środa, 29 lipca 2015

Kolega Brata cz.79

 Ze specjalną dedykacją dla Natalii i dla wszystkich moich czytelników, osób które stanęły w mojej obronie. Dziękuje Wam!




Nadszedł dzień powrotu,godzina piętnasta dwadzieścia,  byliśmy szczęśliwi , a zarazem smutni, że już musimy wracać.  Chodziliśmy wtuleni w siebie, a nasze dłonie splątane, pod stopami czuć było gorący piasek, chwile szybko tak mijały, tylko Kuba był ważny i to co nas łączy, te wspólne dni będą nie zapomniane, zostaną w nas, w naszych sercach.
-Kocham Cię Polu-wyszeptał Kuba, łapiąc mnie w tali i przysuwając w swoją stronę.
-A ja Ciebie kocham, i nic tego nie zmieni.-Patrzeliśmy w swoje oczy, uśmiechnęłam się mimowolnie i powiedziałam-Długo mam jeszcze czekać?-Kuba spojrzał się na mnie zaskoczony.-Aż mnie pocałujesz.-dopowiedziałam. Kuba zaśmiał się lekko i przysunął swoją twarz do mojej, pozwalając mi na wtopienie się w jego usta, wplatając koniuszki palców w jego włosy. Nie wyobrażam sobie teraz naszego powrotu, to,że nie będzie go przy mnie dwadzieścia cztery godziny na dobę przez siedem dni w tygodniu.
-Gotowa na powrót?
-Niestety nie.
-Ja też, ale jak trzeba.
-Kochanie, jak będzie to wszystko dalej wyglądało?
-To znaczy?
-Tyle dni razem, i powrót będzie dla nas drastyczny, przynajmniej  dla mnie.
-Kotek, spokojnie, nie wyobrażam sobie by kolejne dni były inne, pogadam z Twoimi rodzicami i jestem pewien,że nie będą mieli nic przeciwko byśmy tymczasowo razem zamieszkali razem, a nawet jakby to i tak byśmy spędzali dnie razem, pewnie i tak będą wyjątki ale jakoś to okiełznamy.
-Z Tobą wierzę, że wszystko się uda!
-A Ja z Tobą, dobrze choć zbieramy się.- spakowaliśmy nasze bagaże do bagażnika. rozliczyliśmy się w recepcji i udaliśmy się do samochodu. Zatrzymując się ostatni raz i spoglądając na horyzont, uśmiechnęłam się do Kuby który czytając w moich myślach przytulił mnie.  Po kilku sekundach ocknęliśmy się i Kuba otworzył dla mnie drzwi.
Niedługo byliśmy już w drodze, zajechaliśmy do supermarketu i zaopatrzyliśmy się w smakołyki na podróż.
-Hej mamo!-powiedziałam do dzwoniącego telefonu.
-Kochanie wracacie już?-zapytała
-Tak tak, jesteśmy już w drodze.
-Uważajcie tam, na siebie, powiedz mi śpicie dzisiaj u nas czy jedziecie od razu do Kuby?
-A....skąd?
-Domyśliłam  się, że będziecie chcieli spędzać czas razem, to zrozumiałe. Zdziwiłabym się gdyby było inaczej.-zaśmiała się mama, a ja zerknęłam na Kubę z uśmiechem.
-No racja.-przyznałam
-Tylko pamiętaj, że chce znać wszystkie, no prawie wszystkie szczegóły, więc zaklep tam trochę dla nas czasu.
-Wiadomo, jeśli uda nam się dzisiaj w miarę wcześnie dojechać. to od razu wjedziemy.
-Poluś, nawet jak będzie późno macie przyjechać, będziemy czekać. A teraz jedziemy na zakupy-usłyszałam tatę.
-Dobrze, Kocham Was.-powiedziałam i się rozłączyłam.
-Co tam?-zapytał Kuba.
-Załatwione.
-Co masz na myśli?
-Mama zapytała czy śpimy u mnie, czy jedziemy od razu do Ciebie, bo to wiadome, że będziemy spędzać czas ze sobą i mieszkać.
-Także stwierdzam, że masz cudownych rodziców, a już się stresowałem.
-Ty?Od kiedy mój Kubuś się stresuje.
-No zdarza się kochanie.
Zaśmialiśmy i włączyliśmy muzykę, śpiewając przy tym na cały samochód. Droga mijała nam bardzo szybko, jechaliśmy autostradą, z minuty na minutę byliśmy coraz bliżej domu.
-Kubuś zmęczony pewnie jesteś.
-O dziwo nie, Ty mi dajesz energie.-powiedział i poprawił rękę na moim kolanie. Ja położyłam swoją na jego. Zrobiliśmy krótki postój by Kuba mógł odetchnąć i odpocząć, by po dziesięciu minutach ruszyć w dalszą trasę.
-Czyli jutro idziemy na tą pizze z moimi znajomymi?-zapytałam.
-Tak, a wcześniej pojedziemy do moich rodziców.
-Bez problemu. -Zerknęłam na telefon, potwierdziłam jutrzejsze wyjście, właśnie wybiła godzina dwudziesta, jeszcze z godzinkę i będziemy na miejscu. Była, zmęczona, a co dopiero Kuba, nie mogę się doczekać kiedy pójdę na prawo jazdy, będę mogła  wtedy się wymieniać z Kubą.
Po dojechaniu do mojego domu, wyciągnęliśmy z bagażnika prezenty, dla rodziców, pod domem stał samochód mojego brata więc również wzięliśmy dla niego, Pauliny i Gabrysia.
Zadzwoniliśmy do drzwi, i po chwili w drzwiach ujrzałam tatę, od razu wpadłam w jego ramiona, po chwili przyszła uśmiechnięta mama i powitała Kubę, wszyscy poszliśmy do salonu gdzie była reszta, Gabryś spał na kanapie. a mój brat z bratową zaczęli nas witać, w moich oczach pojawiły się iskierki, byłam wzruszona i dopiero teraz czuję jak bardzo tęskniłam, Mój tata, z Markiem i Kubą zaczęli o czymś rozmawiać,a ja z moją mamą i bratową poszłyśmy do kuchni, przygotować coś do jedzenia, ledwo zdążyłyśmy wejść do kuchni i zaczęły się pytania. Opowiedziałam im wszystko co się działo, o niespodziankach Kuby o tym jak bardzo go kocham i na samo wspomnienie tamtych dni rozpływam się i odczuwam brak jego ramion. Zostawiłam je na chwile same w kuchni i poszłam do salonu, podeszłam do Kuby i go przytuliłam.
-Coś się stało?-zapytał odwzajemniając uścisk.
-Nie nic, po prostu się stęskniłam.-powiedziałam, mój brat się zaśmiał ale powstrzymał się od zbędnego komentarza, by mi dogryźć.
-No zobacz tato, nie nacieszyli się jeszcze sobą.-odezwał się jednak Marek.
-Jak się kochają,możemy się tylko tym cieszyć.-powiedział tata, ja się uśmiechnęłam i wróciłam do kuchni, wzięłam szklanki i napoje które zaniosłam do pokoju, mama z Pauliną wzięły przekąski i ciasto, a także kanapki. Usiadłam koło mojego mężczyzny, i wpatrywałam się jak opowiada różne zabawne sytuacje z naszej wycieczki. Opowiadał z takim utęsknieniem i z dumą, że był tam ze mną, że spędziliśmy cudownie czas, i zajadaliśmy się przy tym naszykowanym jedzeniem, daliśmy prezenty mojej, naszej rodzinie i przytuliliśmy się razem z Kubą, wdrapałam się na jego kolana i nie wypuszczał ,mnie z objęć.





