
-Polu chodź na sale.-usłyszałam głos mamy.
-Już idę.
-Leć leć Polu, pogadamy innym razem.-uśmiechnął się.
-Dobrze, to trzymaj się i udanej zabawy.-powiedziałam.
-Ty również.-podszedł do mnie bliżej i mnie przytulił, poczułam przyjemną woń jego wody toaletowej.
Po czym odwróciłam się i poszłam, nogi mnie zaczęły boleć, miałam ochotę iść przebrać na płaskie,ale jeszcze trochę wytrzymam. -Dam rade!-wyszeptałam. Chwile po tym byłam już koło rodziców.
-Ja tylko wino.-powiedziałam i uśmiechnęłam się do kuzyna. podał mi kieliszek napełniony Carlo Rossi,  półsłodkie moje ulubione. Wypiłam zdrowie z rodziną i poszłam do mojego stolika. Postawiłam kieliszek z winem, i spojrzałam się na przyglądającego mi się Kubę, uśmiechnęłam się, a jemu lekko zadrżały usta, ile bym dała by go pocałować. Nie wytrzymam dłużej, muszę go dotknąć, poczuć jego bliskość. Chce by było tak jak dawniej. Kuba dalej toczył rozmowę z chłopakami, Rafał zniknął z moim kuzynem na zewnątrz.Oparłam się na krzesełku, opuściłam dłonie na nogi, serce mi drżało, byłam tak blisko Kuby, czuć było napięcie, smutek i miłość, unoszącą się w powietrzu, nie wytrzymałam lekko podniosłam dłoń, która skierowała się na jego kolano, po chwili już na nim leżała, serce mi biło jak oszalałe, bojąc się jego reakcji, poczułam jego drżenie, po chwili opuścił swoją dłoń na moją rękę, i lekko przytrzymał, bojąc się że ją zabiorę, obserwowałam każdy jego ruch, Spojrzał się na mnie niepewnie, i lekko uśmiechnął, poczułam ulgę, trzymał mnie za rękę, czułam się cudownie, bezpiecznie tak jak zawsze, lekko, wręcz niezauważenie przysunęłam się do niego, nie zabierając ręki.
-Czy to znaczy....?-Zapytał tak cichutko, z łamiącym się głosem. Lekko kiwnęłam głową i się uśmiechnęłam.-Wybaczysz mi?
-Tak.
-Proszę wyjdź ze mną na zewnątrz, chciałbym pogadać bez widzów.
-Dobrze.-uśmiechnęłam się i z trudem zabrałam rękę. Skierowaliśmy się do drzwi, poszliśmy w to samo miejsce, na ławeczkę, było pusto, wszyscy byli na sali.
Usiadłam, Kuba był szczęśliwy a zarazem niepewny.
-Polu.-powiedział i usiał koło mnie, ściągnął marynarkę i mnie nią otulił.-Na prawdę jesteś w stanie mi to wszystko wybaczyć.
-Oczywiście.
-Ale..ale mówiłaś, że potrzebujesz czasu.
-Mówiłam, że chce czasu, bo to nie odpowiednie miejsce. Ale bardzo za Tobą tęsknie, i nie wytrzymałam musiałam poczuć Twoje ciepło, przepraszam.
-Nie masz za co....ja przepraszam za wszystko....do końca życia nie daruje sobie tego. To był najdłuższy miesiąc mojego życia. To co działo się we mnie, nie dawałem rady, dzień bez Ciebie to dzień stracony. Bez twych wiadomości, bez twych słów, głosu, dotyku, bez Ciebie. Tak tęsknie za Tobą Polu, tak bardzo mi przykro.-Po jego twarzy spłynęła kolejna łza, moje oczy się zeszkliły, tak bardzo go kocham.
-Kocham Cię Kuba, nic tego nie zmieni. Pomimo to wszystko, moje uczucie się nie zmieniło, próbowałam zapomnieć, ale nikt wspomnień mi nie wymaże, zależy mi na Tobie.
-Kocham Cię Poluś, jesteś cudowna, cieszę się, że .... że mnie nie nienawidzisz.
-Jak mogłabym Cię nienawidzić? Pomimo tylu negatywnych emocji, i tak Cię kochałam, byłam zła, smutna i rozdrażniona tym wszystkim, czułam się okłamana i nie potrzebna.
-Ohh Polu tak strasznie się czuje, tak bardzo Cię zraniłem, zawsze byłaś mi potrzebna, zawsze byłaś tylko Ty!.-Przytulił mnie tak mocno, jakby chciał pokazać jak mocno mu mnie brakowało.
Płakał, i ja zaczęłam widząc w jakim jest stanie. Podniosłam jego głowę i przetarłam dłonią jego policzek.
-Już dobrze.-powiedziałam uśmiechając się. Przytulił mnie jeszcze mocniej, po czym złożył delikatny pocałunek na moich ustach, czole i czubku nosa. Po chwili zatopiliśmy się w namiętnym pocałunku, aż do braku tchu, nie chciałam się ani na moment od niego oderwać, chciałam się nim nacieszyć, chciałam go czuć. Oderwaliśmy się od siebie, i wzięliśmy głęboki oddech. Pociągnął mnie tak, że siedziałam na jego kolanach, oparta o jego tors, przykrył mnie marynarką, i przytulił, czułam się nieziemsko, marzyłam o tym byśmy się położyli i usnęli w swoich objęciach.