Hej:*
Tak więc oto kolejny rozdział;)
Miałam problemy z klawiaturą, ale pożyczyłam z pracy na kilka dni, tata podobno jakąś znalazł z naszych starych ale trzeba zobaczyć czy w ogóle działa.
Dziękuje kochani:* i do usłyszenia :* Przepraszam jeśli ten rozdział nie jest taki jaki oczekiwaliście.
Miłego Wieczoru :*
Ola.

czwartek, 23 lipca 2015

EDIT, Przepraszam to za mało

Kochani!
Wiem, że moje przeprosiny na nic się nie zdadza, ani tłumaczenia, nic mnie nie usprawiedliwi.
Wiem że zawaliłam, miałam tak trudny czas, praca, matematyka, problemy, sprawy ważne,obowiązki, i w między czasie prawo jazdy. Właściwie wróciłam do domu przed chwilą, przez ostatni miesiąc praktycznie nie było mnie w domu, ale to już nieistotne. Wiem, że zawiodłam.. Nie mogę sobie darować. Jesteście dla mnie ważni. Ale niestety przyznał że nie udało mi się połączyć wszystkich moich obowiązków. I tak trudno pisać o Miłości kiedy kolejna osoba mnie zawiodła, kiedy nie mogę pojąć co siedzi w głowach facetów. Obiecuje, że na dniach pojawi się nowy rozdział, jestem padnieta po pracy i sześcio godzinnej jazdy po Koninie z instruktorem. Zarwana kolejna noc to już norma. Powiem Wam, że ciężko jest. I mam nadzieje ze wybaczycie mi to naganne zachowanie i że zrozumiecie. Dziękuje za wsparcie i za wszystko. Przepraszam!
Pozdrawiam
Ola
GG 32333285--> wszelkie pytania, w miarę możliwości odpisze



EDIT
Dziękuje za wszelkie informacje o tym, że ktoś się podszywa pod moją osobę i dodaje rozdziały  na inną stronę.
Pisze to opowiadanie tak długo. A jedna osoba idzie na łatwizne. Nie zostawie tak tego, bo to jednak prawa autorskie, które do czegoś zobowiązują  i osoba która dopuściła się takiego czynu jak kradzież podlega karze. Nie wiem co ta osoba chce osiągnąć. Ja dodawałam moje opowiadanie tylko na quku( to były początki) i tutaj na blogu. Dziękuje że zareagowaliście, jestem  Wam wdzięczna i wiem, że zawsze moge na Was polegać. Rozdział myślę że pojawi się z Soboty na Niedziele bądź w Niedziele, trudno mi określić. Ale na pewno jeszcze w tym tygodniu.
Dziękuje Bardzo Wdzięczna Autorka opowiadania pt. "Kolega Brata"



WSZEM I WOBEC OGŁASZAM: ZAKAZANE JEST KOPIOWANIE I KRADZIEŻ TYM BARDZIEJ PODSZYWANIE SIĘ POD MOJĄ OSOBE.
Jedynym miejscem publikacji moich opowiadań jest ten blog, tylko ta strona. Wszędzie indziej jest to kradzież i nie wstawione przez moją osobę.
Gdyby była taka ewentualność zostaniecie poinformowani osobiście przezemnie. Za pomocą notki albo na moim GG.  Za każdym razem będę informowała o jakiejkolwiek zmianie. Dziękuje za uwagę.
A osobie która podszyła się, radze skończyć, bo nie zostawie tego tak, a nie jesteś bezkarna.
Pozdrawiam
Ola/POla/Pola

niedziela, 10 maja 2015

Kolega Brata cz.78

Chciałabym zadedykować ten rozdział Tomkowi, dziękuje za mobilizacje, wsparcie i za to, że jesteś, pomimo tak dużej odległości czuję Twoją obecność, dziękuje ;*


-Kotek daj spokój, sam fakt że jesteś szczęśliwa jest dla mnie najważniejsze, i to że jesteś.
-Kochanie, dziękuje!-wyszeptałam, w moich oczach pojawiły się łzy szczęścia i wzruszenia. Wtuliłam się w ramiona Kuby, a on delikatnie gładził moje plecy dłonią.
Po skończeniu sesji, poszliśmy do samochodu, w tym samym momencie z mojej torebki dochodził dźwięk dzwoniącego telefonu.
-Tak?-zapytałam odbierając telefon od mojej koleżanki.
-Polu, masz chwile?-zapytała,
-Tak, co tam?
-Kiedy wracasz?
-Jutro.-odpowiedziałam
-Wybrałabyś się z nami na  pizze i na bilarda?
-Pewnie, że tak. Ale nie wiem o której wrócę.
-No rozumiem, to może pojutrze?
-Idealnie.
-Zabierz ze sobą Kubę.
-Jasna sprawa.-powiedziałam  uśmiechnęłam się do Kuby który przyglądał mi się z zaciekawieniem.
-To do zobaczenia kochana.-Powiedziała Kasia, była to bardziej przyjaciółka mojej bardzo dobrej koleżanki Pauli, obydwie chodziły do jednej klasy, i tak się poznaliśmy, skomplikowane.
-Do zobaczenia Kasiu.-powiedziałam i się rozłączyłam.
-Kochanie kto to?
-Moja koleżanka Kasia, nie wiem czy kojarzysz.
-Chyba niee. A co chciała?
-Zaprosiła nas pojutrze na pizze i bilarda, masz  ochotę iść?
-Pewnie, podoba mi się ten pomysł.
-Cieszę się, to gdzie teraz?-zapytałam i położyłam głowę na jego ramieniu,
-Zobaczysz-wyszeptał i złożył pocałunek na moim czole.
Kilka minut później podjeżdżaliśmy do naszego hotelu, Kuba wysiadł kazał mi zostać na miejscu a sam podszedł i otworzył mi drzwi, złapał mnie za dłoń i poprowadził kilka metrów dalej, gdzie drugą ręką zakrył mi oczy, Szliśmy tak dłuższą chwilę, pod stopami czułam piasek, czuć było lekki, ciepły wiatr i szum fal obijających się o brzeg, cudownie uspokajające. W końcu zatrzymaliśmy się, Kuba odwrócił mnie w swoją stronę i odsłonił mi oczy, powiew wiatru sprawił że poczułam woń wody Kuby, ten zapach, jego zapach sprawił, że miałam nogi jak z waty. Spojrzał się na mnie, musnął ustami moje usta i przyglądał się, po chwili uśmiechnął się i pozwolił bym odwróciła się do tyłu, gdzie oniemiałam z zachwytu, moim oczom ukazała się altanka wcześniej jej nie dostrzegłam, była oświetlona lampionami, a na środku był stolik, z przygotowanymi nakryciami, zerknęłam na Kubę, który miał iskierki w oczach i czekał aż coś powiem.
-Ko..kochanie.-wyszeptałam i nie mogłam się powstrzymać, po moim policzku płynęła łza, którą Kuba w jednej chwili przetarł, i pocałował to samo miejsce.
-Podoba się?
-Jest przepięknie, dziękujee!
-Chciałem przywołać trochę tych dobrych chwil, te które były dawno, a teraz są na nowo, tylko już w innych miejscach, chce dla Ciebie wszystkiego co najlepsze.
Po chwili pojawił się kelner z zamówionymi wcześniej przez Kubę potrawami.  Usiedliśmy, wszystko było dopięte na ostatni guzik, muzyka  w tle, zachód słońca,  romantycznie, czułam się jak księżniczka we własnej bajce, w naszej bajce, takiej prawdziwej. Jedliśmy, rozmawiając i przyglądając się sobie i otoczeniu, trzymając się za dłonie.
-Kotek masz chłodne ręce.-powiedział, wstał i ściągnął swoją marynarkę i założył mi ją pomimo moich sprzeciwów, pociągnął mnie za dłoń, i poszliśmy w stronę schodków, na których usiadł a mnie wziął na kolana i przytulił, rozgrzewając mnie przy tym,
-Boże jak ja Cię Kocham Kuba! Obiecaj mi, że już zawsze, ale to zawsze będziemy razem!
-Obiecuje Kochanie! Jeśli tylko będziesz chciała, będę się starał, chce być, przytulać Cię, całować, kochać, słuchać, opiekować się Tobą do ostatnich naszych chwil, Niesamowite jest to uczucie, kocham Cię maleńkaa!
Tak bardzo wzruszające są takie momenty, nie mogłam wypowiedzieć ani słowa, mogłam jedynie wpatrywać się w jego oczy które błyszczały się, mogłam się w niego wtulać, być tak blisko jego serca, jego całego.
Siedzieliśmy tak nie wiadomo ile, nie mówiąc nic, wystarczyło że byliśmy tylko my, nic więcej się nie liczyło,nie była nawet męcząca ta cisza między nami,rozumieliśmy się bez słów, cieszyliśmy się tylko sobą.
Późnym wieczorem gdy zrobiło się już bardzo chłodno,  wróciliśmy do pokoju.
-Wspólna kąpiel?-zapytałam spoglądając na Kubę.
-Kusząca  propozycja.-wyszeptał, łapiąc mnie w tali dłońmi.
-Taka miała być.-powiedziałam, wspięłam się na palcach i pocałowałam jego usta.-Przygotuje ją.-wyszeptałam i skierowałam się do łazienki.
Odkręciłam kurek z wodą, i pozwoliłam jej napełniać wannę, splotłam  włosy w koka i zmyłam makijaż płynem, nalałam trochę płynu truskawkowego do wody i skierowałam się do pokoju, gdzie Kuba wpatrywał się w okno, podeszłam do niego i przytuliłam się, patrząc w tym samym kierunku co on.
-O czym myślisz?-zapytałam kierując wzrok na niego. Spojrzał na mnie, w oczy miał zaszklone.
-Myślę o tym, że jestem na prawdę twardym i silnym facetem, ale gdy Ciebie straciłem, pierwszy raz płakałem, nie mogłem sobie poradzić ze stratą, z tym że nie ma osoby przy mnie na której mi zależy, wtedy zrozumiałem, jak bardzo jestem Tobie oddany, to jak bardzo Cię kocham, zawsze to wiedziałem, ale wtedy zrozumiałem, że to jest już inny stopień, ten najwyższy, że jesteś wszystkim co chce mieć, wszystkim co sprawi że będę szczęśliwy,  że jesteś kobietą z którą chce mieć dzieci, która zostanie moją żoną, nigdy nie byłem tak pewny jak wtedy wtedy gdy Ciebie nie było, przez moją głupotę. I teraz na każdym kroku mam łzy w oczach, bo widzę Ciebie, i jestem taki szczęśliwy, że mogę sprawić Ci radość, że jesteś szczęśliwa, i że możemy być tutaj razem, we dwoje,
-Jesteś mój i tylko mój, zapomnij o tym co było, i myśl o tym co jest i będzie, nie cofniemy czasu, ale zobacz gdyby nie to, to nadal nie mielibyśmy pewności jak bardzo nam zależy, to wydarzenie dało nam do myślenia, zobacz przetrwaliśmy najgorszą z prób, udało się, nasza miłość zwyciężyła, czy to nie znaczy że przetrwamy wszystko? Jesteś moim twardym i silnym mężczyzną ale i wrażliwym, kocham Ciebie takiego jakim jesteś, że nie ukrywasz uczuć i nie boisz się łez, że nie wstydzisz się tego. A teraz uśmiechnij się i idziemy do wanny.-powiedziałam,a Kuba nachylił się i pocałował mnie w czubek głowy, przytulił mnie, i w jednej chwili złapał mnie i zaniósł do łazienki, zaczął ściągać ze mnie ciuchy, ja uczyniłam to samo z jego. Weszliśmy do wanny, zaczęliśmy myć wzajemnie swoje ciała, nie było ani grama krępacji, czuliśmy się idealnie w swoim towarzystwie, miłość która dopełniała wszystko. wtuliłam się w jego mokry tors, a Kuba błądził po moim ciele dłońmi, składając pocałunki na mojej szyi, rozpływałam się pod jego dotykiem.Wyszedł z wanny jako pierwszy,  następnie okrył mnie ręcznikiem.i wycierał powoli moje ciało, czułam jak moje ciało dostaje dreszczy, rozpływało się na samą myśl o jego dotyku, sprawiał, że potrzebowałam, go blisko, bardzo blisko, przyciągnęłam go lekko do siebie i pocałowałam, go, pocałunek stał się namiętny, przerodził się w pożądanie. Oparł mnie o ścianę, i całował, moje ciało drżało, wziął mnie na ręce i zaniósł do łóżka, położył mnie na nim, i dalej całował każdy zakamarek mojego ciała, nasze pożądanie rosło, Kuba, delikatnie jeździł palcami po moim nagim brzuchu całując jednocześnie, moje ciało wyginało się pod wpływem jego ciepła ust, czułam jakby miała zaraz wybuchnąć z rozkoszy, wszystko działo się tak powoli, męcząc nasze zmysły, by miały niedosyt, i by trwały jak najdłużej, role się odwróciły, zaczęłam całować Kubę poczynając od ust, schodząc na szyję i lekko przygryzając, wydawał ciche jęki, które sprawiały mi ogromną radość. nasze ciała przyciągały się, chcieliśmy tego samego, pragnęliśmy złączyć się całkowicie, by nasze ciała stały się jednością,
-Kocham Cię Pola-wyszeptał Kuba do mojego ucha,dochodząc , dopełniły się nasze ciała na każdy sposób, opadliśmy zmęczeni, pełni euforii, i podniecenia koło siebie, przytulając się i łapiąc oddech,
-Jesteś niesamowity.
-To Ty jesteś Kotku.-powiedział i gładził mój policzek. pocałował mnie i okrył kocem, leżeliśmy tak koło siebie i rozmawialiśmy, następnie usnęliśmy wtuleni w siebie, złączeni, pełni nadziei, na nasze wspólne życie,





Witajcie!:)
W końcu udało mi się dodać kolejny rozdział, mam nadzieje, że Wam się spodoba.
Dziękuje Wam wszystkim, że macie cierpliwość, i jesteście.
Do usłyszenia niebawem:*
Trzymajcie kciuki za poprawienie matematyki, bo będzie ciężko, co ja mówię jest ciężko,
Buziaki:*
Ola

wtorek, 21 kwietnia 2015

Kolega Brata cz.77

-Cieszy mnie to Skarbie. Nawet nie wiesz jak miło to słyszeć, noo wiesz Ciebie też trzeba zrelaksować.-powiedziałam i przejęłam inicjatywę całowania.
Niedługo po tym leżeliśmy i jedliśmy słodkości.