-Polu to znaczy, że na prawdę do mnie wróciłaś?-zapytał z niedowierzaniem i radością.
-Tak kochanie.-powiedziałam i pocałowałam najpierw jeden kącik, a później drugi kącik jego ust, głośno westchnął i nie czekając na mój ruch pocałował mnie. Zatopiliśmy się całkowicie, szczęśliwi, pierwszy raz od tak dawna czułam się szczęśliwa.
-Tak bardzo cię kocham, co Ty ze mną robisz.. Chciałbym Cię zabrać gdzieś daleko i schować Cię przed wszystkimi byśmy byli tylko my.
-Da się zrobić.-zaśmiałam się.
-Tak?
-Oczywiście, wystarczy, że będziesz chciał.-powiedziałam zadziornie wstałam i ruszyłam przed siebie.-Daleko nie zaszłam, szybko do mnie podszedł ostro nabrał powietrza przesunął się do mnie okręcają mnie wokół przy tym śmiejąc się beztrosko, promieniejąc zachwytem, łapię jego ramiona dla równowagi czując jego umięśnione ciało pod palcami .
Postawił mnie na ziemi i pocałował tak mocno, jego ręce oplotły moją twarz.
 Poszliśmy na sale. Weszliśmy wejściem od strony toalet, Kuba poszedł do stolika,a ja do łazienki, ogarnęłam się i zobaczyłam w odbiciu szczęśliwą mnie. Po chwili pojawił się smutek, a co z Damianem.. Załamie się, ale ja...ja go nie kocham, tylko Kubusia...nie nie pozwolę zepsuć sobie tak cudownego wieczoru.
Wychodząc wpadłam na Marka.
-Polu co się stało? Kuba taki pełen życia, i Ty promieniejesz.-powiedział uśmiechnięty.
-Bo ja...bo my....
-Tak się cieszę! w końcu do siebie wróciliście.-powiedział i mnie przytulił, czułam jego ulgę.-W końcu ten dzień będzie idealny pod każdym względem.-powiedział i odprowadził mnie do stolika, Kuba stał oparty rękoma o krzesełko, większość znajdowała się na parkiecie. Marek poklepał ręką jego ramię. Kuba uśmiechnięty uściskał go.-Dziękuje-wyszeptał w stronę mojego brata. Ten tylko pokiwał i zostawił nas.
-Zatańczysz Skarbie?-zapytał.
-Z Tobą zawsze!-powiedziałam i podałam mu dłoń.
Wirowaliśmy wśród par, ciesząc się sobą, w końcu widziałam uśmiech na twarzy Kuby, czułam się cudownie, widząc jego radość, i to dzięki mnie. Ta świadomość, że to Twoja obecność sprawiła to.
-Tak bardzo Cię kocham, mam nadzieje, że zapomnisz mi te błędy, zrobię dla Ciebie  wszystko.-Dotknęłam jego policzek.
-Nie potrzebnie, nie musisz robić za wiele, ważne byś był i kochał.
-Możesz być pewna, obiecaj mi, że..że nigdy mnie nie zostawisz.
-Obiecuje.-ta obietnica była taka poważna, ale nie wyobrażam sobie życia bez tego faceta.
Pani fotograf zrobiła nam sporo zdjęć, tak jak i kamerzysta nagrywał każdy nasz ruch, co się okazało, Marek chciał upamiętnić nasz powrót, w ich dzień, cieszył się z tego. Po chwili ja tańczyłam z Markiem,a Kuba z Pauliną.
-Oh..wyglądacie na takich szczęśliwych, rodzice się cieszą, i  my też.
-Uwierz mi, że ja się ciesze bardziej.-zaśmiałam się i przytuliłam, do najlepszego Pana Młodego pod słońcem.
Za chwile wróciłam do Kuby, a Marek dalej tańczył z Paulą.
Rodzice byli na prawdę szczęśliwi. Napiłam się z mamą wina, a Kuba poszedł na zewnątrz z Markiem. Już nawet zapomniałam, o tym że mam wysokie buty, i że nogi mnie bolą.
-Kochanie, tak się cieszę. Cudowny dzień.-powiedziała mama. Tata chodził i wymieniał butelki puste na pełne.
-Ja też się mamo cieszę, jestem tak szczęśliwa. Po kilku następnych utworach przetańczonych na parkiecie, nie czułam nóg, Rafał zajął się moją kuzynką, widząc że nie ma u mnie szans, dobrze, że ma z kim tańczyć,
-Porywam Ci Polę.-powiedział do Kuby, i łapiąc mnie, i wyrywając z jego objęć-Zdążycie się sobą nacieszyć.-dopowiedział mój kuzyn i zaczął mnie okręcać. Śmialiśmy się i tańczyliśmy, bawiąc się przy tym świetnie. Widząc jak Kuba tańczy z moją mamą, byłam zadowolona, rozmawiali o czymś, byłam taka ciekawa o czym, po chwili mama kiwała głową, jakby się na coś zgadzała. Sławek zaczął mnie okręcać bez przerwy, moje nogi odmawiały mi posłuszeństwa, ale obiecałam sobie, że wytrzymam przynajmniej do oczepin.
-Zapraszamy wszystkich na tort.-usłyszeliśmy.-Zaraz przybędzie.
Światła zgasły, a na sale wjechał wózek z tortem, były trzy smaki. Wyglądały pięknie. Para Młoda szczęśliwa i uśmiechnięta, zaczęli kroić, Kuba mnie objął i musnął ustami moją szyje, pomimo szpilek, był nadal ode mnie wyższy, ledwie kilka centymetrów. Ale jeśli już bym ściągnęła buty, musiałabym wspinać się na palcach, by móc go pocałować, teraz z łatwością mogę musnąć ustami jego usta, ale się powstrzymam, by nie robić widowiska.
Godzinę później zaczęły się oczepiny, welon złapała kuzynka Pauliny, a muszkę jej chłopak. Wyglądali razem cudownie, poświęcił się i rzucił, bo towarzyszyć swojej wybrance.
Poszliśmy z Kubą usiąść, i zjeść coś.
Przez resztę wesela, nie schodziłam z parkietu, ciągle tańczyłam z kimś. Kuba bez sprzeciwu oddawał mnie, chyba tylko dlatego, że wiedział, że jestem tylko jego, i nikt inny nie ma do mnie prawa.
-Jestem!-powiedziałam i pocałowałam go w policzek siadając tuż koło niego.
-Cudownie Księżniczko.-powiedział, i przejechał palcami po mojej ręce.
-Zdrowie Państwa Młodych.-usłyszeliśmy i napiłam się zrobionego przez Kubę drinku.
-Dobry?-zapytał.
-Pyszny.-powiedziałam, Kuba nie pił, wiedząc, że będzie kierował, i w razie czego gotowy odwieźć gości. Oparłam głowę na jego ramieniu i zamknęłam oczy.
-Nie śpi maleńka.-powiedział ze śmiechem w głosie.
-Nie śpię ja się rozkoszuję.
-Oh Polu, cóż Ty ze mną wyprawiasz, na sam Twój głos mam dreszcze.-Zaśmiałam się i napiłam soku, po czym oblizałam swoje wargi, Kuba uważnie mi się przyglądał, i  uśmiechał,  złapał moją dłoń, przysunął ją do swojego serca.
-Ono bije dla Ciebie.-moje oczy się zeszkliły, czułam się jak w siódmym niebie, albo i wyżej.







Hej :)
Mam nadziej, że się podoba i , że Was nie zawodzę:)
napisałabym jeszcze trochę, ale muszę schodzić, zganiają mnie niestety :D
Dziękuje, że jesteście :* Kocham Was <3 To dzięki Wam nadal pisze, Wy dajcie mi siłę i wiarę, że jednak trochę umiem pisać opowiadania;)
Znajdziecie mnie tu: 32333285 do usłyszenia ;*
Postaram się jak najszybciej napisać kolejny rozdział.
Udanego weekendu^^
Buziaki Ola;*

poniedziałek, 27 października 2014

Kolega Brata cz. 64

 Miałam mętlik, chciałam wyjść z kościoła szybko, poczułam że mam nogi jak z waty, zrobiło mi się słabo, a na sobie czułam oddech Kuby.....
-Cześć Polu-usłyszałam cichy głos Kuby.
-Cześć.-odpowiedziałam, i wszyłam a raczej praktycznie wybiegłam z kościoła.
-Wszystko w porządku?-zapytał Rafał.
-Tak, tak.-uśmiechnęłam się i patrzyłam jak Marek z Pauliną zbierając monety.
Po wszystkim udaliśmy się do samochodu, Rafał otworzył mi drzwi do samochodu, tak jak i mojej mamie, następnie wszyscy ruszyliśmy za panną młodą, wyciągając telefon, zobaczyłam nową wiadomość,
-Wyglądasz przepięknie, proszę pogadaj ze mną, nie uciekaj, błagam..-Nadawca Kuba, mój żołądek ścisnął się, do oczu napływały łzy, ale od razu odgoniłam wszelkie myśli, przypominając sobie umowę z Markiem, schowałam telefon, i próbowałam skupić swoje myśli na czymś zupełnie innym.
-Piękny ślub.-rzekła uradowana mama.zerkając na mnie.
-Zgadzam się.-uśmiechnęłam się, i dalej wróciłam do wpatrywania się w okno.
Rozmowa w samochodzie ciągle się toczyła, raz powiedział coś Rafał, raz tata bądź mama, ja nie mogłam zorientować się o czym w danej chwili mówią, cieszyłam się, że ja nie muszę uczestniczyć w tej konwersacji.
-A Ty jak myślisz Polu?-z zamyślenia wyrwał mnie głos roześmianego Rafała.
-Na jaki temat?-uśmiechnęłam się przepraszająco. Wszyscy się zaśmiali, a ja patrzyłam na nich wyczekująco.
-O czym tak myślisz kochanie?-zapytała z troską mama, Rafał zerkał tylko w lusterko by mnie widzieć.
-Przepraszam, zastawiałam się nad tym jak będzie na weselu. Więc jakie było pytanie?-zapytałam mając nadzieję, że odpuszczą dochodzenie.
-Będzie na pewno cudownie.
Nikt więcej się nie odezwał, bo dojeżdżaliśmy na miejsce, po drodze było kilka szlabanów, a ja nadal nie dowiedziałam się, jakie Rafał zadał mi pytanie.