~Oczami Kuby~
Man najwspanialszą dziewczynę pod słońcem, dzisiejszy dzień był mega ciężki dla nas, ta cała akcja z Damianem, jego zachowanie, teksty i to wszystko, jak się zwracał  do Poli, mam ochotę go udusić, na szczęście pola jest przy mnie, ona daje mi siłę, opanowanie, miłość, tak bardzo ją kocham, nie wiem co bym bez niej zrobił,. Aż boję się o tym pomyśleć. Tak słodko śpi, w tulona we mnie  jestem moim Skarbem, jutro nasz ostatni dzień tutaj, pojutrze wyjeżdżamy, zaplanowałem dużo atrakcji, mam nadzieję, że spodoba się. Nawet nie wiem kiedy usnąłem,
-Kochanie wstawaj.-wyszeptałem do ucha Poli.
-Już? Która godzina?-zapytała zaspana.
-Ósma Słońce.-otworzyła oczy, i spojrzała się na mnie zaskoczona.
-Od kiedy Ty tak wcześnie wstajesz?-powiedziała i się zaśmiała.
Faktycznie to rzadkość, szkoda było mi budzić, ale chciałbym by wszystko dzisiaj wyszło.
Wstaliśmy, ubraliśmy się i poszliśmy na śniadanie.
-Kochanie pojedziemy na myjnie?-zapytałem szukając pretekstu.
-Teraz?
-Tak.
-Myślałam, że pójdziemy dzisiaj na plaże.
-Jak wrócimy dobrze?-zapytałem.
-Dobrze Kochany-wyszeptała, dając mi buziaka w policzek.
-Kocham Cię.
-A ja Ciebie bardziej.-powiedziała, mrugając.
-Nie bo ja.-odpowiedziałem.
-Ależ skąd.
-Po równo?-zrobiłem smutną minę.
-No dobrze, niech będzie.-Przytuliłem Pole, i nie chciałem jej puszczać, jest taka kochana, taka moja.
Wsiedliśmy do samochodu i ruszyliśmy, po dwudziestu paru minutach dojechaliśmy na miejsce.
-Gdzie my jesteśmy?-zapytała zaskoczona.,
-Niespodzianka.-powiedziałem i przybliżyłem Pole do siebie. Pocałowałem jej policzek, i wysiadłem jako pierwszy, otworzyłem drzwi od jej strony, pomogłem wyjść i poszedłem do bagażnika, z skąd wyciągnąłem dwie torby z naszymi kostiumami i ręcznikami. Złapałem Pole za rękę i zaprowadziłem do głównego wejścia, gdzie widniał napis AquaPark, zatrzymała się i przyglądała się mi i napisowi.
-Jesteś...Jesteś kochany!-powiedziała i rzuciła się na mnie, a nasze torby wylądowały na ziemi., Dobrze wiem, że Pola uwielbia takie miejsca, jestem taki szczęśliwy gdy mogę sprawić jej radość. 
Niedługo po tym weszliśmy i udaliśmy się do recepcji gdzie dostaliśmy klucze do szafek. 
Będąc już w wodzie, Pola była taka zafascynowana, czułem jej energie, i to jak bardzo jest zadowolona, przysunęła się do mnie i pocałowała, pływaliśmy razem, nawzajem się podtapialiśmy, chlapaliśmy wodą, by na sam koniec przytulić się i iść na zjeżdżalnie, po kilku godzinach frajdy, poszliśmy się wysuszyć, i na dalsze części niespodzianek. Podekscytowanie we mnie narastało, tak bardzo chciałem wiedzieć co Pola myśli. 
-Podobało się?-zapytałem otwierając drzwi. 
-Było cudownie, niesamowity, najwspanialszy Kubuś. Taka niespodzianka, taka radość, Misiu! Kocham Cię!-wyszeptała, objąłem ją i patrzyłem na jej zeszklone oczy. 
-A ja Ciebie, i chce to pokazywać na każdym kroku.
-Ja to wiem, ale nie powiem, że to nie jest fajne, bo jest wspaniałe.
Następną naszą stacją przed kolejną niespodzianką był McDonald gdzie zjedliśmy obiad, po wyczerpującym spędzonym czasie w wodzie,
-Co teraz będziemy robić?-zapytała, biorąc kęs tortilli.
-Sam nie wiem, zajedziemy jeszcze do tego sklepu z upominkami, kupimy coś jeszcze rodzince.
-Dobry pomysł.-uśmiechnęła się i wróciła do jedzenia,
Mam nadzieje, że nieco mi wybaczy te kłamstewka, owszem zajedziemy po upominki ale to w drodze powrotnej. pola przyglądała mi się, a ja się uśmiechałem niewinnie,
-Coś kombinujesz!-powiedziała.
-Ja? Nieee.
-Znam Cię Kubuś, ojj znam. Ten Twój błysk w oku.
-Kochanie ja nic nie kombinuje, tylko myślę o tym co będziemy robić wieczorem.-powiedziałem, puszczając Poli "oczko" .
-Mój kombinator.-zaśmiała się i nie spuszczała ze mnie oczu. Po godzinie zebraliśmy się, była piętnasta, mieliśmy wolną godzinę, ponieważ, umówieni byliśmy na szesnastą na sesję fotograficzną w plenerze, Moje podekscytowanie sięga zenitu. Pola będzie nieco zła, ale postanowiłem ukryć to, i sam przygotowałem ciuchy w których będziemy roić zdjęcia.
Zajechaliśmy do punktu z upominkami, i wybieraliśmy przez pół godziny dla każdego coś dobrego i przydatnego, bez zbędnego kiczu.
-To co teraz do hotelu?-usłyszałem ruszając z parkingu.
-Na plaże, na mały spacer-powiedziałem i spojrzałem się na ulicę by nie zdradzić się.
-Cudownie, oby ten dzień się nie kończył.
Niedługo po tym pojechaliśmy do miejsca w którym umówiłem nas z fotografem.
Wziąłem plecak i założyłem go na jedno ramię.
-Po co Ci on?-zapytała podejrzliwie,
-Ma tam koc i coś do picia.-powiedziałem.-Może usiądziemy na plaży i zobaczymy zachód słońca.
-Racja, o wszystkim pomyślałeś.
-Staram się.
-Wychodzi idealnie.
Złapała mnie za rękę i ruszyliśmy przed siebie, na poboczu plaży ustawiony był namiot, skierowałem nas w jego stronę, w nim czekał na nas fotograf i makijażystka. wszytko było umówione.
Pola niezbyt wiedziała co się dzieje i obserwowała mnie jak rozmawiam z panem Jackiem. 
-Polu?
-Tak?
-Bo no wiesz....  to jest kolejna niespodzianka, i mam nadzieje, że Ci się spodoba.
-Kubuś.-wyszeptała i po raz kolejny wtuliła się.
-To będzie nasza pierwsza sesja zdjęciowa, już wszystko przygotowane, tylko przebierzemy się, i jeśli będziesz chciała to zrobią makijaż, ale jak dla mnie jest idealnie bez niego. i wole Cię taką.

~Oczami Poli~
Kuba zaskakuje mnie na każdym kroku, jestem w szoku, stoję wpatrzona w jego iskrzące się oczy i jestem zachwycona jego pomysłami, sprawia mi ogromną radość, nasze zdjęcia, nasz album tylko my, Tak cudownie. Nie potrafiłam wypowiedzieć, słowa, jego emanująca radość, sprawiała u mnie wzruszenie i o jak mnie kocha, tak bardzo się stara. Najpierw Park wodny, teraz to, jak ja się odwdzięczę,
Poszliśmy i razem się przebraliśmy, następnie poprosiłam panią by pokryła moją twarz lekko podkładem i pomalowała lekko rzęsy, zakryła moje zaczerwienione policzki, i byłam zadowolona, wyglądałam naturalnie i tak by Kuba był zadowolony, rozczesałam moje włosy i razem z Kubą i panem Jackiem poszliśmy w plener, robił nam zdjęcia z różnych ujęć widać było jego profesjonalizm, i to że wiedział jak wszystko ma wyglądać, często pokazywał nam zrobione zdjęcia, były cudowne, jedyne w swoim rodzaju, przepełnione miłością, ale to jeszcze nie koniec, to był dopiero początek dalszych przygód ze zdjęciami, niesamowite uczucie, do tego mając tak wspaniałą osobę przy sobie, zdjęcia wychodziły idealnie, nie mogło być inaczej.
-Coś jeszcze masz w planach?-zapytałam. 
-Tak Kochanie.-wyszeptał i wtulił się we mnie, nie wiedząc nawet zrobiono nam zdjęcie, takie nie pozowane, one są najlepsze.
-Nie za  dużo niespodzianek?
-To i tak mało, w stosunku do tego ile bym chciał dla Ciebie zrobić, i gdzie chciałbym Cię zabrać.
-Jak ja się odwdzięczę.
-Kotek daj spokój, sam fakt że jesteś szczęśliwa jest dla mnie najważniejsze, i to że jesteś. 