Na sali gdy skończyłam składać życzenia, poproszono bym wyszła na dwór, bo rodzice mnie wołają.
Dostrzegłam ich z pewną grupką osób, śmiali się, i rozmawiali, przy tym się uściskając.
-Pola! Jak Ty kochanie wyrosłaś!-powiedziała pewna....ahh tak to moja ciocia, nie widziałam jej od kilku dobrych lat, niektórych ludzi nie znam,a niektórych pamiętam przez mgłę.
-Dzień Dobry-powiedziałam i się uśmiechnęłam.
-Zobacz Józef, jaka ona piękna, ohh Pamiętasz Tomka?-skierowała wzrok na chłopaka stojącego koło mnie. Próbowałam sobie cokolwiek przypomnieć, ale w głowie miałam pustkę.-Całe dzieciństwo się bawiliście.-uśmiechnęła się, a ja podałam rękę Tomkowi i się uśmiechnęłam, a on mnie przytulił.
-Jak urosłaś Polu-szepnął mi do ucha.
-Na prawdę pięknie wyglądasz, jesteś taka podobna do taty, ale i mamy też.-na moich policzkach czułam wypieki, mam tylko nadzieję że ich nie widać, czułam na sobie wzrok, odwróciłam się lekko, i zobaczyłam stojącego przy fontannie Kubę, rozmawiającego z jakimś chłopakiem. Przy dłuższej rozmowie z dowiedziałam się, że Tomek nie jest ze mną spokrewniony, i że ma dwadzieścia lat. gdy w końcu uwolniłam się od mojej rodziny, poszłam na salę, a oni poszli na salę obok, gdzie odbywała się  się osiemnastka, kuzynki tomka, co za przypadek.
Odnalazłam się na liście, i ruszyłam do stolika numer cztery, gdzie siedzieli praktycznie sami faceci, przyjaciele, kuzyni, kuzynki, ich osoby towarzyszące, w skrócie młodzi ludzie, w tym Kuba, jak pięknie, gdyby nie to wszystko mam siedzieć koło Kuby,a to nie będzie sprzyjać próbie odsunięcia się od niego, boję się, że nie zważając na nic przytulę się, i pozwolę emocją i uczuciu wygrać, a przede wszystkim zapomnę o tym wszystkim i dam mu tą satysfakcje, że wygrał. Przywitałam się z każdym i usiadłam no swoim miejscu, po lewej stronie siedział Kuba, a po mojej prawej Rafał, z czego się ucieszyłam.
-Polu mogę Cię na chwilę prosić?-zapytał Marek.
-Oczywiście-wstałam i ruszyłam za bratem, nieco zestresowanym.
-Poluś, przepraszam, ale zapomnieliśmy powiedzieć, żeby nie sadzali Kuby koło Ciebie, wiem, że jesteś na niego zła, i możemy coś z tym zrobić, przesadzić czy coś.
-Daj spokój, nic się nie stało, nie martw się, dam sobie radę, to Twój dzień, i nie trać czasu na smutki, będę siedzieć koło niego, myślę że mnie nie zje.-zaśmiałam się.
-No wiesz, z tego co wiem, to jest bardzo stęskniony za Tobą, więc kto wie.-Oboje zaczęliśmy się śmiać, i wróciliśmy na sal, od razu mój humor się poprawił i poczułam się pewniej.
Po obiedzie, na środek wyszła Para Młoda, zatańczyć pierwszy taniec, było cudownie, klimat, tylko oni się liczyli, nikt więcej, wirowali na parkiecie, to wybranej przez siebie melodii, wyglądali cudownie, nieziemsko wręcz, na kolejny utwór zespół zaprosił całą salę, udało mi się odbić brata i z nim zatańczyć, wspaniałe uczucie, przede wszystkim dlatego, że to mój pierwszy w życiu taniec z bratem. Kuba widziałam, że tańczył z jakimiś dziewczynami, więc i ja spokojnie mogłam przyjmować propozycje tańców.
-Zatańczysz?-usłyszałam głos Rafała.
-Oczywiście.-uśmiechnęłam się i podałam jemu dłoń, ścisną ją lekko i odwzajemnił uśmiech. Tańczył świetnie, i do tego świetnie się z nim dogadywałam, ciągle wypytywał mnie o wszelkie szczegóły związane ze mną, odwdzięczałam się mu tym samym. Gdy ruszyłam w kierunku stołu, ktoś złapał mnie za dłoń, odwróciłam się i zobaczyłam Kubę, który prosi mnie do tańca, zgodziłam się, czułam się nieswojo, i dziwnie, dystans między nami rósł i rósł, nic nie mówił, tylko obserwował każdy mój ruch, parę razy przytulił mnie bardziej, napawał się chwilą, tak jak i ja, chciałam go przytulić, pocałować, to napięcie, chciałam go mieć tylko i wyłącznie na wyłączność. Po skończeniu utworu i tańca, podziękowałam i   wyszłam na zewnątrz by ochłonąć, i odpocząć, a przede wszystkim by uniknąć siedzenia przy stole. Poszłam za restaurację, gdzie znajdowało się oświetlone oczko, i kilka ławek, oraz most z altanką przystrojony kwiatami.
Słyszałam kroki, lecz nie odwróciłam się, wiedząc, że stoi tuż za mną Kuba, w końcu musimy pogadać, tylko szkoda, że w takim momencie, w takim dniu. Po takim cudownym tańcu, mam cichą nadzieję, że nie ostatnim.
-Kocha...-przerwał i zaczął dalej.-Polu, pogadamy? Przepraszam, że teraz.
-Kiedy trzeba.-powiedziałam, starając żeby zabrzmiało to obojętnie.
-Usiądziemy?-wskazał na ławeczkę obok, kiwnęłam głową i usiadłam, a on tuż koło mnie, chwile milczeliśmy, aż w końcu zaczął.
-Chce to wszystko wyjaśnić. To nie jest moje dziecko, nie spałem nigdy z nią, chciałem jej pomóc, bo nie dawała sobie sama rady, chłopak ją zostawił, jak dowiedział się, że jest w ciąży, bałem się, że coś sobie zrobi, chciałem Ci powiedzieć, ale bałem się, że...że mnie zostawisz. I tak się stało. To co przeżyłem przez ostatni miesiąc, jak bardzo zrozumiałem, że Cię kocham, że nie wyobrażam sobie życia bez Ciebie, zakończyłem całkowicie wszystkie znajomości z przeszłości, dla mnie liczy się tylko teraz i przyszłość, tylko i wyłącznie z Tobą, Ty jesteś dla mnie najważniejsza, tylko Ty. Okazało się, że będąc ze mną, spała z innymi. I wtedy zaszła w ciążę, ja byłam pewny, że to nie moje, bo nie uprawialiśmy seksu, jak już wspominałem. Proszę, przemyśl wszystko, iiii chciałbym byś dała mi jeszcze jedną szansę.
Przyswajałam każde jego słowo, cieszyłam się, że to nie jego, że to wszystko zakończył, że jest na wyciągnięcie ręki, że mnie kocha, tak bardzo byłam szczęśliwa, pomimo łez, pomimo wszystko, lecz nie mogłam tak mu odpuścić, nie jestem wstanie. Patrzył na mnie, podniósł powoli rękę i położył na mojej, poczułam ciepło i przyjemny dreszcz.
-Tak bardzo mi Ciebie brakuje.-dopowiedział-Powiedz coś.
-Kuba, nawet nie wiesz jak się cieszę, lecz boje się znowu zaufać, nie mówisz mi wszystkiego, ostanie miesiące zachowywałeś się tak dziwnie, nie miałeś dla mnie czasu, mówiłeś, że przetrwamy wszystko, że nie dasz mi powodów do zazdrości, że jesteś szczery, a tak nie było. Wybaczam Ci i sama przepraszam.
-To znaczy, że wrócisz do mnie?-na jego twarzy pojawił się lekki uśmiech nadziei.
-Przykro mi , ale choćbym chciała to nie mogę, wybacz, ale nie dam rady, muszę to przemyśleć, dajmy sobie czas.-patrzył się i słuchał co mówię, jego twarz zbladła, zniknął uśmiech, a pojawiły się łzy. Pierwszy raz widziałam go w takim stanie.
-Polu, ja tak bardzo Cię przepraszam...nie mogę dłużej bez Ciebie żyć, tak bardzo za Tobą tęsknię, tak bardzo chce Cię przytulić, pocałować, usnąć i obudzić się przy Tobie, spędzać z Tobą każdą minute, ja tak...bardzo Cię kocham, daj mi szansę proszę.-spojrzał się na mnie ostatni raz, po jego policzkach płynęły łzy, zakrył twarz rękami, i zrobiło mi się smutno, i poczułam że potrzebuje się do niego przytulić, Zdziwił się, i po chwili odwzajemnił uścisk.
-Dziękuje.-powiedział przez łzy.
-Zrobimy tak.-zaczęłam a on obserwował mnie.
-Teraz wrócimy na sale, będziemy się świetnie bawić, zapomnimy o smutkach, zostawimy to tak jak jest teraz, a po weselu, poprawinach  porozmawiamy na spokojnie, w odpowiednim do tego miejscu.
-Dobrze.-powiedział, podał mi rękę i zaprowadził na salę. gdy weszliśmy do środka, poszedł się ogarnąć, a ja poszłam usiąść i się napić....






Witajcie Kochani;*
Udało mi się szybciej napisać.
Lece spać, mam nadzieję, że się podobało, Dziękuje Wam;*
Pozdrawiam;*
Olaa <3

niedziela, 26 października 2014

Kolega Brata cz. 63

Nawet nie pożegnałam się z Damianem, rodzice chcieli po drodze jeszcze wjechać do paru miejsc.
W czasie powrotu do domu zajechaliśmy do paru pięknych miejsc, i odwiedziliśmy rodzinę, której nie znałam wcześniej,  Damian ciągle pisał, że tęskni,  a ja nie potrafiłam powiedzieć tego samego, czułam się strasznie, coraz bardziej się od niego oddaliłam , zamiast przybliżyć to ja się oddalam, nie chce, nie potrawie go oszukiwać,  muszę wymyślić coś by go uświadomić,  że nie dam rady,  mam mieszane uczucia do Kuby,  boli mnie to co zrobił,  już tyle czasu minęło od tego zdarzenia,  tęsknie za nim ale muszę wierzyć,  że zapomnę o jego dotyku, bliskości,  przede wszystkim o nim, a wiem że się nie da.