Witajcie:)
Przepraszam, za tak długą nie obecność, praktyki do późna i nie mam kiedy, ale nie będę się usprawiedliwiać, dziękuje za wytrwałość.
Do usłyszenia:*
Buziaki :*
Dziękuje za wsparcie!
Że jesteście! <3
Ola:*

piątek, 3 kwietnia 2015

Kolega Brata cz.76

-Cieszy mnie to Skarbie. Nawet nie wiesz jak miło to słyszeć, noo wiesz Ciebie też trzeba zrelaksować.-powiedziałam i przejęłam inicjatywę całowania.
Czas mijał nam nieubłaganie szybko, nie wiadomo kiedy minął nam ten dzień, teraz już leżymy  wykąpani w łóżku, razem, jestem wtulona w Kubę, czuje jego serce, które miarowo uderza, czuje się taka bezpieczna,i jestem pewna że pokonamy wszystko. Tworzymy jedną całość, jesteśmy czymś czego nie można zniszczyć, bo nawet będąc daleko od siebie, wątpiąc w nas, i tak miłość zwycięży bo to coś prawdziwego, innego, pozytywnego, ekscytującego, przede wszystkim naszego.
-Polu Kochanie?
-Tak?
-Jedźmy gdzieś, do kina, do klub, gdziekolwiek, chce Cię gdzieś zabrać, musimy nacieszyć się ostatnimi dniami tutaj.
-Tak bardzo nie chce z stąd wyjeżdżać,  chce być blisko Ciebie, nie wyobrażam sobie teraz byśmy spędzali inaczej wakacje, ja w jednym miejscu, a Ty w drugim, oszaleje z tęsknoty..
-Kotuś ja też, ale ja nie przyjmuje do wiadomości, że nie będziemy ze sobą non stop, nie zapominaj, że mam nasz dom, zapominasz o tym.-powiedział z uśmiechem.-Co Ty na to,żeby po powrocie zaprosić moich i Twoich znajomych zrobić grilla, a innego dnia naszych rodziców, chciałabyś?
-Pewnie, że tak byłoby cudownie.-powiedziałam i przytuliłam się mocniej do Kuby. 
-Cieszę się, i mam nadzieję, że będziesz u mnie mogła mieszkać, chociaż trochę.
-myślę że nie będzie problemu, tylko Ty w końcu się mną znudzisz.-powiedziałam i zaczęłam się śmiać, Kubą mnie przysunął do siebie, i spojrzał w moje oczy.
-Poluś nie ma takiej opcji.-wyszeptał to tak kusząco, i  prowokująco.
-Tylko wiesz, będę musiała bywać w domu, bo w końcu mnie zapomną.
-Bez obaw.-powiedział i mnie pocałował. Kuba włączył internet sprawdził repertuar kina, i zebraliśmy się z łóżka po czym ubraliśmy się. Niedługo potem podjeżdżaliśmy pod Galerie, gdzie znajdowało się kino, pomimo bardzo późnej pory było dużo ludzi, zakochanych par. Było tak romantycznie, lampki migotały, nocą, wszystko żyje swoim życiem, swoim blaskiem.
Weszliśmy do wielkiego holu w Kinie, gdzie kolejka coraz bardziej znikała, a ludzie rozchodzili się do różnych sal, w końcu i my doszliśmy do kasy, gdzie kupiliśmy bilety na film Zbuntowana, idąc na sale, zaopatrzyliśmy się w żelki, popcorn i napój,
-Tam są nasze miejsca.-wskazał Kuba i za nim podążyłam, miejsca były idealne, większość sali była zajęta, a my i tak byliśmy zajęci tylko swoim towarzystwem, Kuba mnie objął, pomimo że film się jeszcze nie zaczął, a my już jedliśmy.
-W takim tempie to skończy się ten popcorn zanim w ogóle zacznie się film.-zaśmiałam się.
-Spokojnie pójdę po kolejny.-powiedział i pocałował mnie najpierw w czoło później w usta, nasz słony smak mieszał się z sobą. Chciałabym żeby zawsze nam się układało.
Film zaczął się po kilku minutach, Kuba ciągle mnie obejmował, czasem zanurzał głowę w moich włosach i całował mnie w czoło, by po chwili wziąć moją dłoń zamknąć w swojej. Spojrzałam na Kubę, przysunęłam się bardziej, pomimo przeszkadzającego oparcia i go pocałowałam,  robiłam to bardzo często, nie zważając, że po pół godziny ani ja ani Kuba nie wiedział o co chodzi w filmie. 
Jedzenie nam się skończyło więc,Kuba powiedział że idzie do łazienki, a wrócił z jeszcze większą ilością pianek i żelek, wiedząc że je uwielbiam.
-W łazience dawali?-zapytałam śmiejąc się, tak by tylko on usłyszał.
-No dobrzee, poszedłem po żelki, bo chciałem sprawić Ci przyjemność, a wiem że je lubisz tak jak i ja.
-Jesteś słodki.
-To wina tych żelków,-powiedział i zaśmialiśmy się oboje.
Resztę filmu minęła podobnie, coraz bardziej irytowało mnie dzielące nas oparcie. Film trwał długo, a ja już pod koniec wysiadałam, oczy mi się zamykały a na zegarze było już po pierwszej, czułam że jeszcze trochę i usnę. Kuba widząc to, pociągną mnie za dłoń i usadowił na swoich kolanach, wtuliłam się w niego, przykrył mnie swoją bluzą. Miałam nadzieję, że jednak nie usnę, nie w kinie, i tak musiało dziwnie wyglądać że jestem na kolanach  mojego chłopaka, ale w sumie mało mnie obchodziło, co ludzie pomyślą. Wdychałam piękny zapach wody Kuby, czułam jego spokojny oddech na swoim policzku, lekko musnął go ustami.
-Kotek chodź jedziemy.
-A film?-zapytałam.
-I tak nie wiem zbyt o co chodzi, już nie będę mówił dlaczego.-powiedział z śmiechem na twarzy.-a po za tym my bardzo rzadko kiedy oglądamy filmy do końca, i tak powinno być, bo wiadomo, że interesujemy się wyłącznie sobą, i tak bardzo Cię kocham,
-A ja Ciebie Kubuś, jesteś najwspanialszym facetem pod słońcem i do tego moim. 
-Wyłącznie Twoim.-Kuba postawił mnie otulił mnie swoją bluzą, i zabrał moją torebkę, po czym złapał mnie za rękę i poszliśmy do samochodu. Był moim księciem, moim dżentelmenem, moim facetem, opiekuńczym, troskliwym, kochającym, dbającym, czy to możliwe by mieć idealnego faceta? Myślę, że chyba tak, bo jakby nie patrzeć, ten facet musi być idealny dla Ciebie, tylko i wyłącznie. Ahh jak ja go kocham. Prowadził samochód i jednocześnie trzymał mnie za rękę, zerkał na mnie często, czułam się jak księżniczka, królewna,  i każda inna bajkowa postać. 
Na ulicach była pustka, ale to nie dziwne, jak na tą porę.  Niedługo później wjeżdżaliśmy już windą na górę.  Oparłam głowę na ramieniu Kuby, czułam że zaraz usnę choćby na stojąco, Kuba objął mnie i po chwili uniósł, wziął mnie na ręce, zwinnie poradził sobie z otworzeniem drzwi, położył mnie dopiero na łóżku, pomógł mi przebrać się w piżamę, całując przy tym moje ciało. Z minuty na minutę odechciewało mi się spania, ale Kuba, jasno postawił że muszę się wyspać, sam się przebrał i położył koło mnie, wtuliłam się ponownie w jego nagi tors, i czułam jak jego dłonie mnie oplatają, było tak ciepło i przyjemnie,tak magicznie, i cudowne uczucie, mieć przy sobie kochającego faceta, jestem taka dumna, jestem taka szczęśliwa. To wszystko dzieje się na prawdę, nie mogę uwierzyć. Usnęliśmy oboje bardzo szybko, wtuleni w siebie, mieliśmy nadzieję, że nawet śnić będziemy razem. 