-Poluś jesteśmy -usłyszałam głos mamy, otworzyłam oczy i zobaczyłam nasz dom, jak ja tęskniłam za moim pokojem, domem, choć bardzo podobało mi się nad morzem, ale to jednak dom, i wolałabym spędzić wakacje z....Polaa..przestań o nim myśleć. Jestem zła na samą siebie.
-Świetnie!-uśmiechnęłam się i zabrałam swoje rzeczy z bagażnika,  udając się do pokoju, mama jeszcze krzyknęła,  że wieczorem przyjedzie Marek z Pauliną i Gabrysiem, byłam w niebo wzięta,  napisałam tylko Damianowi że jestem na miejscu,  i więcej nie pisałam,  musiałam ochłonąć,  przemyśleć,  pobyć sam na sam ze sobą.
Rozpakowałam swoja torbę, zaniosłam ciuchy do prania. Postanowiłam wziąć gorąca kąpiel, i się zrelaksować.
~~~~~~~kilka godzin później~~~~~~
-Proszę!-powiedziałam, wyciągając głowę z za książki.
-Cześć Siostra-ujrzałam brata i od razu pojawił się uśmiech na mojej twarzy.
-Marek!-Krzyknęłam i zeskoczyłam z łóżka wprost w jego ramiona, przytulił mnie tak mocno.-Tęskniłam.
-Ja też.Opowiadaj jak było.
Po godzinie skończyłam opowiadać,  dosłownie wszystko. Patrzył na mnie zaskoczony.
-Ohh Polu, bardzo miałaś atrakcyjny wyjazd,  nie wiem co Ci poradzić,  daj sobie czas, wtedy zobaczysz sama.
-Problem w tym,  że ja Kubę bardzo kocham, a do Damiana mam mieszane uczucia,.
-Wiem, i wiem że powinnaś pogadać z  Kubą,  cały czas pyta się co z Tobą,  martwi się,  jest na siebie zły,  i wiem też,  że....sam powinien Ci to powiedzieć,  uwierz mi rozmawiałem z nim cały czas, przyjeżdżał tutaj,  ale dopiero gdy mu powiedziałem że jesteś nad morzem dał spokój.
Wpajałam wszystkie słowa Marka, byłam zadowolona z tych słów a zarazem smutna, bo boje się zaufać,  bo wiem że jak się z nim spotkam wpadnę w jego ramiona,  a muszę dawać pozory zimnej na jego względy, tak bardzo za nim tęsknie.
-Wiem Polu że jest Ci ciężko,  ale chcę byś była szczęśliwa, zależy mi byś była uśmiechnięta, a jeżeli to szczęście może dać Ci tylko Kuba, to daj mu się wytłumaczyć.
-Nie wiem czy jestem w stanie z nim porozmawiać, bo wiem Marku, że gdy go zobaczę, cała złość minie.
-Ojj Polu,zrobimy tak, do wesela nie spotykaj się z Damianem, ani z Kubą, daj sobie czas, pobądź z przyjaciółmi, baw się, staraj się nie myśleć, i żyć z dnia na dzień, ani grama wspomnień, ani grama przeszłości. Zgoda? Jesteś świadoma, że On będzie na ślubie?
-Tak wiem, w końcu to Twój przyjaciel, a idzie s...sam?
-Myślę, że z nikim nie przyjdzie..-Chwile zwątpił w swoje słowa, ale zaraz się uśmiechnął.-Więc jak zgadzasz się?
-Tak zgadzam, postaram się nie rozpamiętywać tego co było.
-I tak ma być, teraz proszę uśmiech i chodź zobacz Mojego Syna!-powiedział to tak dumnie, taki zadowolony i szczęśliwy. Od razu podniosłam się i ruszyłam za Markiem, na kanapie w pokoju dostrzegłam śpiącego małego szkraba, cudowny, podobny do mojego brata, parę szczegółów Pauliny, nie dziwię się że są tak zachwyceni, sama jestem zdumiona tą maleńką istotką, patrzyłam się na niego bardzo długo, czułam radość jaka mną emanowała, wyobrażałam sobie jak on już biega, bawi się, i przybiega do mnie z wielkim uśmiechem jak mnie widzi. Jeszcze trochę i mam nadzieję, że będę jego najlepszą i najukochańszą  ciocią, słuchałam jak rozmawiają, nie odrywając wzroku od Gabrysia. Rodzice opowiadali jak było cudownie, w pełni się z nimi zgadzałam, będzie mi brakować zachodów słońca, ale to nie to samo co  oglądanie z osobą którą się kocha. Miałam o tym nie myśleć, po chwili wyłączam wszelkie myśli i skupiam się na rodzinie, zajadając się karpatką, którą mama zdążyła upiec, jak zwykle pyszna, uśmiechnęłam się i dalej obserwowałam maluszka.
Chwile po dziewiętnastej pojechali by nie męczyć już małego, zachwyceni rodzice pomyślałam. Na samą myśl mam uśmiech na twarzy. Marek przed wyjściem przypomniał mi o naszej umowie, a ja obiecałam, że dam rade, podziękowałam i uściskałam na pożegnanie.
-Już za tydzień ślub!-oznajmiła mam i opadła na fotel uśmiechnięta.-Polu musimy iść Ci w poniedziałek kupić sukienkę i buty, musisz wyglądać pięknie.-Uśmiechnęłam się i przytaknęłam.
-Kochanie i garnitur idziemy Ci kupić-spojrzała się na tatę. nie unikniesz zakupów z nami.-powiedziała zadowolona mama. Tata niezbyt lubi chodzić po sklepach.Spojrzałam na jego minę, miał przerażenie pomieszane z rozbawieniem. Oboje wybuchnęli śmiechem, a ja zaraz do ich dołączyłam.
Po zjedzeniu ciabaty z serem i wypiciu soku pomarańczowego poszłam do pokoju, przebrałam się w pidżamę i położyłam się do łóżka biorąc laptopa na kolana. Przeglądałam internet, dałam znać przyjaciółką, że już wróciłam. Ola nadal jest zagranicą, paulina wyjechała gdzieś do rodziny i wróci dopiero we wtorek wieczorem.
-Przepraszam Poluś.-usłyszałam głos mamy.
-Tak?
-Połóż się wcześniej spać, bo jutro z samego rana jedziemy do Asi na cały dzień.
-Ohh cudownie, będzie Julka i Agata?
-Tak wszyscy z Konina mają się zjechać.
-Wspaniała wiadomość.
-Dobranoc córeczko.
-Dobranoc mamo.
Jeszcze chwilę popatrzyłam na facebook'a i odłożyłam laptopa na szafkę obok łóżka.
Długo nie musiałam czekać na odpłynięcie w świat snów.
Wstałam coś przed ósmą, wzięłam długi prysznic, wysuszyłam włosy, i wiele innych rutynowych rzeczy. Zrobiłam śniadanie chcąc zrobić niespodziankę rodzicom, gdy położyłam na stole talerz z naleśnikami weszła do kuchni zaspana mama a za nią tata.
-Polu..śniadanie?Zobacz jaką mamy cudowną córkę.-Uśmiechnęłam się i czułam się dumnie.
Wracamy już z Konina, wspaniale się bawiłam, zjechała się cała rodzina, nie było chwili na smutki, cały dzień spędziłam z kuzynostwem, spacery, zabawy, rozmowy, nawet tańczyliśmy na łące, wygłupiając się. Pod wieczór zrobiliśmy grilla, wujek jak zawsze zaczął opowiadać historie, niektóre znam na pamięć, a niektórych nie znałam, mila odmiana, kocham tych ludzi.
Gdy dojechaliśmy do domu, było parę minut po dziesiątej, byłam strasznie zmęczona, pełen wrażeń dzień, wzięłam kąpiel i poszłam spać, napisałam tylko Damianowi dobranoc, starałam się nie utrzymywać z nim kontaktu, jak wróci muszę z nim pogadać, poważnie z nim pogadać, boje się tej rozmowy, ale inaczej nie można.
Następny dzień miał wydawać się bardzo ciekawie, zakupy, muszę kupić sobie piękną sukienkę, muszę pokazać Kubie co stracił. Ahh miałam o nim nie myśleć, dam radę, do wesela tak mało zostało, jak dobrze, że Damian wraca  niedziele, w dniu poprawin. Nie muszę się martwić, że będzie zły, że go nie zaprosiłam, ciągle daje mi znaki, że chce iść ale nie zdąży wrócić,.
O dwunastej pojechaliśmy na miasto, nie mogłam nic dla siebie znaleźć, przeszliśmy wszystkie chyba sklepy w mieście, w końcu w ostatnim sukienka przykuła moją uwagę, był piękna, koloru różowego, dopasowana, idealnie pasowała do mnie, gdy ją przymierzyłam, rodzice byli zachwyceni.
-Bierzemy!-powiedział tata, na mnie patrząc. Zaśmiałam się. Tata kupił sobie garnitur, szybciej niż ja sukienkę, dużo nie musiał przymierzać, tak jak i mama kupiła sobie piękną sukienkę, a ja przymierzam chyba dwusetną sukienkę, i dopiero ona mi się podobała. Byłam zadowolona, a zarazem zmęczona tymi przymiarkami już na ratuszu wybiła piętnasta, a jeszcze musimy kupić buty, w między czasie kupiłam sobie parę nowych ciuchów, butów nie szukałam długo, czarne szpilki, jeszcze tylko parę dodatków i wypełnią cały mój strój.
Nawet kupiłam sukienkę na poprawiny, zadowoleni z zakupów wróciliśmy do domu, mama zrobiła obiad, i reszte dnia minęło bez jakichkolwiek atrakcji, nie mogę się doczekać soboty i ślubu, a może raczej.......Nieee! przestań o nim myśleć! Krzyczę na siebie w myślach.
Wzięłam telefon do ręki odpisałam Damianowi na sms'a o treści:" Jak mija dzień Księżniczko? Tęsknie za Tobą mocno, bez Ciebie jest nudno, i zachody słońca nie są już takie same, Kocham Cię!~<3" Zatkało mnie, nie napisałam mu, że ja go kocham, nie chce kłamać, nawet jeśli on tego chce. Przez przypadek włączyłam galerie, a tam zdjęcia z Kubą, od razu wyłączyłam wszystko i poszłam spać.