Witajcie :*
Przepraszam, że musicie tak długo czekać. Za dużo problemów.. Czasami nie mam już siły.
Dziękuje, że jesteście. 
Pozdrawiam:* 
Do usłyszenia. <3
Wesołych Świąt Kochani:*
Ola :) 

sobota, 21 marca 2015

Kolega Brata cz. 75

-Wiem kochanie, i dotrzymam słowa, nie jestem na Ciebie zły, Kocham Cię! Jestem zły na niego, i jeżeli zadzwoni, to ja odbieram i nie ma sprzeciwu, i tylko ja mogę mówić do Ciebie "Księżniczko, Kochanie" nie pozwolę mu na to. I wiem, że popełniłem błąd, i nie wybaczę sobie tego, ale chce to naprawić, i  nie wiem co on sobie myśli, zachowuje się tak.....brak mi słów.
Kuba posmutniał, nie chciałam żeby był tak bardzo przybity, nie wiem co teraz. Wtuliłam się w jego tors, on na mnie spojrzał i odwzajemnił uścisk. Postanowiłam, że to ja zadzwonię do Damiana i mu wszystko wyjaśnię, że jeśli to nie pomoże to wtedy do puszcze Kubę, nie chce by był w takim stanie jak jest teraz. Wyjęłam z jego dłoni mój telefon, na którym cały czas widniał ten esemes.
-A może on ma racje.-powiedział z drżącym głosem Kuba.
-Kubaa! nie mów tak, przecież mnie kochasz, a ja kocham Ciebie, czuje to, i wiem że nie ma tu Twoje winy, nie chciałeś mnie martwić, nie chciałeś bym była zła,zazdrosna, bałeś się że odejdę, a ja odeszłam bo nie powiedziałeś mi prawdy, i myślałam, że ten maluch jest Wasz, i z wielu powodów, bo myślałam, że nic nie czujesz, ale wiem że tak nie jest, ufam Ci, jak nikomu innemu, jestem w stanie zrobić dla Ciebie wszystko, nie pozwolę Ci odejść, nie uwierzę w nic, co będą mówić inni, chyba że Ty to potwierdzisz, jestem z Tobą szczęśliwa, bez Ciebie moje życie traci kolor, jest smutne, i nijakie. Nawet nie wiesz jak tęskniłam, każdy dzień bez Ciebie, sprawiał mi ból, i wtedy płakałam, bo nie mogłam się do Ciebie przytulić i z powodu tej całej sytuacji. Jesteś moją częścią, nadajesz mojemu życiu sens, koło Ciebie kręci się cały mój świat. Każdego dnia dziękuje za takiego faceta.
-Poluu..-wyszeptał wpatrując się  w moje oczy.
-Cii Misiu, daj mi dokończyć.-powiedziałam,-Jestem taka szczęśliwa kiedy mogę utonąć w Twoich ramionach, gdy mogę spędzić z Tobą każdą wolną chwilę. Chce dzielić moje życie z Tobą, należę do Ciebie, jestem tylko Twoja, kocham Cię ponad wszystko i wszystkich. Nigdy Cię nie oddam, za nic.
Nie chce byś się smucił, chce byś się cieszył, byśmy byli szczęśliwi z każdej chwili, by nikt nam tego nie popsuł, nawet On. Proszę Kubuś, uśmiechnij się, zrób to dla mnie. Zadzwonię zaraz do niego, i wszystko mu powiem, jeżeli to nie poskutkuje, wtedy załatwimy to razem. Zgadzasz się?
-Bożee...jak ja Cię kocham Polu..Jesteś całym mym światem, nie wiem co mam powiedzieć.-Jego oczy zaszkliły się, były błyszczące, moje serce się ścisnęło, byłam taka dumna że mam jego, że jest zawsze przy mnie. -Ale nie chce byś z nim rozmawiała.
-Proszę, będziesz go słyszał, ale ja będę mówić.
-Nie wiem, wolałbym ja to załatwić.
-Wiem, ale nie chce byś się  denerwował, pocałuj mnie lepiej.-powiedziałam i spojrzałam się w oczy Kuby, później przeniosłam wzrok na jego usta, były takie soczyste, kąciki jego ust lekko uniosły się do góry, następnie wpoił się w moje  usta, świat dla nas w tej chwili przestał istnieć, pragnęłam jak najszybciej rozgonić te złe, smutne chmury znad naszych głów, i naszego związku, przede wszystkim poprawić humor Kubie. Po chwili oderwaliśmy się od siebie, Kuba spojrzał na mnie i uśmiechnął się, po czym zaczął:
-Kochanie, dobrze, zgadzam się, ale nie ręczę, że się nie odezwę, Kocham Cię, i dziękuje, za te wszystkie Twoje słowa, znaczą dla mnie tak wiele, i są ważne, bo wiem, że mnie kochasz, i że jesteś moją i tylko moją Kobietą, nikt nie może Cię dotknąć, i będę tego pilnował. I już nie mogę się doczekać, kiedy będę miał Ciebie dwadzieścia cztery godziny na dobę przez siedem dni w tygodniu w Naszym domu, w Naszym łóżku, Razem, tylko Ty i Ja, tak jak teraz.-wtuliłam się ponownie w Kubę, nic więcej nie potrzebowałam, wystarczyła mi świadomość, że razem marzymy o Naszym wspólnym życiu.
Po chwili po pokoju rozległ się dźwięk dzwoniącego telefonu, zobaczyłam na ekranik był to Damian, Kuba się na mnie spojrzał i kiwnął głową. Odebrałam i włączyłam na głośno mówiący.
-No hej misiaczku.-po chwili rozległ się głos Damiana,-Martwiłem się, bo nic nie odpisałaś i w ogóle nie dawałaś znaku życia, mogę dzisiaj przyjechać? Co to za pytanie pewnie że mogę.-wkurzała mnie już jego pewność i to jak mnie traktuje.
-Nie nie możesz przyjechać, po drugie nie ma mnie w domu. Damian na tym musi się zakończyć nasza znajomość, Kocham Kubę, i dobrze o tym wiesz i wiedziałeś od samego początku, nie życzę sobie byś pisał tak o Kubie, On mnie kocha, i ja z nim jestem, pomimo wszystko to się nazywa miłość, i jestem pewna że tylko On może dać mi szczęście i radość z dnia codziennego.
-On tylko każde ci tak mówić, albo mówisz tak bo on tam jest koło Ciebie, a ja wiem że kochasz mnie, i ja kocham Ciebie, będzie nam razem cudownie, lepiej niż z nim, nie pozwolę byś płakała i nie doprowadzę Cię do takiego stanu w jakim ja Cię zastałem.
-Nie, nie kocham Cię i nigdy nie kochałam! Wiesz dlaczego byłam w takim stanie? Bo tęskniłam za Kubusiem, i bolało mnie że nie mogę się do niego przytulić, pragnęłam tylko by to wszystko się wyjaśniło i żebym mogła znowu być blisko niego. Przykro mi, że dawałam Ci złudne nadzieje, pomimo, że na samym początku uświadomiłam Cię o tym jak jest, i kto jest dla mnie najważniejszy.
-Blablablabla....I tak Ci nie wierze, o wiem że między nami coś zaiskrzyło.-Kuba mi się przyglądał, powstrzymywał się by nic nie powiedzieć, zdawałam sobie sprawę jak bardzo się tym przejął, zrobiło mi się po stokroć przykro i nie zostawię tego tak,
-Damian słuchaj mnie, nie będę powtarzać tego kolejny raz! Nie będę z Tobą, Kocham tylko i wyłącznie Kubę, i nie widzę po za nim świata, w przyszłości zamierzam założyć z nim rodzinę, i nie pozwolę, by ktokolwiek zniszczył nam związek, każda najmniejsza przeszkoda umacnia nas, i sprawia, że jesteśmy silniejsi, że we dwoje pokonamy wszystko, zrozumieliśmy, że popełniliśmy błąd, a to tylko spowodował strach i brak prawdy, nie zmienię swojej decyzji, znajdź dziewczynę przeznaczoną Tobie, osobę która na prawdę będzie Cię kochać, a ja nie jestem tą osobą. Życzę Ci dużo szczęścia, wybacz.
-Ale Księżniczko, Ty jesteś mi przeznaczona..Nie mów tak, bo serduszko mi pęka, przyjadę zaraz i pogadamy, i wszystko się ułoży.
-Damian....niech do Ciebie w końcu dotrze, Kuba może tylko tak się do mnie zwracać!-moje emocje z minuty na minutę się podnosiły, czułam przepływającą po moim ciele falę złości. Kuba dotknął mojego policzka, po którym popłynęła łza, oparłam głowę na jego ręce, i czułam się o wiele lepiej. Był taki opiekuńczy, i kochany.
-Ojj kotku, lubię jak jesteś taka drapieżna, ciekawe czy w łóżku też taka jesteś.-to już przegięcie, Kuba starał się opanować nerwy, ja uspokajałam go gładząc dłonią po jego policzku, wkładając palce w jego włosy. odetchnął niespokojnie, lecz uspokajająco.
-Nigdy więcej tak do mnie nie mów, nie życzę sobie, a po za tym o to właśnie upewniłeś mnie jaki jesteś, nie masz prawa się do mnie zbliżyć, nie pisz, nie dzwoń, zniknij z mojego i Kuby życia.
-Przepraszam Poluś, nie chciałem by to tak zabrzmiało.
-Za późno, żegnaj Damian.
-Daj spokój Maleńka.-Kuba nie wytrzymał.
-Dosyć tego, mam dosyć Twojej gadki Damian, czy jak Ci tam, Pola powiedziała Ci dosadnie że nie chce mieć z Tobą nic wspólnego, odwal się od niej w końcu, jesteś taki wnerwiający. Skończ już swoją gierkę, Kochamy się z Polą, i nie zepsujesz tego, zapomnij o niej, Ona jest moja, czy Ci się to podoba czy nie. Cześć.-powiedział na jednym oddechu i się rozłączył, rzucił telefon na łóżko, przysunął mnie do siebie, i zaczął mnie całować, i mocno przytulać.
-Nie pozwolę by jakiś palant popsuł nam wspólne wakacje, i chce Cię jakoś odstresować Kochanie, proszę uśmiechnij się!, Jesteś taka kochana, tak bardzo mnie broniłaś, jak słyszałem Twoje słowa byłem taki zachwycony. I dziękuje, wiesz że Twój dotyk łagodzi wszystko,.
-Cieszy mnie to Skarbie. Nawet nie wiesz jak miło to słyszeć, noo wiesz Ciebie też trzeba zrelaksować.-powiedziałam i przejęłam inicjatywę całowania.





Witajcie :)
Przepraszam, za tak powolne dodawanie,... Matma mnie przeraża..
Mam tydzień na poznanie faceta moich marzeń!, Ale nie potrafię, za tydzień święta, a później idę na praktyki a on odchodzi bo jest w ostatniej klasie, i nie mogę sobie wyobrazić że już go nie zobaczę. Jestem w kropce, nie potrafię nic zrobić w jego kierunku, boje się.. Wydaje się taki nieosiągalny, pomimo że ciągle czuje jego wzrok na sobie, a jednak i on nie robi nic w moim kierunku.
Zmieniają temat, Dziękuje za wszystkie komentarze! Za to że jesteście! <3
Do usłyszenia
Trzymajcie kciuki, i módlcie się żebym udało mi się chociaż zamienić z nim parę słów, wiem że będę żałować, że nic nie zrobiłam.
pozdrawiam i przesyłam buziaki :**
Ola.

środa, 11 marca 2015

Kolega Brata cz. 74

-Pola wpatrywała się we mnie, zaniemówiła, podniosła głowę, oparła się czołem o moje i zamknęła oczy, po chwile je otworzyła i przytuliła mnie,czułem, że powoli się rozluźniła, otuliłem nas kocem i nie wypuszczałem jej z objęć.
 Czułem zapach jej perfum, mieszały się razem z moimi, Pola nadal była przytulona i nie powiedziała nic, podniosłem lekko jej twarz i zobaczyłem łzy, jej oczy były zaszklone, a kolejna łza spłynęła po jej policzku, przetarłem dłonią zaczerwieniony policzek, i pocałowałem w czoło.
-Kochanie, proszę..uśmiechnij się, zaraz ja też się rozkleję, przepraszam..-wyszeptałem.
-Kubuś, ale to łzy szczęścia....jaa...ja tak bardzo cieszę się, że jesteś, tak bardzo kocham Cię Kubusiu, mój najukochańszy, najprzystojniejszy facecie. -wyszeptała, i wplotła dłonie w moje włosy.
-Poluś! Kochanie Ty moje.-zatopiłem się w jej ustach, słodkie jak zawsze.
-Dziękuje-wyszeptała i pocałowała mnie, namiętnie.
Nie zwracaliśmy na nic uwagi, ani na dzwoniące telefony, ani na lecący film. Cieszyliśmy się sobą, postanowiliśmy nie opuszczać dzisiaj pokoju, a zachód słońca obejrzymy na naszym balkonie, będziemy sami, i nikt nie będzie nam przeszkadzał. Jedynie zeszliśmy na posiłek, i na gorące kakao.
-Kubuś, jakie plany na kolejne dni?-zapytała Pola gdy wchodziliśmy po schodach do naszego pokoju.
-Jedynym planem jaki mam to spędzanie go w każdym calu z Tobą. A mówiłem Ci że jesteś niesamowita?
-Kochany jak zawsze, coś tam wspominałeś....chociaż nie, nie mówiłeś.-powiedziała i zaczęła się śmiać, wykorzystałem moment i jednym ruchem przysunąłem ją do siebie i oparłem o drzwi, zablokowałem jej drogę ucieczki, i pocałowałem, nieco natarczywie, odwzajemniła pocałunek, otworzyłem drzwi i zacząłem Pole łaskotać, tak bardzo zaczęła się śmiać, że wylądowaliśmy oboje na ziemi. 
-Jesteś niesamowita.-powtórzyłem, a pola przyturlała się do mnie, kładąc głowę na moim torsie.-Kocham Cię Mała-dopowiedział.
-A ja Ciebie Misiaku.-wyszeptała i spojrzała się na mnie, z wielkim uśmiechem. 
-Co porobimy?-zapytałem.
-Nie mam pojęcia, ale muszę zadzwonić do mamy, pamiętasz obiecałam jej.
-Tak pamiętam, to zadzwoń a później dokończymy film.
-Idealnie.-wstałem i pomogłem wstać Poli, skierowała się do telefonu, i podała mi mój, bym i ja zadzwonił do rodziców.  Tak też zrobiłem.