~~~~~Kilka dni później~~~~~
Dzisiaj sobota, wielki dzień dla Pauliny i Marka, jestem podekscytowana. Niedługo Marek przyjedzie ze świadkiem, wszystko mam już naszykowane.
Cały tydzień minął bardzo szybko, spotkałam się z dziewczynami, które wróciły, dałyśmy sobie małe upominki, i rozmawiałyśmy całą noc, robiąc sobie babski wieczór, czy inaczej mówiąc pidżama party, świetnie się bawiłam, cały tydzień z mojej twarzy nie schodził uśmiech, dotrzymałam słowa. Byłam z siebie dumna, i czułam się o wiele lepiej, a teraz? za parę godzin będę tańczyć, bawić się, mam nadzieję, że wszystko się ułoży.
Wzięłam kąpiel z bąbelkami, wylegiwałam się w wannie z godzinę, aż moje palce miały pomarszczoną skórę. Ubrałam się w dresy i zeszłam na dół, właśnie przyjechał brat ze świadkiem, i dwoma innymi chłopakami, jeden był kierowcą Marka, okazało się że to jego przyjaciel Michał, a drugi był naszym kierowcą, też przyjaciel Marka, Rafał, od razu z nimi się dogadałam, niedługo po tym przyjechał kamerzysta, i Marek zaczął się szykować. Gdy pojechali, zaczęliśmy i my się szykować, poszłam do swojego pokoju, ubrałam się,pomalowałam i założyłam biżuterię, bo kilkunastu minutach byłam gotowa, włosy mi się poskręcały, i nie musiałam męczyć się z lokówką, schodząc na dół, zobaczyłam Rafała siedzącego na fotelu.
-Cześć.-powiedziałam i się uśmiechnęłam.
-Wow! świetnie wyglądasz.-usłyszałam, zarumieniłam się, dobrze że mam lekki makijaż, i nie widać pod nim moich wypieków.
-Dziękuje.-powiedziałam, i dostrzegłam, że ma na sobie garnitur, białą koszule i czarny krawat, wyglądał świetnie, uwielbiam facetów w garniturze.
Po chwili doszli do nas rodzice, i pojechaliśmy do kościoła. Usiedliśmy z przodu, rozglądałam się niepewnie po kościele, stresowałam się, nie wiadomo czym, ludzi coraz więcej, coraz więcej rodziny, przyjaciół, osób których nie miałam okazji poznać, Marka przyjaciele, i Pauliny rodzina, a jego nie było widać, opanowałam.-Tak długo wytrzymałam, to i teraz wytrzymam,.-pomyślałam.
Wpatrywałam się w ołtarz, za chwilę rozległ się dźwięk, i do kościoła weszła panna młoda, prowadzona przez chrzestnego,a przy ołtarzu czekał szczęśliwy Marek, w wózeczku spał Gabryś, ubrany pięknie, nawet muszkę miał. Wszystko było idealne. Skupiłam się na ceremonii, nie odwróciłam nawet głowy, by sprawdzić czy przyszedł.
-Ogłaszam Was mężem i żoną........-wzruszyłam się, mój brat, mój kochany brat, poczułam się dziwnie, jakbym go straciła, a zarazem byłam szczęśliwa jego szczęściem, powoli wszyscy wychodziliśmy za Państwem Młodym, Marek wziął na ręce Gabrysia i ruszyli w kierunku wyjścia, my za nimi, wychodząc z ławki, zamarłam, moje serce zaczęło bić mocniej, nie mogłam się ruszyć. Dostrzegłam go, stał oparty o kolumnę wpatrując się we mnie, wszystkie uczucia do mnie wróciły, w końcu ruszyłam z miejsca, stawiając nogę za nogą, jakbym uczyła się dopiero chodzić. Czułam jak się cały czas patrzy, aż w końcu i on ruszył do drzwi..Moje serce biło jak oszalałe, czułam się dziwnie, chciałam płakać, a zarazem cieszyć się jak dziecko, widząc go, tam jak stał i się patrzył, ubrany w garnitur, i czarną koszule,i różowy krawat, czy On dopasował się strojem do mnie? niee, przecież nie wiedział w co się ubieram. Miałam mętlik, chciałam wyjść z kościoła szybko, poczułam że mam nogi jak z waty, zrobiło mi się słabo, a na sobie czułam oddech Kuby.....



Hej!
W końcu napisałam.. Przepraszam i dziękuje.
Mam nadzieje , że się podoba. Chciałabym napisać więcej ale muszę się iść uczyć.
Dziękujee, i jeszcze raz najmocniej przepraszam.
Pozdrawiam;3
buziaki;*
Olaa;D

czwartek, 9 października 2014

Przepraszam....

Witajcie kochani!
Nie olałam Was, codziennie tu wchodzę. Przepraszam, że  tak rzadko wstawiam rozdziały, ale na prawdę mam straszny ostatnio czas, muszę się pozbierać i ogarnąć, obiecuje, że w najbliższym czasie wstawię kolejny rozdział. Wybaczcie mi i zrozumcie mnie. Na prawdę chciałabym dodawać częściej. Dajcie mi trochę czasu. Postaram się w weekend dodać ale nie obiecuje, dzisiaj nie dam rady, za dużo łez..
Przepraszam..
Ola.