~~Oczami Poli~~
Kuba jest wspaniały, nie mogę po prostu uwierzyć, że mam tak wspaniałego faceta. Zerknęłam na ekran telefonu i dostrzegłam dwa połączenia nie odebrane od mamy i jedno od Damiana, cztery esemesy o treści: "Polu co u Was?" "Kochanie wszystko w porządku" znalazła się nawet wiadomość od Damiana "Cześć Księżniczko, mam nadzieję, że jednak nie wróciłaś do Kuby, i myślałem że między nami coś zaiskrzyło, że będziemy razem szczęśliwi, i  mówią że dwa razy do tej samej rzeki się nie wchodzi, zasługujesz na kogoś lepszego, takiego jak ja, jak możesz być z nim, okłamał Cię, byłaś przez niego załamana, a ja Ci pomogłem, i starałem się zrozumieć, ale nie rozumiem. Zadzwonię kochanie później, to pogadamy, a może zobaczymy się dzisiaj, bo wierze, że jednak z nim nigdzie nie pojechałaś."-zerknęłam na Kubę, przyglądał mi się dziwnie, i rozmawiał z mamą, musiałam mieć dziwną minę i na pewno zaskoczoną, bo byłam, nie spodziewałam się tego, pomimo że nasz związek miał wiele przeszkód, pokonaliśmy je, i tylko Kuba sprawia że jestem szczęśliwa, i dzięki niemu wszystko staje się nie ważne, ja on mógł...noo jak.. tak bardzo można pomylić się do ludzi? nie chce być smutna, i nie wiem co teraz, powiedzieć Kubie czy nie? Będzie zły, a ja nie chce by było, ale jak nie powiem i się dowie, będzie jeszcze gorzej.
-Poczekaj mamo..-usłyszałam. spojrzałam się na Kuba, a on mi się przyglądał.-Kochanie o co chodzi? 
-Niee nic..-powiedziałam wahając się.
-Pola znam Cię, co się stało?
-Kubuś nie martw się, pogadamy po rozmowie z rodzicami, już dzwonie do mamy.
-Dobrze i nie myśl że ja od pusze, i wiem że coś tam dostałaś, i to o to  chodzi.
-Jak Ty mnie dobrze znasz.-wyszeptałam, Kuba lekko się uśmiechnął i wrócił do rozmowy z mamą, odczytałam ostatniego esemesa od koleżanki "Pozdrowienia z Bułgarii, do zobaczenia po powrocie;*", następnie wybrałam numer mamy i zadzwoniłam, po drugim sygnale usłyszałam jej głos.
-No w końcu, martwiliśmy się.
-Przepraszam.-powiedziałam.
-No dobre, co u Was? Jak pogoda? Wszystko w porządku? 
-Tak, jest super, pogoda jest piękna, i na prawdę jest cudownie, A jak w domu?
-Cieszę się, też dobrze, tata właśnie zaprosił Marka z Marzeną na grilla, i mają przyjechać niedługo, Gabryś dzisiaj u nas był, z dnia na dzień coraz bardziej rośnie.
-Oo, tęsknie za nim.-powiedziałam zgodnie z prawdą,
-A za nami to już nie.
-Oczywiście za Wami najbardziej, już się nie mogę doczekać jak Was zobaczę.-powiedziałam i się zaśmiałam, lecz na prawdę tęskniłam. 
-Ma za Wami też, dobrze Poluś idę pomóc tacie, pogadamy wieczorem, albo rano?
-Oczywiście.
-No dobrze, ale odzywaj się od czasu do czasu.
-Dobrze mamo, kocham Was.
-A my Ciebie, bawicie się dobrze.
-Pa, wy również.-powiedziałam i się rozłączyłam, zdałam sobie sprawę, że Kuba już dawno skończył i przyglądał się mi, był oparty o parapet, jego oczy lśniły w blasku promieni przedzierających się do pokoju, po chwili ruszył w moim kierunku i usiadł tuż obok mnie, ja siedziałam po "turecku" Kuba położył dłonie na moich kolanach, i patrzył się w prost w moje oczy.
-Teraz powiesz mi o co chodzi? Na prawdę się wystraszyłem, jak zobaczyłem, że czytasz coś, a później nagle Twoja radość, uśmiech zniknął w sekundzie, i gdy myślałaś, będąc gdzieś daleko i nie wiedząc co teraz.
-Ty to wszystko wyczytałeś ze mnie?
-Tak Polu, znam Cię tak dobrze, ale nie zmieniaj tematu.
-Przepraszam, nie wiem czy powinnam, nie che byś był zły, na mnie i w ogóle.
-Polu, proszę, obiecaliśmy sobie coś, nie stracę Cię kolejny raz, nie ma takiej opcji.-Jego oczy zabłysły jeszcze bardziej, tylko tym razem przejęciem, strachem, albo bardziej nieświadomością co się stało.
-Dobrze, no...no...no bo Damian napisał.
-A co on znowu chce? Pokażesz mi?-zapytał.
-Tak, ale obiecaj że nie będziesz zły, i zanim przeczytasz to mnie przytul.
-Choć tu do mnie-powiedział tak delikatnie i przyciągnął mnie do siebie,.-Nie martw się, obiecuje, że cokolwiek tam będzie nie  odbije się to na Tobie, chce byś była szczęśliwa, i chce o wszystkim wiedzieć, szczególnie, że mi na Tobie zależy, tak bardzo,
-Trzymam Cię za słowo.-podałam Kubie telefon, Odblokował mojego Huwaei'a i włączył wiadomość od Niego, Przytulił mnie bardziej, i skupił się na czytaniu, czułam jak jego dłonie zaciskają się a on sam robi się niespokojny i zdenerwowany.
-Pamiętaj obiecałeś.-wyszeptałam tak cicho, by nie usłyszał, ale jednak usłyszał, odłożył mój telefon i spojrzał się na mnie. Dłonią przetarł mój policzek, odgarniając opadające na niego włosy.
-Wiem kochanie, i dotrzymam słowa, nie jestem na Ciebie zły, Kocham Cię! Jestem zły na niego, i jeżeli zadzwoni, to ja odbieram i nie ma sprzeciwu, i tylko ja mogę mówić do Ciebie "Księżniczko, Kochanie" nie pozwolę mu na to. I wiem, że popełniłem błąd, i nie wybaczę sobie tego, ale chce to naprawić, i  nie wiem co on sobie myśli, zachowuje się tak.....brak mi słów.







Witajcie!:)
Wiem, że miałam pisać przynajmniej raz w tygodniu, ale miałam problemy zdrowotne, zapalenie oskrzeli i spojówek, nie chce się tłumaczyć, wiem że powinnam częściej i przepraszam, nie zawsze daje rade, ogólnie mam problemy z matmą, i dopóki nie poprawie ocen, nie mogę za bardzo robić coś poza nauką, I boje się, że będzie jeszcze gorzej, mam namyśli matematyke,..
Dziękuje za wszystkie komentarze, za wszystko. 
Do usłyszenia niebawem,
Pozdrawiam Ola:)